Absurd! Szumowski próbuje tworzyć prawo telewizyjno-medialne | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 1.08.2020

Absurd! Szumowski próbuje tworzyć prawo telewizyjno-medialne

Kolejne absurdy w resorcie zdrowia. Tym razem minister Szumowski próbuje sugerować, że zapisane w rozporządzeniach przepisy nie obowiązują, a obowiązuje to, co opowie on sam w programie telewizyjnym! Co ważne minister posunął się wręcz do stwierdzenia, że brak jest przeciwwskazań medycznych do noszenia maseczek, co wydaje się całkowicie sprzeczne z powszechną i obowiązującą wiedzą medyczną. Rozmaitych wpadek, wątpliwości i wręcz kompromitacji po stronie Łukasza Szumowskiego jest zbyt dużo, dymisja w tym przypadku wydaje się koniecznością.

fot. Ministerstwo Zdrowia

Coraz bardziej podoba mi się pan minister Szumowski. Ten sam, który nie tak dawno w publicznej wypowiedzi, w rozmowie z redaktorem Mazurkiem przeprowadzonej 26 lutego 2020 roku w radiu RMF FM na pytanie:

„Maseczki – pomagają?”  odpowiedział:

– „Nie. … Nie pomagają. One nie pomagają, one nie zabezpieczają przed wirusem. One nie zabezpieczają przed zachorowaniem. Dlatego.  One naprawdę nie pomagają.”

-… To dlaczego ludzie je noszą?

–  „Nie wiem! Kiedyś w Chinach i w całym świecie azjatyckim noszono je głównie z powodu smogu i z powodu pewnej kultury, która tam jest. Natomiast WHO nie zaleca, eksperci nie zalecają”.

W dalszej części rozmowy padło coś, co mogło być bardzo delikatną sugestią, żeby zasłaniać usta i nos, gdy jest się na przykład zakatarzonym (przeziębionym). Każdy, kto zechce znać dokładnie tamtą wypowiedź pana ministra, może do niej wrócić

Gdy na terenie Rzeczpospolitej rozszalała się straszna, śmiertelna choroby o malowniczej nazwie Covid-19 – pan minister zdecydowanie zmienił zdanie. Za najważniejsze i najskuteczniejsze metody ochrony społeczeństwa przed zagrożeniem uznał: dezynfekcję rąk, zachowanie „dystansu  społecznego”  co najmniej 2 m i oczywiście – powszechne, obowiązkowe stosowanie maseczek  zasłaniających usta i nos. Dał temu wyraz w rozporządzeniu Rady Ministrów z 10 kwietnia 2020 w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, w którym w §18 rozdziału 8 zatytułowanego: „Nakaz określonego sposobu przemieszczania się oraz obowiązek stosowania środków profilaktycznych” stwierdził (Dz.U z 10 kwietnia 2020, poz. 658):

㤠18

Od dnia 16 kwietnia 2020 r. do odwołania nakłada się obowiązek zakrywania, przy pomocy części odzieży, maski albo maseczki, ust i nosa podczas przebywania poza adresem miejsca zamieszkania lub stałego pobytu”. (Zakładam, że zapis taki znalazł się w rozporządzeniu Rady Ministrów właśnie z inspiracji i po konsultacji Ministra Zdrowia, było nie było noszącego zaszczytny (?) tytuł profesora nauk medycznych).

Przypuszczam, że właśnie jako lekarz jednak zdał on sobie sprawę z tego, jak szkodliwe, a może nawet niebezpieczne dla ludzi z zaburzeniami zdrowotnymi może być permanentne stosowanie maseczek (na przykład bawełnianych, wielokrotnego użycia) zasłaniających usta i nos i jak to się może skończyć w przypadku, gdy ludzie poszkodowani takim „rozporządzeniem” (lub osierocone przez nich rodziny) zaczną występować z wnioskami do sądów Rzeczpospolitej o odszkodowania. (O tym, że szansa na to, by maseczka takie przed jakimkolwiek wirusem ochroniła, jest praktycznie zerowa, nawet nie będę wspominał). I dlatego bardzo szybko w rozporządzeniach Rady Ministrów znalazł  się nowy, znamienny zapis (Dz.U. z 2020, poz. 673):

„5) § 18 otrzymuje brzmienie:

„§ 18. 1. Od dnia 16 kwietnia 2020 r. do odwołania nakłada się obowiązek zakrywania, przy pomocy odzieży lub jej części, maski albo maseczki, ust i nosa: …

…2. Obowiązku określonego w ust. 1 nie stosuje się w przypadku:

3) osoby, która nie może zakrywać ust lub nosa z powodu stanu zdrowia, całościowych zaburzeń rozwoju, niepełnosprawności intelektualnej w stopniu umiarkowanym albo głębokim lub niesamodzielności; okazanie orzeczenia lub zaświadczenia w tym zakresie nie jest wymagane;”.

Cóż. Jak dla mnie, osoby niezwykle tolerancyjnej, wszystko jest jasne, proste i oczywiste. Rozumiem nawet, że pan minister nie za bardzo ma ochotę przyznać się do błędu. W tym miejscu mogę stwierdzić, że nie tylko „kobieta zmienną jest”. Z tym większym zdumieniem, wzburzeniem, żeby nie powiedzieć, oszołomieniem, wysłuchałem wczorajszej wypowiedzi pana ministra w telewizji Polsat News. Czymże to pan minister zabłysnął? Ano tym, że próbuje tworzyć w Polsce prawo już nie powielaczowe (co było bardzo modne w ), ale „telewizyjno – medialne”. Pozwolę sobie zacytować fragment rozmowy pana ministra z red. Rymanowskim (zalecając jednak wysłuchanie całości lub przynajmniej piątej minuty : https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2020-07-31/minister-zdrowia-w-gosciu-wydarzen-transmisja-od-godz-1920):

„Należy zakładać maseczki, zasłaniać nos i usta. I tutaj wyraźnie podkreślić trzeba: nie ma czegoś takiego jak przeciwwskazania medyczne do zasłaniania nosa i ust. Bo nawet jak ktoś ma ciężką niewydolność oddechową po pierwsze zwykle nie wchodzi do sklepu czy do autobusu, a zawsze może założyć przyłbicę. Więc tutaj naprawdę nie ma wymówek.

– Czy ja dobrze pana rozumiem.  Każdy ma obowiązek chodzenia w pomieszczeniach zamkniętych w maseczce?

– Oczywiście.

– Żadnego usprawiedliwienia

– Żadnego”.

W tym miejscu nie pozostaje mi nic innego, jak zaapelować do pana ministra:

Panie ministrze. Proszę, w trosce o zdrowie i Pańskich rodaków, jak najszybciej opublikować to stanowisko (a zwłaszcza fragment o braku jakichkolwiek przeciwwskazań medycznych dla noszenia maseczek/przyłbic) w stosownym rozporządzeniuDopóki Pan tego nie zrobi, Pańska wypowiedź z dnia 31.07.2020 będzie tylko podżeganiem ludzi do wzajemnego, nienawistnego zachowania. Za chwilę każdy będzie zwracał każdemu uwagę, (niekiedy w formie niedopuszczalnej) na brak maseczki. Ktoś nie pozwoli komuś wejść do sklepu, powołując się na Pana wypowiedź. A ktoś inny w takiej sytuacji naruszy czyjąś nietykalność. To będzie Pana „zasługa”.

Prywatnie najbardziej współczuję policjantom. Za chwilę co „mądrzejsi” przełożeni zaczną wysyłać zbrojne patrole, żeby poprawiały zdychający mandatami za brak maseczki w galeriach, sklepach, kinach. Ich podwładni, zgodnie z przyjętym na siebie obowiązkiem, będą wykonywali te rozkazy. I będą łamali prawo.

Czy Pan, panie ministrze, chce w ten sposób wywołać wojnę domową? Zapewniam, że są ludzie, którym bardzo zależy na wyprowadzeniu ludzi na ulice. (Osławione hasło „ulica i zagranica” jest tylko niewinnym tego przykładem). Odnoszę wrażenie, że swym postępowaniem wpisuje się Pan w takie, bardzo nierozsądne działania.

Tylko, czy taka właśnie powinna być rola Ministra Zdrowia Rzeczpospolitej Polskiej?


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- publicysta, komentator i felietonista.



Moto Replika