Niebezpieczeństwa nowoczesnych technologii | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 13.01.2019

Niebezpieczeństwa nowoczesnych technologii

Nie ma tygodnia, by ktoś nie przyniósł do redakcji informacji, że znowu był zapraszany na wyjątkowo interesujące spotkanie, na którym może dowiedzieć się, jak zachować zdrowie, albo zapoznać się z niezwykle atrakcyjną ofertą sprzedaży garnków (odkurzaczy, budzików, szczoteczek do zębów itp.), albo żeby odebrać właśnie „wylosowaną” nagrodę.

(Fot. KWP Gdańsk)

Miła pani prosi tylko o podanie adresu, nazwiska – to z wielką przyjemnością przyśle zaproszenie. To nic, że pani zaprasza do Ostrołęki, a mieszkamy w Koszalinie. Na takie spotkanie, po odbiór całkowicie darmowego prezentu – warto się pofatygować.

Albo otrzymujemy krótką wiadomość tekstową (SMS-a): „Zadzwoń pod 74 xxx. Otrzymasz kod upoważniający do odbioru nagrody o xxxx zł” Często w takich wiadomościach podane są linki do stron internetowych. Z których większość najprawdopodobniej powstała wyłącznie po to, by grupa jakichś cwaniaków mogła, w najlepszym razie, pozyskać dane osobowe swojego klienta, w najgorszym – oskubać go z pieniędzy, wcale niemałych.

Gdy rzecz przytrafia się komuś świadomemu niebezpieczeństw, jakie niesie ze sobą współczesna technologia, połączona z wyzuciem niektórych z wszelkich zasad moralnych i etycznych, gdy atakowana jest osoba aktywna zawodowo, mająca na co dzień styczność z innymi ludźmi, uodporniona na tego typu manipulacje – pół biedy. Gdy na atak narażeni są ludzie starsi, często samotni, spragnieni kontaktu z drugim człowiekiem – „atak” ma duże szanse powodzenia.

Internet aż roi się od przykładów opisujących osobiste tragedie ludzi, którzy przy pomocy tego typu działań zostali namówieni do w gruncie rzeczy niechcianych, a na pewno niepotrzebnych zakupów, wydali „ciężkie” pieniądze na niewiele warte „dobra”, wysłali SMS-a za kilkanaście złotych lub pozwolili na uruchomienie telefonicznej usługi, której „realizacja” zabiera im po kilkadziesiąt złotych miesięcznie, a wyłączyć się w prosty sposób nie daje. Ten proceder trwa nie od wczoraj, nie od dzisiaj.

Ostatnie lata pokazały jedynie, że cwaniacy są coraz bardziej bezwzględni, coraz bardziej zachłanni. A państwo, nawet to państwo „dobrej zmiany”, nie robi nic, by zwalczyć patologię.

Jakiś czas temu pisałem, że każdy przed zaakceptowaniem przez użytkownika jakiejkolwiek transakcji powinien wyświetlać komunikat, ile będzie ona kosztowała. To naprawdę nie jest trudne w realizacji. Ale zamiast tego na ekranie mamy coraz dłuższe reklamy. Czy aż tak trudno jest zobowiązać operatorów telefonii komórkowej do tego, by każdą operację, która ma wyciągać pieniądze z kieszeni klienta poprzedzał stosowny komunikat mówiący o jej rzeczywistych kosztach z prostą instrukcją, jak wycofać się (przy pomocy naciśnięcia jednego, góra dwóch klawiszy) z transakcji czy niechcianej umowy.

Czy tak trudno ustawowo zobowiązać sprzedawców telefonów (smartfonów), by po każdym wyłączeniu urządzenie wracało do ustawień, w których żadne, podkreślam, żadne aktualizacje nie będą pobierane automatycznie?

To są najprostsze działania, które można przeprowadzić przez Sejm Rzeczpospolitej równie szybko jak ustawę o cenach energii elektrycznej. Tylko że za takimi rozwiązaniami, za tak zwanym interesem społecznym nie stoją pieniądze koncernów. Wręcz przeciwnie. Koncerny pilnie baczą, by podobne jak wyżej proponowane rozwiązania nie ujrzały światła dziennego. Dziwię się tylko, że w owym baczeniu w jakiś sposób sekundują im posłowie. A właściwie – dziwiłbym się, gdyby było inaczej. Dlaczego? Sam nie wiem. A może tylko nie chcę wiedzieć.

Autor

- publicysta, komentator i felietonista.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>



Moto Replika