Opublikowano: 27.02.2014

Krzysztof Biegun: Do Pyeongchang jeszcze długa droga

O swoich marzeniach i autorytetach, sukcesach i momentach załamania mówi , zwycięzca zawodów Pucharu Świata w Klingenthal, .

Fot. Jeans Meyer AP

Fot. Jeans Meyer AP

Elżbieta Kaźmierczak: Jakbyś skomentował start swoich kolegów w ? Mam nadzieję zobaczyć Cię szczęśliwego podczas olimpiady w Pyeongchang.
Krzysztof Biegun: Bez wątpienia jest to najlepszy olimpijski start w historii polskich skoków, patrząc na całą drużynę, a szczególnie złoto Kamila.  W jego przypadku rywale nie mieli żadnych szans. Bardzo cieszy i motywuje taka postawa chłopaków i wielkie gratulacje dla nich wszystkich. Do Pyeongchang jeszcze długa droga, ale nadzieje mamy te same.

Ten sezon jest dla Ciebie bardzo pomyślny: wygrana w zawodach Pucharu Świata w Klingenthal, dwa złote medale na Uniwersjadzie w Turynie oraz złoto w konkursie drużynowym podczas mistrzostw świata juniorów. Czy starty w tym sezonie dały Ci poczucie spełnienia?
Może nie poczucie spełnienia. Zrealizowałem jedno ze swoich marzeń odnośnie Klingenthal. Co do reszty – to są to dla mnie bardzo satysfakcjonujące wyniki, ale nie ma tu mowy o sportowym spełnieniu.

Swoim zwycięstwem w Klingenthal pokazałeś, że jesteś zawodnikiem, który potrafi nagle i pozytywnie zaskakiwać. A może dążysz do celu małymi krokami?
Dopiero zaczynam swoją, można powiedzieć, poważną karierę. Miałem starty lepsze i gorsze, ale ciężko mi ocenić jakim typem sportowca jestem. Biorąc pod uwagę lata dzieciństwa i późniejsze, aż do teraz, to przyszło to trochę nagle, choć z biegiem czasu starty były coraz lepsze i powoli wspinałem się w górę, poprawiając swoje wyniki.

Jakie są Twoje marzenia sportowe i pozasportowe?
Sportowe główne marzenie to oczywiście jest medal olimpijski, jak każdego sportowca, są też inne bardzo ważne imprezy, jak Mistrzostwa Świata, w których chciałbym zdobyć medal. Pozasportowe? Założyć szczęśliwą rodzinę!

Czy układa Ci się współpraca z trenerem Maciejem Maciusiakiem?
Oczywiście, że tak! Od początku współpraca z trenerem Maćkiem, Wojtkiem i całym naszym sztabem układa się bardzo pomyślnie.

Czy masz jakieś autorytety sportowe i pozasportowe?
Sportowe – a pozasportowym autorytetem jest Ojciec Święty Jan Paweł II.

Czy ostatnio przytrafiły Ci się jakieś kontuzje? Jakie one mają wpływ na Twoją formę i wyniki sportowe?
Kontuzje nie, ale we wrześniu 2012 roku dostałem zapalenia wyrostka robaczkowego. Wykluczyło mnie to z treningów przez 2 miesiące. To trochę zaburzyło przygotowania do sezonu, przez co nie mogłem się jakiś czas odnaleźć, aż do .

Czy zdarzało Ci się myśleć, że wybierając skoki narciarskie popełniłeś błąd, że nie jesteś na tzw. swoim miejscu?
Zdarzały się takie słabsze momenty, w których myślałem, że już nie ma to sensu i chyba będzie trzeba skończyć. Był to taki głupi wiek przez, który przechodził każdy nastolatek. Gdy coś nie wychodziło, szybko się buntowałem i poddawałem, jednak to z wiekiem przeszło.

Czego brakuje Ci w życiu sportowca?
Myślę, że trochę brakuje czasu dla znajomych, rodziny, by z nimi go więcej spędzać oraz czasu na odwiedzenie uczelni, ale taki jest sport i trzeba się poświęcić, chcąc coś osiągnąć. Naukę będziemy nadrabiać po sezonie.

Jak wygląda Twoja dieta? Musisz się jakoś w tej kwestii ograniczać?
Muszę się pilnować i czasem trochę ograniczać, ale nie jest jednak najgorzej, bym czasem sobie nie mógł pozwolić na jakieś przekąski.

Jak rodzice odnoszą się do Twoich sportowych pasji?
Żyją tym bardziej niż ja, kiedyś mama się bała, w sumie dalej się trochę boi, ale już mniej. Rodzice są tym zafascynowani.

Źródło: informacja własna

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 7.6/10 (wszystkich: 11)
Krzysztof Biegun: Do Pyeongchang jeszcze długa droga, 7.6 out of 10 based on 11 ratings
Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Elżbieta Kaźmierczak

- Gazeta Bałtycka

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>