Opublikowano: 3.07.2014

„Golgota Picnic” – fenomen czy zwyczajność?

Sztuka, bluźnierstwo, sacrum, profanum, gniot, błysk geniuszu, wielkie zagrożenie, zwykła prowokacja. Tych i innych słów krąży wiele wokół sztuki Rodrigo Garcii pt. . Spektakl od samego początku budzi w ludziach mieszane uczucia, ale czy zarzuty pod kątem jego kontrowersyjności są słuszne?

Picnic_Golgota

W dzisiejszych czasach kontrowersyjność w sztuce jest w pewien sposób wyznacznikiem jej nowatorskości. Tym razem w Golgota Picnic ciężar krytyki dramatopisarza spadł na społeczeństwo konsumpcyjne oraz pośrednio na katolicyzm. W oczywisty sposób katolicy mają prawo czuć się w pewien sposób urażeni i nie powinno być w tym nic dziwnego. Dziwna jest za to ich reakcja, która urosła do rangi niemalże krucjaty. Wszystko poszło o zetknięcie się sfer sacrum i profanum i rzekomą bluźnierczość spektaklu. Obraz Chrystusa ukazanego w Golgota Picnic mocno odbiega od tego biblijnego, aczkolwiek czarno na białym widać, że ten zabieg nie ma być elementem prowokacji stworzonej w celach marketingowego chwytu poniżej pasa. Tak jak został wypaczony obraz Jezusa, tak analogicznie ludzkość wypaczona jest przez konsumpcjonizm. Sztuka pokazuje, że w pewien sposób każdy niesie swój własny krzyż. W tym przypadku krzyż jest symbolem konsumpcjonizmu. Oczywiście moja interpretacja w żaden sposób nie ma prawa być wiążąca, bo dzieło Garcii to przykład sztuki, a sztukę każdy powinien rozumieć na swój własny sposób.

Czy spektakl faktycznie jest tak nowatorski? Jak zwykle wszystko zależy od punktu widzenia. W Golgota Picnic pojawia się golizna, scena zasłana bułkami, multum rekwizytów, które na pozór do siebie nie pasują czy skrajność w doborze muzyki. Słowem galimatias, poplątanie i lekki przerost formy nad treścią. Wydaje się, że indywidualizm jest tu wciskany trochę na siłę. 58 lat temu w swoim dziele pt. Upadek, Albert Camus również wykorzystał motyw człowieka, jako Chrystusa:

A zatem, skoro wszyscy jesteśmy sędziami, wszyscy jesteśmy winni, jedni wobec drugich, wszyscy jesteśmy Chrystusami na nasz obrzydliwy sposób, wszyscy kolejno ukrzyżowani nic nie wiedząc o tym”.

Czy można stwierdzić, że dzieło Rodrigo Garcii to faktycznie przejaw nowatorstwa? Chyba nie, aczkolwiek trzeba powiedzieć, że z pewnością jest odważne i porusza tematy, które inni unikają.

Mimo wszystko, Golgota Picnic nie można odmówić siły i słuszności przekazu. Wiara katolicka na swój sposób wciąż jest brutalizowana, czego zresztą idealny przykład widzieliśmy pod wieloma teatrami.

„Nie myślcie, że przyszedłem, by zaprowadzić na Ziemi pokój; nie przyszedłem, by zaprowadzić pokój, tylko niezgodę (…). Ten, kto chce zachować życie, straci je. A ten, kto umrze za mnie, zachowa je”.

To jeden z tekstów wypowiadanych w sztuce przez Jezusa. Czyż te słowa nie są opisem postawy, „kto nie z nami, ten przeciw nam”, zaprezentowanej w ubiegłym tygodniu w Bydgoszczy czy Warszawie? W obliczu takich zdarzeń, nie sposób zarzucić Rodrigo Garcii bezpodstawność krytyki katolicyzmu. Być może w przypadku protestujących problemem jest niezdolność do samokrytyki i odejście od egalitaryzmu na rzecz elitaryzmu.

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 7.4/10 (wszystkich: 7)
„Golgota Picnic” – fenomen czy zwyczajność?, 7.4 out of 10 based on 7 ratings
Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Piotr Michalczewski

- dziennikarz, komentator wydarzeń.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>