Wojna z dopalaczami. Podobno wygraliśmy ją kilka lat temu... I co? | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 13.07.2015

Wojna z dopalaczami. Podobno wygraliśmy ją kilka lat temu… I co?

Dziś prawda o sukcesie rządu Donalda Tuska w walce z tak zwanymi dopalaczami została ujawniona w całej krasie. W ciągu zaledwie kilku weekendowych dni prawie dwie setki głównie młodych ludzi trafiły w stanie ciężkim do szpitali na Śląsku i w Wielkopolsce. Tyle mniej więcej wiemy z oficjalnych komunikatów medialnych.

dopalacze

Pozwolę sobie przypomnieć, że były premier ogłosił wojnę z dopalaczami ok. 2011 roku i po kilku, kilkunastu dniach obwieścił narodowi sukces w tej wojnie. Sukcesem, zdaniem ówczesnych propagandowych piewców osiągnięć Donalda Tuska, miało być zamknięcie kilkudziesięciu, może kilkuset sklepów, w których wspomniane można było zupełnie legalnie nabyć. Oficjalna wersja głosiła, że tryumf ekipy Donalda Tuska w walce z dopalaczami był całkowity i pełny. Było to potrzebne chociażby ze względów wizerunkowych.
A do tych, jak wiadomo, rząd Platformy Obywatelskiej zawsze przywiązywał wagę największą.

O tym, że ogłoszona przez Donalda Tuska wojna nie zakończyła się sukcesem, pisałem już w 2014 roku (http://gazetabaltycka.pl/promowane/wojna-z-dopalaczami-jednak-przegrana). W połowie ubiegłego roku, gdy do szpitali w coraz większych ilościach zaczęli trafiać młodzi ludzie zatruci dopalaczami, do świadomości opinii publicznej dotarło, że sprawa jest bardzo poważna, a tak naprawdę w walce z dopalaczami zrobiono bardzo niewiele lub nic. Jak w wielu sprawach, za które brali się „styropianowi specjaliści” z Platformy Obywatelskiej.

Dziś jesteśmy świadkami kolejnego nowego otwarcia. Znowu wszyscy zastanawiają się, co zrobić. Zwoływane są kolejne narady i spotkania, całe tyrady wygłaszają różni dyżurni eksperci. Dla mnie osobiście kuriozalna była konferencja prasowa Ministra Zdrowia, w trakcie której pan minister uprzejmy był zadawać pytania dziennikarce, jakie są jej propozycje w walce z niebezpiecznym zjawiskiem. Równie interesująco brzmiał komunikat po spotkaniu pani z przedstawicielami policji i inspekcji sanitarnej, z którego dowiedziałem się, że po raz kolejny ministerstwo (obojętnie jakie) „będzie monitorować i edukować”.

W związku z tymi uroczymi hasłami, którymi władza raczy nas w każdej problemowej sytuacji, pozwolę sobie zadać kilka pytań. Może pani minister Spraw Wewnętrznych zechce pochwalić się, ilu producentów i sprzedawców dopalaczy w okresie ostatnich trzech lat zatrzymano? Może Minister Sprawiedliwości poinformuje, ilu producentów i sprzedawców śmiertelnych środków skazano prawomocnymi wyrokami w ciągu ostatnich trzech lat? Niekoniecznie za handel narkotykami. Może za sprowadzenie powszechnego niebezpieczeństwa utraty zdrowia i życia. Paragrafów ci u nas dostatek. Tylko trzeba je zacząć stosować. Może szef Centralnego Biura Śledczego Policji poda (choć to może tajemnica), ilu agentów udało się wprowadzić przez ostatnie cztery, pięć lat w krąg producentów i handlarzy dopalaczami?

A teraz krótko i treściwie. Nikomu nawet nie przyszło do głowy odpowiadać na takie, konkretne pytania. Nikomu nie przyszło nawet do głowy, by coś konkretnego zrobić z narastającym problemem. Od wielu już lat. Łatwiej „edukować i monitorować”. Łatwiej zwoływać narady i konferencje. A skutki widać w szpitalach.

Nie twierdzę, że walka ze zjawiskiem dopalaczy była, jest i będzie łatwa. Bo taka nie będzie. Nie twierdzę, że walka taka jest do ostatecznego wygrania. Nie miałbym pretensji nawet o przedwcześnie ogłoszone, jak wspomniałem, wyłącznie ze względów wizerunkowych, zwycięstwo w tej walce. Ale gdy widzę pozorne działania mojego państwa, gdy słyszę o kolejnych naradach o niczym i dowiaduję się, że kolejne setki młodych ludzi za chwilę mogą stracić życie dzięki nieudolności rządzących, to czarno widzę przyszłość mojego kraju.

P.s. Proszę nie mówić, że „” jest produktem nowym. Środek ten po raz pierwszy pojawił się w przestrzeni publicznej ok. 2012 roku.

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 10.0/10 (wszystkich: 4)
. Podobno wygraliśmy ją kilka lat temu... I co?, 10.0 out of 10 based on 4 ratings

Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Xawery Lopiński

- publicysta, komentator i felietonista.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>



Moto Replika