Opublikowano: 16.03.2015

Umowa na czas określony. Jest poważny problem

„Kpi, czy o drogę pyta?” – chciałoby się rzec słuchając pana ministra Kosiniaka – Kamysza. Ten obiecujący (przynajmniej w ocenach jego partyjnych kolegów) minister po raz kolejny obiecuje ogłupianemu (także przez niego samego) Narodowi, że już niedługo, już za chwilę wprowadzimy takie poprawki do stosownych ustaw, że okresy wypowiedzenia w umowach na czas określony zrównamy z okresami, jakie przewiduje Kodeks pracy dla pracowników o analogicznym stażu pracy.

kosiniak_kamysz

W Internecie już pojawiły się liczne komentarze na te temat. Ja nie będę komentował. Ja po raz kolejny przypomnę, że umowa zawarta na czas określony to umowa, która przed umówionym terminem rozwiązana może być tylko na mocy porozumienia umawiających się stron. W związku z tym umieszczanie w takiej umowie zapisów o możliwości jej jednostronnego rozwiązania jest zaprzeczeniem definicji umowy na czas określony.

W rozmowach z rożnymi ludźmi spotkałem się z wątpliwościami. Co ma np. zrobić pracodawca, jeśli zawrze umowę na czas określony, a pracownik zacznie mu np. przychodzić do pracy pijany lub kraść? No cóż. Możliwości jest kilka. Pierwsza, to nie zawierać umowy na czas określony z „elementem niesprawdzonym”. Druga, to zawrzeć w umowie na czas określony zapis, że naruszenie prawa pracy kwalifikujące się do zastosowania § 52 Kodeksu pracy traktowane będzie jak jednostronne zerwanie umowy przez łamiącego . Podkreślam, zerwanie umowy, a nie jej wypowiedzenie.

Swoją drogą interesujące byłoby, który pracownik chciałby mieć w świadectwie pracy adnotację o jednostronnym zerwaniu umowy zawartej na czas określony. Stosowane obecnie praktyki zawierania „umów na czas określony” z zapisami o możliwości ich wypowiedzenia jednostronnego to nic innego jak najprostsze, ale zarazem najgłupsze z możliwych obejście prawa pracy. Stosowane przez różnego rodzaju cwaniaków, „geschefciarzy”, drobnych złodziejaszków, oszustów.

Niestety, jak wiele innych głupot, tolerowane przez nieudolne państwo, które dla różnorodnych korzyści „grupy trzymającej władzę” gotowe jest popierać gdzie tylko można i jak tylko można wspomnianych cwaniaków, „geschefciarzy”, drobnych złodziejaszków, oszustów, nawet psując przy okazji prawo. Pan minister Kosiniak Kamysz może o tym nie wiedzieć.

O ile informacje w Internecie nie kłamią za bardzo, to jest on z wykształcenia lekarzem, nie prawnikiem. Ale nie wierzę, że żaden prawnik nie zwracał mu uwagi na istniejącą sytuację i nie wskazywał prostych, jasnych rozwiązań. Tak więc, moim zdaniem, minister Kosiniak Kamysz jest świadom tego, co powinno być jak najszybciej uporządkowane. Dlaczego nie porządkuje? Uważam, że powyższe w pełni uzasadnia pytanie zawarte na wstępie. A w związku z tym ja osobiście nie chciałbym nawet się u niego leczyć.

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 10.0/10 (wszystkich: 3)
. Jest poważny problem, 10.0 out of 10 based on 3 ratings
Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Xawery Lopiński

- publicysta, komentator i felietonista. | Więcej o autorze...

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>