Rektor UG: „Robię wszystko, aby odbudować wizerunek uczelni” | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 6.04.2021

Rektor UG: „Robię wszystko, aby odbudować wizerunek uczelni”

– Wydawało mi się, że niektóre rzeczy uda się zrobić znacznie szybciej, że swoim optymizmem i entuzjazmem będę w stanie przyspieszyć pewne procesy administracyjne. A okazało się, że to jednak tak nie działa, że tu także występuje naturalny, biurokratyczny opór materii – mówi prof. *, Rektor Uniwersytetu Gdańskiego, z którym rozmawia Michał Lange.

Za nami 50-lecia Uniwersytetu Gdańskiego. Jednym z ostatnich punktów uroczystości kończących jubileusz było wręczenie pamiątkowych medali za szczególne zasługi dla uczelni wszystkim żyjącym byłym jej rektorom, poza jednym. Zabrakło Jerzego Gwizdały.

Trwają postępowania wyjaśniające w sprawie naruszenia przez pana Jerzego Gwizdałę praw autorskich osób trzecich. Postępowanie toczy się zarówno w ministerstwie – na poziomie rzecznika do spraw dyscyplinarnych, jak również prowadzone jest przez Radę Dyscypliny Naukowej Ekonomia i w sprawie możliwego naruszenia przepisów w rozprawie habilitacyjnej. W związku z tym uważam, że do czasu wyjaśnienia tych kwestii obecność poprzedniego rektora w tego typu wydarzeniach jest niewskazana.

Jerzy Gwizdała był jednak rektorem przez pełną kadencję, rozpoczął nawet drugą. Czy to oznacza, że nie ma żadnych zasług?

Nie chciałbym się wgłębiać w ten temat. Rozpoczęliśmy nowy rozdział w uniwersytecie i nakreślamy sobie cele na kolejne lata działalności.

Za sprawą Jerzego Gwizdały opinia publiczna mogła utracić zaufanie do Uniwersytetu Gdańskiego. Z pewnością cała sytuacja, która powstała wokół pańskiego poprzednika, mocno uderzyła w wizerunek uczelni. Jak pan to ocenia ze swojej perspektywy?

Sprawa wykrycia poważnych zapożyczeń w książce profesorskiej Jerzego Gwizdały rezonowała w całej Polsce. Jeżeli takie naruszenie dotyczy urzędującego rektora, to oczywiście wpływa to na wizerunek uczelni.

Kilka miesięcy temu publicznie mówił pan, że nie myślał o ewentualnych roszczeniach wobec Jerzego Gwizdały. Jaka jest pańska ocena tego zagadnienia teraz, po czterech miesiącach od tamtej wypowiedzi?

Obecnie pan Jerzy Gwizdała jest zawieszony w obowiązkach nauczyciela akademickiego. Uważam, że do czasu ukończenia postępowań, o których mówiłem wcześniej, żadnego innego ruchu uczelnia nie powinna wykonywać. Musimy mieć rzetelny i całościowy obraz tej sytuacji. To, co się wydarzyło w tamtym czasie, czyli faktyczne negatywne oddziaływanie na wizerunek uczelni, już się stało. Zostało następnie głęboko skomentowane, zapadło w pamięci bardzo wielu osób, także w skali całego kraju. Robię teraz wszystko, aby ten wizerunek, najlepiej jak potrafię, odbudować.

Na jakim etapie jest obecnie sprawa Jerzego Gwizdały?

Nie mam uprawnień, by udzielać, w imieniu rady i ministerstwa informacji.

Ta głośna sprawa byłego rektora nie jest jedyną tego typu, ale wyraźnie, wręcz symbolicznie pokazuje, że w nauce występuje problem z respektowaniem praw autorskich.

Naruszanie praw autorskich to zjawisko, które występuje niemal na każdej uczelni i nie tylko w Polsce. Trzeba je oczywiście piętnować, ale przede wszystkim należy czynić wszystko, aby do takich naruszeń nie dochodziło.

Jak to zrobić?

Kontrole to nie wszystko. One są oczywiste i powinny być wprowadzane odpowiednie procedury kontrolne. To robimy. Powołałem Rzecznika ds. Rzetelności Naukowej, który te procedury opracowuje i wdraża. Prowadzi także konkretne sprawy, w których mogą występować znamiona nieuprawnionych zapożyczeń. Ważna jest także prewencja, czyli m.in. szkolenia. Profesor Marek Wroński, który od kilkunastu lat w Polsce bada i opisuje proceder plagiatu miał wykłady na naszej uczelni i rzeczywiście wiedza, którą zgromadził i prezentuje – daje do myślenia. Wykłady te zostały u nas bardzo dobrze przyjęte.

Skala nieuprawnionych zapożyczeń w różnego typu tekstach – począwszy od prac licencjackich, a na książkach naukowych kończąc – w skali całego kraju wydaje się ogromna.

Wiedząc o tym, zwłaszcza u początkujących naukowców chcemy wyrobić nawyk dbałości o prawa autorskie osób trzecich. Uświadamiamy m.in. w jaki sposób należy cytować autorów innych tekstów, czy jak posługiwać się własnymi tekstami w tzw. trybie autocytowania. Te zagadnienia już stały się elementem zajęć np. w szkole doktorskiej, w której kształcimy i staramy się formować naukowców posługujących się instrumentarium badawczym w sposób rzetelny. Między innymi w ten sposób wprowadzamy nowe standardy na Uniwersytecie Gdańskim.

Nieco innym zjawiskiem, które także negatywnie wpływa na postrzeganie naukowców jest legitymowanie się niewielkim lub niskiej jakości dorobkiem naukowym, który następnie jest dołączany do wniosków o awanse naukowe, a nawet o nominacje profesorskie. Czy na polu przeciwdziałania tego typu zjawisku wspomniany rzecznik także będzie aktywny?

Rzecznik ma jasno kreślone zadania. To procedury weryfikacji oryginalności dorobku naukowego, procedury weryfikacji u nas wydawanych książek, w oparciu o które realizowane są awanse naukowe. Na to mamy wpływ. Rzecznik weryfikuje także otrzymywane sygnały o ewentualnych nieprawidłowościach. Jeśli zaś chodzi o samą ocenę dorobku naukowego, to w uczelni oczywiście działamy w oparciu o przepisy prawa, które bardzo jasno określają tryb i zasady przyznawania stopni naukowych. To co wewnętrznie uregulowaliśmy to szczegółowe zasady pracy rad dyscyplin naukowych, bo to przed tymi organami prowadzone są postępowania w sprawie nadania stopni doktora i doktora habilitowanego. Natomiast w przypadku tytułów profesorskich procedura przeniesiona została całkowicie do Rady Doskonałości Naukowej czyli organu centralnego. Tam dorobek poddawany jest wieloosobowej recenzji, także dobór recenzentów tak jest organizowany, aby w jak najmniejszym stopniu można było ingerować w jego skład osobowy.

A co z jakością nauki? Na tym polu także jest sporo do zrobienia.

Na wielu etapach i na wielu szczeblach naszej działalności udaje się ograniczać, nazwijmy to, bylejakość naukową. W tej chwili na trwa dyskusja o tym, jakie kryteria oceny dorobku naukowego powinny być spełnione przy tzw. ocenie okresowej w zakresie działalności badawczej. To, co do nas dociera z rad dyscyplin naukowych, które to opracowują, budzi nadzieję. To nie są ani kryteria słabe, ani celowo zaniżone, aby ułatwić komuś awans czy przejście oceny okresowej, wręcz odwrotnie. Określając takie a nie inne kryteria, również patrzymy na to, jak stymulować rozwój dyscyplin naukowych w Uniwersytecie. Na początku przyszłego roku czeka nas ewaluacja każdej z dyscyplin naukowych, czyli tzw. ocena parametryczna.

To bardzo ważna ocena.

Wiemy, że dla dyscyplin naukowych uprawianych w uczelni jest to kwestia nie tylko prestiżu, ale również możliwość nadawania stopni naukowych. Niska ocena parametryczna także wpływa na wynik finansowy w obszarze środków przekazywanych na badania naukowe. Tam, gdzie dyscyplina wypada słabo, również i kształcenie podlegać będzie większej kontroli ze strony organów centralnych.

Jeszcze w trakcie kampanii przed wyborem rektora mówił pan, że chce budować prestiż uczelni. Gdzie widzi pan źródło tego prestiżu? Bardziej w zaangażowaniu i postawie studentów, czy też może większe znaczenie ma autorytet i dorobek samych wykładowców?

Wychodzimy od ideału uniwersytetu, czyli relacji mistrz-uczeń i najlepszych możliwych wzorców nauczycieli akademickich, którzy są tym mocniejsi im prowadzą ciekawsze i bardziej odkrywcze badania, bo wówczas dopiero możemy mówić, że jest to wiedza uprawiana. Mamy również świadomość tego, że musimy znaleźć elementy wyróżniające naszą uczelnię na tle innych. Tylko w ten sposób będziemy mogli pokazać naszą unikatowość, a to z kolei także będzie wzmacniać nasz prestiż.

Te nasze wyróżniki to między innymi nasz morski charakter w badaniach i kształceniu w bardzo wielu dziedzinach, a w ślad za nim obecność w konsorcjum Europejskiego Uniwersytetu Nadmorskiego (European University of the Seas) SEA EU. To jest naprawdę olbrzymie wyróżnienie. Jesteśmy w pierwszej piątce polskich uniwersytetów, które weszły do programu uniwersytetów europejskich. Znajdujemy się zatem w naprawdę prestiżowym gronie. Ponadto nasze partnerstwo z pięcioma innymi uniwersytetami europejskimi w tym programie jest prawdopodobnie jedną z najlepiej rozpoznawanych sieci tej inicjatywy.

To także nasze priorytetowe obszary badawcze, które są uprawiane na wysokim światowym poziomie. Takich obszarów jest przynajmniej kilka – badania biomedyczne i biotechnologiczne, humanistyka gdańska, wybrane obszary nauk społecznych, fizyka kwantowa, badania i ochrona środowiska w tym środowiska morskiego i wiele innych. W tych obszarach zawiązują się międzynarodowe zespoły badawcze, które przyciągają kadry z zewnątrz. W ten sposób powstały też nasze międzynarodowe centra badawcze – Centrum Badań nad Szczepionkami Przeciwnowotworowymi i Centrum Teorii Technologii Kwantowych. Powstanie tych jednostek to wielki sukces UG, który spowodował, że o pracę u nas zabiegają najlepsi z najlepszych. Taki model organizacji badań naukowych powinniśmy rozszerzać na pozostałe priorytetowe obszary badawcze.

To również młody duch uniwersytetu. Nie mamy dużego bagażu historycznego, czy wielowiekowej tradycji, ale paradoksalnie, dzięki temu, możemy bez większych ograniczeń budować strukturę nowoczesnej, dobrze zorganizowanej uczelni.

Minęło symboliczne 100 dni pańskiego urzędowania na stanowisku rektora UG. Co traktuje pan jako największy sukces w tym czasie?

Są to na pewno właśnie zatwierdzone zmiany statutowe, które przyjęto jednomyślnie, co wcześniej w przypadku nowelizacji tego najważniejszego aktu prawnego w uczelni się po prostu nie zdarzało. Pomogła w tym partycypacja całej społeczności akademickiej. Zmiany ustrojowe, czyli zmiana statutu uczelni pozwoli nam z zupełnie inną dynamiką iść do przodu. Inna organizacja uczelni, rozłożenie na nowo akcentów zarządczych uwzględniając właściwe miejsce i rolę wydziałów, powrót do rad wydziałów, programy naprawcze i wiele innych zmian.

Sukcesem są też niewątpliwie budzące wielkie nadzieje centra uczelniane: Centrum Zrównoważonego Rozwoju, które gromadzi ekspertów uczelnianych w tym zakresie i inicjuje szereg działań w ramach upowszechniania agendy zrównoważonego rozwoju narodów zjednoczonych oraz Centrum Doskonałości Dydaktycznej i Tutoringu, które wdraża programy szeroko rozumianego doskonalenia dydaktycznego dla nauczycieli akademickich. Powstawało również Centrum Aktywności Studenckiej i Doktoranckiej, i także potrzebne studentom i doktorantom w tym trudnym pandemicznym okresie – Akademickie Centrum Wsparcia Psychologicznego. Powołałem tez Centrum Komunikacji i Promocji z nowym zespołem. W umiędzynarodowieniu uczelni natomiast pomoże Akademickie Centrum Języka Polskiego i Kultury Polskiej dla Cudzoziemców.

Jakie było największe zaskoczenie w ciągu tych trzech miesięcy?

Sposób, w jaki nasza społeczność uaktywniła się. Udało się wypracować model debaty o tym, jaki ma być Nasz uniwersytet. Zaskoczyło mnie to, jak wiele niewykorzystanego dotąd potencjału drzemało w ludziach.

A co się nie udało? W jakim obszarze może pan przypisać sobie porażkę?

Może nie porażkę, ale np. wydawało mi się, że niektóre rzeczy uda się zrobić znacznie szybciej, że swoim optymizmem i entuzjazmem będę w stanie przyspieszyć pewne procesy administracyjne. A okazało się, że to jednak tak nie działa, że tu także występuje naturalny, biurokratyczny opór materii.

Czyli optymizm i entuzjazm nie zawsze wystarczają.

Tak, ale pomaga mi też to, że tego co robię nie traktuję jako zwykły zawód, a raczej misję. Postawiłem sobie cele, staram się je realizować jak najuczciwiej i jak najlepiej potrafię, przy wszystkich okolicznościach, które nam towarzyszą.

***

*Piotr Stepnowski urodził się 30 czerwca 1970 w Gdańsku. Od 2010 roku jest profesorem zwyczajnym nauk chemicznych.

Od 2006 roku kierował Katedrą Analizy Środowiska. W latach 2008–2011 pełnił funkcję prodziekana, a w latach 2012-2016 dziekana Wydziału Chemii UG. W latach 2011-2012 był organizatorem i pierwszym dyrektorem Instytutu Ochrony Środowiska i Zdrowia Człowieka UG. W latach 2016-2020 był prorektorem ds. nauki i współpracy z zagranicą UG. We wrześniu 2020 roku został powołany na stanowisko pierwszego dyrektora Związku Uczelni w Gdańsku im. Daniela Fahrenheita. W tym samym roku objął funkcję Rektora Uniwersytetu Gdańskiego.

Jego zainteresowania naukowe obejmują badania mechanizmów rozprzestrzeniania i przemian chemicznych zanieczyszczeń środowiska oraz metody ich analizy, a także ocenę toksykologiczną skutków ich występowania. Opublikował ponad 300 oryginalnych i przeglądowych prac naukowych w czasopismach z tzw. listy filadelfijskiej. Był redaktorem 8 pozycji wydawniczych oraz autorem i współautorem 3 podręczników akademickich, a także 15 rozdziałów w prestiżowych wydawnictwach międzynarodowych. Jego prace cytowane były przeszło 8500 razy a obecny indeks Hirscha wynosi 52.

Najważniejsze pozanaukowe zainteresowania prof. Stepnowskiego to sztuki piękne, architektura i muzyka, w tym aktywnie uprawiana rzeźba w drewnie i gra na gitarze oraz nieustająca fascynacja malarstwem i architekturą renesansu włoskiego. (na podst. inf. z UG)


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- dr n. hum., publicysta i komentator. Twórca niezależnych mediów. Autor analiz dotyczących PR, języka polityki i marketingu politycznego.Twitter: @MichalLange

Wyświetlono 8 komentarzy
Napisano
  1. Karol N. pisze:

    Fajne gadanie tylko ze pan rektor zapomniał jak pomagał Gwizdale przez 4 lata poprzedniej kadencji? Byl jego najblizszym pomocnikiem a teraz niby nowa jakosc? Bzdury. Wstyd

  2. Konstanty pisze:

    wolne żarty. Facet jest całkowicie skompromitowany. Od lat był we władzach uczelni i miał doskonałą okazję żeby wyrobić sobie opinię na temat Gwizdały (nawet niezależnie o kwestii plagiatów): kombinator, przekręciarz, cwaniak, arogant, naukowa miernota. A jednak robił mu za prorektora. A co ważniejsze, głosował na Gwizdałę podczas wyborów na rektora w 2020. Ponieważ cała wyższa kadra UG jest umoczona, moim zdaniem minister powinien wprowadzić to zarząd komisaryczny. A Stepnowski powinien schować się w mysią dziurę.

    • AnnaB pisze:

      Jesli glosowal na Gwizdale po aferze to skandal i kompromitacja

      • MTB47 pisze:

        prawdopodobnie głosował. Podobnie jak 58 innych (z 68) elektorów [sic!]. Głosowanie było zgodnie z regulaminem uczelni tajne, więc oficjalnie nic nie wiadomo. Ale po pierwsze, Stepnowski i Gwizdała trzymali sztamę od lat (vide różne projekty z lat 2016-2020). A po drugie, taki mam przeciek od kogoś, kto zna Stepnowskiego i komu Stepnowski ujawnił (jeszcze przed ujawnieniem afery plagiatowej, kiedy była na etapie tajnym), że głosował na Gwizdałę.

        • Henryk_Malec pisze:

          Trudno powiedzieć czy głosował. Raczej tak. I faktycznie była jego najbliższym współpracownikiem od dawna. Na pierwszy rzut oka może się wydawać że przyszedł nowy lepszy rektor. Nie wiem tylko czy to nie jest to co było tylko z inną twarzą. Bo trudno sobie wyobrazić że ludzie którzy brali udziała we wszystkich wcześniejszych patologiach dziś nagle się zmienili i od teraz będzie super. A zmieniła sie tylko rektor. Reszta ekipy jest takaa sama. Więc nie licze na żadne spektakularne zmieny raczej na utrwalanie tego co już zrobił Gwizdała. A sporo nabroił. Ciekawe gdzie jest prokurator i czy bedzie stawaiał zarzuty.

  3. Pytania o Gwizdale? Odpowiedź „Nie chciałbym się wgłębiać w ten temat”. No jakoś się nie dziwie bo jak się było przez lata prawą jego ręką Gwizdały to niezręcznie się wgłębiać w temat. Pożałowania godny. Symbol upadku nauki czyli małe geszefty, kombinatorstwo, nikczemność i hipokryzja. Oto polska nauka wiek XXI.

  4. mały bolek pisze:

    dla państwa dziennikarzy: proszę zainteresować się, jakie stanowisko zajmował Stepnowski w kwestiach Centrum Komercjalizacji Badań a potem Centrum Sportu UG, dwu projektów Gwizdały za pomocą których ten ostatni chciał uwłaszczyć się trochę na majątku Uniwersytetu

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>



Moto Replika