Źle się dzieje w polskiej Policji! | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 12.06.2017

Źle się dzieje w polskiej Policji!

Polska nie ma ostatnio dobrej prasy. Kilka tygodni temu opublikowany został film pokazujący, w jaki sposób na posterunku traktowany jest zatrzymany obywatel, który krótko zatrzymaniu, najprawdopodobniej na skutek brutalnych działań „policjantów” – umiera.

Pamiętamy jeszcze konfetti zrzucane z okazji wizyty wiceministra spraw wewnętrznych w jednej z policyjnych jednostek. Pamiętamy jeszcze funkcjonariuszy, którzy w trakcie obchodów święta Trzech Króli występowali w nie całkiem formalnym umundurowaniu. O kolejnym skandalu dowiedzieliśmy się kilka dni temu. Mam na myśli interwencje policjantów na terenie jednego ze stadionów.

Policjanci udawali dziennikarzy

W samej interwencji nie byłoby nic niestosownego, wszak grupa chuliganów wtargnęła także na boisko piłkarskie. W takiej sytuacji każde, nawet brutalne działanie Policji, jestem gotów usprawiedliwić. W konkretnym przypadku problemem jest to, że interweniujący funkcjonariusze mieli na sobie kamizelki z napisem foto i prasa, które wskazywać mogły na to, że to przedstawiciele mediów zostali zaangażowani do działań porządkowych.

W moim przekonaniu sprawa jest bardzo poważna. I to z kilku powodów. pierwsze policjanci podszyli się pod dziennikarzy, którzy, jak by nie było, są w jakimś sensie grupą społecznego zaufania. Mają szczególne możliwości zdobywania informacji związane na przykład z prawem do nie ujawniania ich swoich źródeł. Mogę trochę złośliwie zadać pytanie: kiedy policjanci zaczną przebierać się za księży?

drugie: policjant, jako funkcjonariusz państwa jest chroniony w sposób szczególny (podobnie zresztą jak osoba do pomocy mu przybrana). Czy funkcjonariusz będący w mocno nieformalnym umundurowaniu (pozostanę przy tym niezbyt ostrym sformułowaniu) jest jeszcze funkcjonariuszem, którego poleceniom obywatel powinien, w myśl przepisów prawa, bezwzględnie się podporządkować? Jakie sankcje czekają owego obywatela, jeśli się nie podporządkuje? A jeśli stawi opór (bo niby ma podporządkowywać się wezwaniom „dziennikarza” czy „fotografa”?).

Takim działaniem stworzono w Polsce bardzo niebezpieczny precedens. To chyba zły znak. Nie muszę mówić, że dla totalnej opozycji każda z opisanych wpadek policji stała się pretekstem do niezwykle ostrych ataków politycznych. I na komendantów różnego szczebla, i na ministrów odpowiedzialnych za policję, i na całą ekipę sprawującą władzę. No cóż. Takie jest twarde prawo opozycji. Trzeba sobie jednak powiedzieć, że obecna sytuacja w policji nie została ukształtowana dziś, wczoraj czy nawet w ciągu ostatnich dwóch lat. Myślę, że jest pokłosiem i poprzedniego systemu, gdy policja (milicja) była „władzą”, i poprzedniej ekipy rządzącej, która najwyraźniej dała policji przyzwolenie na bycie formacją opresyjną. Choćby w celu poprawiania sytuacji budżetowej poprzez zwiększenie ilości pieniędzy wpływających z mandatów karnych.

Porażka systemu

przemianach ustrojowych nie udało się stworzyć formacji mającej służyć ludziom, pomagać im, zabezpieczać przed możliwymi zagrożeniami. W pewnym okresie taką formacją miały być straże miejskie (gminne). Okazało się jednak, że bardzo szybko, powołując wystarczająco dyspozycyjnych komendantów, stworzono jeszcze jedną mundurową formację nastawioną nie na pomoc, a na zysk realizowany kosztem szeregowego obywatela.

W pewnej chwili nawet władza zorientowała się, że sprawy zaszły zdecydowanie za daleko, grożąc wybuchem społecznego niezadowolenia. I zlikwidowała „maszynki do robienia pieniędzy” na drogach. A jak było w policji?

Myślę, że początki były niezłe. Gdzieś w połowie lat dziewięćdziesiątych cieszyła się chyba największym zaufaniem społeczeństwa. Negatywna kadr, ukierunkowane na opresję, kształtujące bezwolnych, bezwzględnych funkcjonariuszy, ograniczanie tym „szeregowym” funkcjonariuszom możliwości podejmowania decyzji, stawianie zadań mających poprawiać statystykę a nie skuteczność w działaniach doprowadziły do wszelkiego rodzaju patologii. Wygląda na to, że stworzono cały, zupełnie niebywały system, w którym działania policjantów naruszających prawo są ukrywane przez prokuratury i, gdy sprawa dociera do sądów, traktowane w sposób szczególny, stawiający przestępców w mundurach nie poza a ponad prawem.

I w efekcie mamy przypadki śmierci na posterunku, bandyckie działania polegające na wywożeniu młodych ludzi poza miasto i katowaniu, nagminne fałszywe zeznania o tym, że interweniujący funkcjonariusze byli atakowani przez obywateli itp. itd. W efekcie dziś już nie uświadczymy policjanta pouczającego obywatela. Dziś policjant ma mandatowe widełki, od których nie może odstąpić! Na to wszystko nakłada się to, co w swoim czasie w wojsku pan gen. Różański nazwał ingracjacją.

Konieczne są zmiany

Wszystko to powoduje, że społeczeństwo coraz częściej broni się wykorzystując zdobycze współczesnej techniki. Normą staje się nagrywanie i filmowanie pracy policjantów. I tylko należałoby ich nauczyć, że są to działania normalne, dozwolone, a nawet pożądane. Także dla ich bezpieczeństwa. Z powyższego wynika, że przed Ministrem Spraw Wewnętrznych, ale także przed policją – zadania stoją poważne i trudne. Trzeba bezwzględnie zmienić i policję, i jej obraz w oczach społeczeństwa. Policjant ma być kimś, kto zapewnia ład, bezpieczeństwo i spokój obywatelom. Z kim obywatel, dla zachowania owego ładu, bezpieczeństwa i spokoju – będzie gotów współpracować.

Nie mam złudzeń. Tak postawionych zadań nie da się zrealizować w ciągu roku. Może potrzeba do tego działań trwających przez całe pokolenie. Na pewno muszą to być działania i systematyczne, i kompleksowe. Czy obecna władza zamierza tak określone zadania realizować? Nie wiem. Czy obecna władza potrafi tak określone zadania zrealizować? I znów odpowiem – nie wiem. Wiem jednak, że dodatkową trudnością w realizacji takich celów jest to, że w praktyce nie da się na przykład rozwiązać dzisiejszej policji i powoływać w jej miejsce nowej formacji. Bezpieczeństwo państwa i jego obywateli nie może być przerwane. Wiem jednak, że tak określone zadania są realne. Bo w policji ciągle jeszcze pracuje wielu ludzi gotowych do poświęceń, znających swój zawód i jego realia. I tylko trzeba ich zapał, doświadczenie i wiedzę umiejętnie wykorzystać. Dla dobra Polski i Polaków. Czy jest ktoś, kto zechce i potrafi to zrobić? I czy będzie miał na takie działania polityczne przyzwolenie?

Autor

- publicysta, komentator i felietonista.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>



Moto Replika