Partyjny rak w regionach. "To smutny koniec polskiej samorządności" | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 4.05.2018

Partyjny rak w regionach. „To smutny koniec polskiej samorządności”

Rządzące Prawo i Sprawiedliwość opublikowało listę swoich kandydatów na prezydentów 18-stu największych miast w Polsce. Siedmiu kandydatów (prawie 40%) to posłowie zasiadający obecnie w Sejmie. Dwóch to urzędujący obecnie prezydenci miast, którzy zgodzili się reprezentować w wyborach, a pozostali to działacze partii w terenie.

Najwięcej uwagi skupia na sobie kandydat na prezydenta Warszawy – – opolanin, politolog, absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego, od najmłodszych lat zajmujący się polityką. Od 2003 roku (mając 18 lat) działał w PiS, potem w PO, Solidarnej Polsce, a w końcu w Zjednoczonej Prawicy czyli obozie stworzonym wokół PiS i Jarosława Kaczyńskiego. Był radnym od 2006 roku czyli jeszcze jako student. Od 2011 r. jest posłem.

Poza polityką pracował zaledwie 2 lata na prywatnej Wyższej Szkole Logistyki we Wrocławiu. Można powiedzieć, że pozapolityczne doświadczenie Jakiego jest zerowe. Nigdy nie prowadził własnej firmy, nie pracował w przemyśle, ani w rolnictwie. Jaki mający 33 lata całe swoje zawodowe życie spędził w zasadzie w układach związanych z władzą, partiami.

To oczywiście nie musi być minus. Patrząc na to jak sprawnie Jaki prowadzi komisje ds. reprywatyzacji, jak potrafi robić karierę w strukturach ministerstwa nie można mu odmówić pewnej formy inteligencji czy wręcz sprytu. Jednak kandydat ma także słabe punkty. Mieszkańcy Opolszczyzny zrzucają mu stosowanie partyjnego nepotyzmu i obsadzanie stanowisk w administracji i państwowych spółkach przez „krewnych i znajomych królika”. Swojego ojca już jako wiceminister wkręcił na stanowisko prezesa spółki wodociągowej w Opolu, a na stanowiska w agencji rolnej na Opolszczyźnie powsadzał rodziny ludzi, którzy pomagali mu robić kampanię wyborczą nie zważając na ich kompetencje.

Takie działanie sprawia, że obserwatorzy kariery młodego polityka obozu rządzącego zastanawiają się czy Patryk Jaki ma jakiekolwiek przekonania, czy tylko mówi to co określony segment elektoratu chce usłyszeć. Dzisiaj mówi językiem PiS, bo ta ma przewagę w sondażach, ale gdyby fortuna się odwróciła od Jarosława Kaczyńskiego i prawicowych haseł, to czy można być pewnym, że Patryk jaki nie zmieniłby frontu?

Już na wstępie kampanii na pytanie o finansowanie metody in vitro z budżetu stołecznego kandydat na prezydenta Warszawy z PiS – Patryk Jaki nie wykluczył, że taka propozycja jest godna rozważenia. Bo prawica prawicą, a stanowisko prezydenta Warszawy warte jest (opuszczenia) Mszy. Warte uwagi jest także i to, że PiS musiał wystawić do wyścigu o prezydenturę w Warszawie człowieka z zewnątrz. Owszem polityka nagłaśnianego od dwu lat w telewizji, walczącego z patologiami tzw. reprywatyzacji, ale jednak kogoś spoza Warszawy. Jak to? – można zapytać.

Wybitny polityk rządził Warszawą w latach 2001-2005 i nie zostawił żadnego personalnego zasobu? Nikogo nie wyłowił z tłumu, nikogo nie wychował? Żadnych spadkobierców? PiS cały czas ma w Warszawie swoich radnych, ma „struktury”. I wśród tej rzeszy ludzi nie znalazł się ani jeden wybitny polityk lokalny, który mógłby wygrać wybory samorządowe?

Rzuca się w oczy, że na 18 kandydatów PiS na stanowiska prezydentów największych miast zdecydowanie przeważają posłowie i aparatczycy partyjni. Jaki to smutny koniec polskiej samorządności! lokalny został bowiem pomyślany jako pole, na którym powinni uczyć się polityki zwykli obywatele, amatorzy zanim zostaną politykami. Najpierw powinni nauczyć zarządzać się dzielnicą, miastem, powiatem a dopiero potem ubiegać się o mandaty posłów.

W Polsce jak widać jest dokładnie odwrotnie. Samorząd stał się łupem partii, które delegują doń swoich wiernych towarzyszy z partyjnej „cyntrali”. Pokaż żeś wiernym sługą partyjnego wodza, zaprezentuj się w telewizji, a w nagrodę damy ci lenno w postaci rządów w tym lub innym mieście czy regionie.

I tam będziesz reprezentował partię wobec mieszkańców. No bo jakże miałoby być inaczej?

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 6.6/10 (wszystkich: 5)
Partyjny rak w regionach. "To smutny koniec polskiej samorządności", 6.6 out of 10 based on 5 ratings

Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Janusz Sanocki

- poseł na Sejm RP, niezrzeszony.

Wyświetlono 1 Komentarz
Napisano
  1. Janusz napisał(a):

    „…nie można mu odmówić pewnej formy inteligencji czy wręcz sprytu. ”
    Ciekawe… To oznacza że spryt jest wyżej od inteligencji.
    Czy Pan to wymyślił przy pomocy swojej inteligencji, czy wręcz sprytu?
    A tak, a propos, Pan odznacza się inteligencją, czy sprytem? Na jakim poziomie, można wiedzieć?

    VA:F [1.9.22_1171]
     Wynik: 0 (oddano 0 głosów)

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>