"Mordy zdradzieckie", czyli dlaczego życie publiczne w Polsce sięgnęło rynsztoka? | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 28.07.2017

„Mordy zdradzieckie”, czyli dlaczego życie publiczne w Polsce sięgnęło rynsztoka?

W każdym naprawdę demokratycznym państwie, polityk, który by publicznie, z sejmowej mównicy zrugał swoich przeciwników od „kanalii” i w polemice kazał im „zamknąć ” byłby skończony.

Takie zachowanie świadczy bowiem o braku szacunku dla społeczeństwa, obywateli którzy wszak wybrali tych przeciwników co to mają te zdradzieckie mordy. To tak jakby tym wyborcom napluć w gębę – powiedzieć: „won wy ludzie drugiego sortu!”

A lekceważenie wyborców w normalnych krajach kosztuje przegraną. Bush podczas debaty telewizyjnej zerknął mimochodem na zegarek i już widzowie odczytali ten gest, jako znudzenie i lekceważenie ich. I przerżnął.

Ale u nas, w bohaterskim kraju powstań i żołnierzy wyklętych, takie wyskoki uchodzą bezkarnie. Ba, dają przykład zachowania, pokazują jak traktować przeciwników – te mordy i .

Dlaczego tak jest? Dlaczego życie publiczne w Polsce sięgnęło rynsztoka, dlaczego z obu stron – zamiast dialogu i argumentów – padają wyzwiska i rozlega się wrzask.

Odpowiadam na to pytanie od wielu lat w ten sam sposób. Chamstwo i brutalizację życia publicznego wywołuje system wyborów partyjnych tzw. wyborów proporcjonalnych”. Zmiana ordynacji i wprowadzenie Jednomandatowych Okręgów Wyborczych uspokoiłoby atmosferę, wyeliminowało polityków skrajnych i chamsko odnoszących się do przeciwników (czyli do obywateli). Ba! umożliwiłby posłom prawdziwą debatę i sprawił, że każda partia eliminowałaby swoich awanturników.

Bo JOW przede wszystkim pozwala wyborcom ocenić pojedynczego polityka. W systemie jakim swoich posłów wybierają Brytyjczycy nie głosuje się na ichniejszy PiS czy tamtejszą Platformę. Tam na listach wyborczych – w małym okręgu, z którego wybiera się tylko jednego posła – są kandydaci wpisani alfabetycznie bez podania przynależności partyjnej. I tam mieszkańcy okręgu wybierają ichniejszego Jarosława Kaczyńskiego, albo miejscowego Donalda Tuska. I jakby to był facet wyzywający oponentów od kanalii albo moherów, to części wyborców by się to nie spodobało, przerzuciliby głosy na jego konkurenta i gość zostałby wyeliminowany. Bo tam nie włazi się do parlamentu na plecach całej zgrai kandydatów pracujących jak armatnie mięso na zwycięstwo bossa. Tam trzeba pozyskać poparcie i sympatię większości. I tam takie osobowości jak Jarosław K., Stefan N. czy Krystyna P. w wyborach przepadają z kretesem. Nikt ich nawet nie wystawia, bo nie lubią ich nawet swoi. Tam gra się o wyborców środka, więc trzeba miarkować język, sposób bycia i traktowania obywateli.

W systemie list partyjnych trzeba przeciwnika traktować jak wroga, bo liczy się przede wszystkim „twardy elektorat”, a swoi i tak ci wszystko wybaczą. Ba, nawet będą patrzeć z zachwytem: „Ale im dowalił!”

W wyborach partyjnych wódz zawsze będzie wodzem, bo to on ustala listy wyborcze i dobierze sobie na biorące miejsca najbardziej wiernych i oddanych towarzyszy. Tu nie są potrzebni ludzie myślący samodzielnie. Ba, w ogóle nie są potrzebni myślący. Tu są potrzebni posłuszni i wierni.

„W systemie wyborów „proporcjonalnych” poseł – jak pisał – przestaje być myślącym, czującym człowiekiem, a staje się bezduszną maszynką do głosowania.” Poseł w wybranym partyjnie sejmie nie ma już indywidualnego rozumu ani sumienia. On ma sumienie i rozum partyjny. Jak każą głosować za to podniesie rękę za, jak przeciwko, to zrobi jak każą. Nie może się zbuntować, bo za chwilę będą wybory i buntowników nie wpiszą na listy.

Oczywiste jest, że tak wybrany parlament jest atrapą parlamentu. Między partyjnymi hordami nie może się toczyć żadna merytoryczna dyskusja, może trwać tylko śmiertelna, zacięta walka. Tu przeciwnik nie jest partnerem, którego należy przekonać w dyskusji. Jest mordą i kanalią, którą należy wyeliminować.

Stąd dopóki będą wybory partyjne, zamiast normalnej demokracji czyli JOW dopóty w polskim Sejmie zasiadać będą „mordy zdradzieckie i mordy pozostałe”.

Mord ci u nas dostatek! Tylko rozumu w tym nie ma za grosz.


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- poseł niezrzeszony VIII kadencji, w latach PRL opozycjonista, przywódca Solidarności w Nysie, członek Klubu Służby Niepodległości, internowany i więziony w stanie wojennym. Za działalność na rzecz Niepodległego Państwa Polskiego odznaczony przez Prezydenta Srebrnym Krzyżem Zasługi, oraz Krzyżem Wolności i Solidarności.

Wyświetlono 3 komentarze
Napisano
  1. Janusz pisze:

    Drogi Panie!

    Zanim zabierze się za publicystykę, warto postudiować literaturę i poszukać cytatów. Będzie łatwiej myśleć i nie wydawać pochopnych sądów.
    Czy Pan jest reprezentantem kultury wysokiej? Nie zauważyłem tego. Raczej średnia krajowa.
    Fakt, Sejm, którym Pan zasiada jest schamiały do cna. Nigdy jeszcze taki nie był. Lecz proszę się rozejrzeć, co (i kto) to powoduje.

    Pozdrawiam

    • ryszard pisze:

      Ma Pan rację, nawet nie trzeba się rozglądać aby wiedzieć, że przedstawiciele tzw opozycji zasiadający w Sejmie to zwykła kupa chamów i nie należy się dziwić że ktoś normalny i uczciwy może się zdenerwować.

  2. Tymp razem celne ! Celne,ale smutne, troche prawdziwe.

    „Jest mordą i kanalią, którą należy wyeliminować.

    Stąd dopóki będą wybory partyjne, zamiast normalnej demokracji czyli JOW dopóty w polskim Sejmie zasiadać będą „mordy zdradzieckie i mordy pozostałe”.

    Mord ci u nas dostatek! Tylko rozumu w tym nie ma za grosz.”

    Gorzkie i prawdziwe ! A jak pisał Gombrowicz, przed gębą nie ma ucieczki haha.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>