Tusk na kolejną kadencję? "Szkodząc Polsce, szkodzi Unii" | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 8.03.2017

Tusk na kolejną kadencję? „Szkodząc Polsce, szkodzi Unii”

Waży się przyszłość Donalda Tuska na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej. W Polskiej polityce ma miejsce spór na linii rząd-opozycja, trwają kuluarowe rozmowy w instytucjach europejskich. Spróbujmy podsumować dokonania byłego premiera i odpowiedzieć na pytanie, czy z punktu widzenia Polski, ale też Unii Tusk jako „prezydent Europy” na drugą kadencję to dobry, czy zły pomysł?

Zacznijmy od naszego kraju i od odpowiedzi na pytanie, co zyskaliśmy dzięki przewodniczącemu Tuskowi? I tu zaczyna się kłopot, bo nie bardzo jest o czym mówić. Oczywiście możemy stwierdzić, że jako Polska zyskaliśmy na prestiżu, bo nasz rodak stał się rozpoznawalny w Europie, a polskie nazwisko wypowiadane bywa także na innych kontynentach. Tyle tylko, że symbole i nazwiska nie bardzo budują PKB…

Pozostając jeszcze na terenie Polski, ponad wszelką wątpliwość należy stwierdzić, że Tusk, będąc w Brukseli, wspierał działania polskiej opozycji politycznej. Choć oficjalnie nie ma o tym mowy, delegacje z przedstawicielami opozycyjnych partii politycznych, zwłaszcza , ale także Nowoczesnej – wielokrotnie spotykały się z byłym premierem. Mało prawdopodobne, aby były to jedynie spotkania kurtuazyjne… Nie są także przypadkiem strofujące polski rząd opinie najwyższych przedstawicieli , którzy wspominają o „braku przestrzegania w Polsce demokracji”, a nawet „łamaniu konstytucji”. Problem w tym, że owi wysocy przedstawiciele UE nie wiedzą najprawdopodobniej, że w Polsce w ogóle istnieje konstytucja. Choć, jak można się domyślać, szczegółowo instruowani przez Tuska – być może właśnie dzięki niemu już taką wiedzą zdobyli? Można zatem przypuszczać, że to właśnie były polski premier jest kołem zamachowym rozmaitych europejskich inicjatyw mających na celu osłabienie polskiego rządu, a docelowo zmianę władzy. Ale czy osłabianie demokratycznie wybranego rządu jakiegokolwiek kraju europejskiego nie jest jednocześnie szkodzeniem całej Unii?

I w ten sposób wkraczamy w analizę dokonań Tuska w kontekście całej europejskiej wspólnoty. Należy w tym miejscu przypomnieć o ważnym, niestety kompromitującym Unię Europejską pomyśle kierowania do krajów członkowskich ogromnych ilości emigrantów. Jak pamiętamy, koncepcja została wzmocniona groźbami kar finansowych nakładanych na kraje, które pomysłowi się sprzeciwią. Mówiło się o kwotach rzędu 250 tys. euro za jednego emigranta. To wówczas sprawował funkcję szefa Rady Europejskiej… Także za jego kadencji Wielka Brytania zaplanowała opuścić UE…

Donald Tusk nie ma już wpływów w Polsce, nie będzie już mógł podjąć żadnych strategicznych kroków w zakresie przebudowy polskiej gospodarki. W konsekwencji tego zwłaszcza nie odniosą już żadnych dodatkowych korzyści. Trudno także oceniać Tuska jako wybitnego eksperta od spraw Unii Europejskiej zwłaszcza, że dopiero niedawno zaczął intensywnie uczyć się języka angielskiego. Z jakimi skutkami – trudno ocenić. A zatem pod względem merytorycznym korzyści dla unijnych struktur, jakie mogłyby wynikać z pracy Tuska, wydają się niewielkie.

– niemiecki minister odpowiedzialny za sprawy zagraniczne powiedział ostatnio, że w Europie powinniśmy trzymać się razem. W kontekście tych słów wspieranie Tuska w dążeniu do uzyskania reelekcji należy traktować jako działanie antyeuropejskie, dążące do dalszej dezintegracji UE, ponieważ to właśnie Tusk jest aktualnie problemem w relacjach pomiędzy obecnym polskim rządem, a instytucjami unijnymi. Wybrany na kolejną kadencję będzie elementem w dalszym ciągu osłabiającym wspólnotowe więzi.

Racjonalne argumenty wskazują jasno – Tusk nie powinien zostać wybrany na kolejną kadencję szefa RE. Jednak spoglądając na Unię i jej instytucje, nietrudno dostrzec, że coraz mniej tam mądrości, racjonalizmu a nawet rozsądku, za to coraz więcej prywaty, drobnych interesów i towarzyskich konotacji. W tym kontekście Tusk ma niewątpliwy atut – cieszy się ogromnym sentymentem ze strony władz niemieckich, które mogą mu bardzo wiele zawdzięczać. Przemysł niemiecki, także ten ciężki ma się bardzo dobrze, a niemieckie stocznie teraz już rozwijają się wyjątkowo dynamicznie… Być może to właśnie sentymenty okażą się decydujące? Jeśli tak się stanie, będzie to kolejny krok na drodze do rozpadu Unii Europejskiej. A ten, czy z Tuskiem, czy bez – i tak nastąpi.


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- dr n. hum., publicysta i komentator. Twórca niezależnych mediów. Autor analiz dotyczących PR, języka polityki i marketingu politycznego.Twitter: @MichalLange

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>