Polityczne bagno... "Czas "przeorać" całe polityczne towarzystwo" | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 30.04.2014

Polityczne bagno… „Czas „przeorać” całe polityczne towarzystwo”

Książka Piskorskiego. Książka Migalskiego. Kto wie, ile jeszcze książek polskich politykierów zostanie opublikowanych w ramach kolejnych, oczekujących nas w najbliższym czasie, kampanii wyborczych. Przyznam od razu, że jak dotąd przejrzałem, w dodatku dość pobieżnie, tylko jedną z książek dwóch wymienionych wyżej autorów. I już mi wystarczy.

Polityczne bagno... „Czas „przeorać” całe polityczne towarzystwo”

Słuchając dyskusji, jakie te książki wywołały, przynajmniej w głównych mediach, czytając wypowiedzi samych autorów, odnoszę nieodparte wrażenie, że jedynym motywem napisania (podyktowania) tych „dzieł” była chęć zaistnienia w mediach, przedarcia się, bez względu na cenę, do świadomości przeciętnego Polaka. Tylko po to, żeby zdobyć mandat europosła. I związane z tym duże pieniądze w okresie sprawowania mandatu i nieco mniejsze po jego wygaśnięciu.

Przyznacie, że dla tak ważkich celów warto poświęcić dużo. Czy aż tak dużo, to już zależy od indywidualnych zapatrywań poszczególnych ludzi, od systemu wartości, w jakim zostali wychowani i których gotowi są przestrzegać, chronić, przekazywać potomnym. Nie mnie oceniać szanownych autorów. Póki co ja mogę śmiało golić się własnoręcznie, nawet brzytwą. Sumienie nie spowoduje, że ręka „mi się omsknie”.

Inna rzecz, że jeśli w informacjach zawartych w obu wspomnianych na początku książkach jest choć pięć procent prawdy, to śmiem powiedzieć, że polska tzw. klasa polityczna sięgnęła dna. I nie ma dla niej miejsca w gronie „reprezentantów narodu”.

Wydaje się, że czas najwyższy na zmiany. Nie powierzchowne. Nie kosmetyczne. Czas „przeorać” całe polityczne towarzystwo, czas osuszyć . W zakładach karnych pozamykać przestępców, głośno, wyraźnie, z imienia i nazwiska nazwać tych, którzy o wartościach moralnych i etycznych gotowi są mówić tylko wówczas, gdy dotyczyć mają one innych. Jeśli tego nie zrobimy, i to szybko, to przyszłość mojego kraju wodzę w czarnych barwach.

Niestety, jak dotąd nie widać żadnej siły, żadnego człowieka, żadnej organizacji, która mogłaby podjąć próbę realizacji tego, co napisałem powyżej. W tej sytuacji nie zdziwię się, jeśli liczba głosujących w najbliższych wyborach nie będzie różnić się od liczby beneficjentów istniejącego w Polsce systemu politycznego. Ale cóż. Będziemy mieć więc sytuację, gdy pewne grupy społeczne będą podejmować decyzje w swoim, wyłącznie swoim interesie. W historii Polski nie będzie to pierwszy taki przypadek.

Wybory zbliżają się.


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Xawery Lopiński

- publicysta, komentator i felietonista.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>



Moto Replika