Protest wydawców medialnych | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 12.02.2021

Protest wydawców medialnych

Nastąpił „atomowy” protest wydawców medialnych. Nie będę tu rozważał, czy ma on uzasadnienie. Jak dla mnie, może trwać wiecznie. Przynajmniej mniej będziemy bombardowani propozycjami zakupów takich czy innych suplementów diety, leków na wszystko i samochodów, na których coraz więcej pieniędzy można zaoszczędzić. Ile na tym stracą „dziennikarze”?

fot. wikipedia

Oby jak najwięcej! W znakomitej większości – zasługują na to. Może też czegoś się z tej swoistej lekcji nauczą.

Zwrócę uwagę na nieco aspekt sprawy. „Protest” pozwolił pokazać „ciemnemu ludowi”, jak wielką „różnorodność” telewizji zbudowaliśmy w wolnej Polsce. Po ponad trzydziestu latach wolnej Polski mamy czterech ogólnopolskich nadawców: rząd Rzeczpospolitej, Polsat (którego „założyciel” podejrzewany był o związki ze służbami specjalnymi PRL), TVN (którego „założyciel” podejrzewany był o związki ze służbami specjalnymi PRL), TRWAM, której założycielem jest zakonnik redemptorysta. (Tej ostatniej telewizji, jako oficjalnie zadeklarowanej jako katolicka, nie będę w tym tekście uwzględniał).

Gdy na ekranach telewizorów, zamiast codziennych programów ukazały się plansze z protestacyjnymi napisami widać było, że te ogłaszane dziesiątki kanałów i stacji kierowane są z zaledwie trzech miejsc. Gdyby jeszcze w 2015 roku nie przeszła w ręce PiS lub gdyby wcześniej doszło do koalicji PO – PiS, mielibyśmy telewizje dokładnie takie, jak w PRL. (Tam też pomiędzy jedynką i dwójką iskrzyło, choć dyrygent był jeden).

Biuro polityczne dawałoby wskazówki, a właściwa komisja lub rada (odpowiednik Komitetu ds. Radia i Telewizji w „zniewolonej” Polsce) wdrażałaby je w życie. Po przewrocie 1989 miało być tak pięknie. Aż łza się w oku kręci, gdy wspomnimy pierwszą (i chyba jak dotąd jedyną) naprawdę niezależną telewizję. Tak, tak – Sky. Dziś pozostało nam tylko zanucić cichutko: „Co nam zostało z tych lat?”

Autor

- publicysta, komentator i felietonista.



Moto Replika