Czy utoniemy w śmieciach? Coraz więcej śmieci w lasach, przy drogach, na trawnikach... To efekt "reformy śmieciowej" | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 6.10.2014

Czy utoniemy w śmieciach? Coraz więcej śmieci w lasach i przy drogach… To efekt „reformy śmieciowej”

Od ponad roku obowiązują obecne uregulowania związane z gospodarowaniem odpadami. Niektórzy pamiętają jeszcze, jak władza zachwycała się nowymi rozwiązaniami, jak niektórzy niemal głową gotowi byli gwarantować, że teraz już na pewno śmieci nie będą lądowały w lasach, bo po prostu nikomu takie działanie nie będzie się opłacało.

smieci-las

W zdecydowanej większości gmin wprowadzono nowe, zdecydowanie wyższe opłaty za odbiór odpadów, opracowano harmonogramy ich odbierania od poszczególnych gospodarstw. I co?
Chciałoby się rzec – i nic! Jak zwykle w Rzeczpospolitej!

Wystarczyło, że pojeździłem w okresie lata trochę po Polsce i widzę: (na łąkach, w miejscach położonych na uboczu) jest coraz więcej. Mam wrażenie (jest to moje, subiektywne odczucie), że nawet zdecydowanie więcej niż jeszcze dwa, trzy lata temu. I niczego nie zmienią tu nawet internetowe kamery, instalowane w lasach przez „sprytnych” leśników.

Dawno pisałem, że proponowane rozwiązania same nie rozwiążą problemu. Konieczna jest zmiana podejścia do zagadnienia gospodarowania odpadami. Jedną z cech charakterystycznych stosowanych powszechnie po wprowadzeniu nowych rozwiązań jest zamykanie dostępu do pojemników na odpady osobom postronnym. Trudno zrozumieć właścicieli poszczególnych gospodarstw, dlaczego tak robią, skoro wysokość opłat nie zależy od ilości odpadów, które wytworzyli! Ale wiadomo: co moje, to moje i niech mi nikt odpadów nie podrzuca. Ale w trakcie licznych wakacyjnych podróży po kraju (przejechałem coś ok. 2 tys. km) nie spotkałem ani jednego pojemnika na odpady ustawionego przez gminę w miejscu ogólnodostępnym. (Nie chcę tu napisać wprost, „na rogu ulicy”, przy wjeździe do wsi czy małego miasteczka). Więc nie dziwię się, że „co bardziej zaradni”, gdy kończą pobyt sobotni lub niedzielny z dziećmi nad jeziorem, odpady pozostawiają w lesie. Wszak po czorta mają to targać do miasta, gdzie przed wrzuceniem ich do „własnego” pojemnika będą musieli najpierw iść po klucz, na który zamknięto wiatę śmietnikową.

W całej masie materiałów propagandowych, jakie poszczególne gminy zapewne niemałym kosztem dostarczyły obywatelom przed wprowadzeniem w życie nowych regulacji prawnych nie pojawiła się żadna wzmianka o tym, że np. nie warto zamykać dostępu do pojemników. Jedyną przesłanką przemawiającą za takim rozwiązaniem są ewentualne wyższe koszty odbierania odpadów zmieszanych niż segregowanych. Jeśli więc ktoś „obcy” podrzuci mi np. makulaturę do plastików, mogę mieć problem. Ale ile może być takich przypadków?

Nie znalazłem też żadnych informacji o tym, że w jakimś miejscu gmina ustawi ogólnodostępne pojemniki „dla obcych”. Widać, nikt nie chciał o czymś takim pomyśleć. Jak zwykle – liczyła się tylko „kasa”.

Patrząc na odpady porzucane w lasach przypuszczam, że w większości gmin zdecydowanie zbyt rzadko odbierane są odpady nietypowe i ponadgabarytowe. Jeśli tylko raz w roku mogę wyrzucić starą kanapę, lodówkę czy pralkę (nie zawsze, gdy wyrzucam stare, muszę kupować nowe), to pojawia się problem. I znów „zaradni” sobie poradzą. Widać to w lasach i przy drogach. Tylko wspomnę o tym, że wprowadzona od połowy ubiegłego roku ustawa ma przede wszystkim doprowadzić do tego, że na składowiska odpadów będzie trafiało mniej odpadów przeznaczonych do składowania. Wprowadzone zostały nawet odpowiednie wskaźniki. Interesujące jest, ilu gminom w Polsce uda się je osiągnąć. I czy przy obliczaniu uzyskanych wyników uwzględni się to, co niektórzy właśnie w lasach i przy drogach pozostawiają.

Uważam, że czas już najwyższy, aby władze samorządowe na swoim terenie zaczęły prowadzić rzeczywisty dialog z mieszkańcami. Oni chętnie podzielą się swoją wiedzą, swoimi spostrzeżeniami. Pewnie w wielu przypadkach zaproponują ciekawe rozwiązania. Ale musi być chęć dialogu. Bo jeśli władza uważa, że wszystko wie najlepiej i realizuje doskonale, to skutki są widoczne gołym okiem. Swoją drogą interesujące jest, czy którakolwiek gmina w Polsce oszacowała koszty uprzątnięcia lasów i poboczy dróg z odpadów, które tam obecnie zalegają.


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- publicysta, komentator i felietonista.

Wyświetlono 1 Komentarz
Napisano
  1. Redskip pisze:

    Swoją drogą interesujące jest, że zamiast wykorzystać nadwyżki z pieniędzy, które obywatele Gdańska zapłacili na śmieci, to miasta zajmie się budową biurowca… a mogliby chociaż część przeznaczyć na uprzątnięcie lasy i poboczy dróg oraz likwidacje innych dzikich wysypisk.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>