WTA Stanford: zaskakująca porażka Radwańskiej. Kania w ćwierćfinale | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 31.07.2014

WTA Stanford: zaskakująca porażka Radwańskiej. Kania w ćwierćfinale

Rozstawiona z numerem drugim w rozgrywanym w Stanfordzie turnieju WTA przegrała w II rundzie z Amerykanką Varvarą Lepchenko 3:6, 6:3, 4:6. Z kolei Pauli Kani udało się awansować do ćwierćfinału gry deblowej wraz z Czeszką Kateriną Siniakovą.

Agnieszka Radwañska/WTA Stanford 2014

Radwańska rozpoczęła udział w WTA Stanford od II rundy, ponieważ z racji rozstawienia w I rundzie miała tzw. wolny los. Krakowianka miała sporo punktów do obrony, w poprzedniej edycji bowiem dotarła do finału, w którym przegrała z Domeniką Cibulkovą. Słowaczka w obecnie trwających zawodach w Stanfordzie odpadła już na starcie, więc w tym roku na pewno nie doszłoby do powtórki finału pomiędzy Radwańską a Cibulkovą.

Polka powróciła do gry po dokładnie miesięcznej przerwie. Przedtem nieudanie zakończyła uczestnictwo w Wimbledonie, mianowicie odpadła już w IV rundzie, a pokonała ją dosyć łatwo Rosjanka Jekaterina Makarowa. Jej rywalka ze Stanów Zjednoczonych awansowała do II rundy dzięki wygranej z Francuzką Caroline Garcią 6:4, 6:3. Radwańska i Lepchenko rywalizowały wcześniej ze sobą pięciokrotnie, w tym raz w Stanfordzie w 2013 r. Wówczas obie tenisistki rozegrały trzy sety i lepsza na koniec okazała się Polka. Co więcej, Radwańska wygrywała dotąd wszystkie pojedynki z Lepchenko.

Szóste starcie pomiędzy Polką a Amerykanką rozpoczęło się od wygranych gemów serwisowych. Do pierwszego przełamania doszło w trzecim gemie, wtedy to tylko jeden punkt zdobyła Radwańska. Następnie Polce udało się również przełamać rywalkę do 15 i było 2:2. Do kolejnej straty podania trzeba było czekać do siódmego gema, kiedy to do 30 przegrała Radwańska. Lepchenko potem wygrała swój serwis i prowadziła 5:3. Polka nie zdołała uzyskać czwartego gema i ostatecznie przegrała 3:6. W sumie w pierwszej partii trzykrotnie została przełamana.

W drugim secie bardzo źle zaczęła Lepchenko. Radwańska przy podaniu przeciwniczki prowadziła już 40:0, Amerykanka dała radę wyrównać stan gema, ale potem już kolejne punkty zanotowała Polka i było 1:0 dla naszej rodaczki. Następnie Polka wygrała swój serwis i mogła nawet prowadzić 3:0, lecz Lepchenko obroniła break pointa i wygrała pierwszego gema. Polce najwyraźniej niewykorzystany brek point pozostał w głowie, gdyż Lepchenko wykorzystała drugą okazję do przełamania i doprowadziła do remisu. Na szczęście Polki kolejne gemy wygrywała już tylko , podczas gdy dwa gemy wygrała dzięki straconym podaniom rywalki.

Decydująca partia była wyrównana do piątego gema, kiedy własny serwis straciła Polka. Już w trzecim gemie Amerykanka miała break pointa, ale go nie wykorzystała. W piątym gemie ta sztuka się jej jednak udała. Tak jak i w drugim secie, tak też i w trzecim doszło do powrotnego przełamania. W szóstym gemie Radwańska dopiero po trzeciej okazji na przełamania wygrała gem przy podaniu Lepchenko i wówczas na tablicy z wynikiem było 3:3. Siódmy gem był bardzo zacięty: Lepchenko miała cztery break pointy, jednak Radwańska zdołała się wybronić. W ósmym gemie Amerykanka prowadziła 40:0, ale potem cztery kolejne piłki z rzędu wygrała Polka i wypracowała sobie break pointa. Lepchenko ponownie dała radę obronić break pointa i było 4:4. Dziewiąty gem beznadziejnie rozegrała Polka, która przegrała swoje podania do 15 i tym samym po końcowe zwycięstwo serwowała reprezentantka gospodarzy. Nie zawiodła i tym razem – wygrała do 15 i niespodziewanie wyeliminowała z dalszej gry Radwańską.

Radwańska straci 250 punktów w rankingu WTA w związku z tegorocznym wynikiem w Stanfordzie. 25-latka w przyszłym tygodniu wystąpi w rozgrywkach w Montrealu.

W Bank of The West Classic nadal bierze udział Kania. Sosnowiczanka przedtem została wyeliminowana z gry pojedynczej (porażka z Venus Williams 3:6, 2:6 w I rundzie), a dziś awansowała w grze podwójnej z Siniakową do ćwierćfinału. Polsko-czeska para pokonała po super tie-breaku rozstawione z numerem czwartym panie Petković i Chan, tj. 6:2, 3:6, 10-8. Kania będzie miała teraz dzień na odpoczynek. O półfinał wespół z Siniakową powalczą ze Słowaczką Danielą Hantuchovą i Hiszpanką Arantxą Parrą-Santonją.


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- żurnalista, komentator sportowy. Miłośnik piłki nożnej i sympatyk tenisa ziemnego. Meloman, interesuje się geografią, historią, kinematografią i polityką. E-mail: raffalb@o2.pl

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>