Dywersja to dopiero początek | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 23.12.2025

Dywersja to dopiero początek

– Dywersja w Polsce? To dopiero początek. I nie mówię tego, żeby straszyć — mówię to, bo wiem, jak działa przeciwnik, który nie ma żadnych hamulców – mówi Kafir oficer WSI i Służby Kontrwywiadu Wojskowego, autor wielu publikacji oraz kilkunastu książek, między innymi nowej książki Mentor, Cywil na wojnie oraz najnowszej książki WSI. Żołnierze przeklęci nowe fakty.

Kim byli ludzie, którzy podjęli w 2006 roku decyzje o likwidacji WSI? Kim byli ludzie, którzy podjęli w 2006 roku decyzje o ujawnieniu naszych aktywów w państwach, w których operowało WSI?

To nie była decyzja techniczna.

To był polityczny zamach na kręgosłup państwa, przeprowadzony przez ludzi, którzy zrobili z tego ideologiczny rytuał, a nie reformę. W 2006 roku likwidację WSI firmował triumwirat: Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz i Ludwik Dorn.

Trzech jeźdźców dobrej zmiany sprzed dekady — każdy z własnym kompleksem, każdy z misją, której nie powierzył mu ani naród, ani rozum, tylko własna obsesja.

Jaki dramat dotknął naszych żołnierzy, wskutek likwidacji i ujawnieniu naszych aktywów w państwach, w których operowało WSI?

To był dramat, o którym nigdy nie było konferencji prasowej. Nie było minuty ciszy, nie było państwowych pogrzebów, nie było pomników. Był tylko ciszą zaklejony strach, telefony, które milkną nagle, i ludzie, którzy po prostu znikali. Ujawnienie aktywów WSI — nazwisk, kontaktów, miejsc operacyjnych — było jednym z największych skandali kontrwywiadowczych w historii NATO.

Nikt wcześniej nie zrobił takiej krzywdy swoim własnym żołnierzom.

A skutki były dramatem na wielu poziomach: udzie, którzy pracowali dla Polski, często ryzykując życie, zostali odsłonięci jak na celowniku snajpera.

To byli agenci i kontakty:

– na Bliskim Wschodzie,

– w Rosji i na Kaukazie,

– w krajach postsowieckich,

– w Afryce,

– w Azji,

– wszędzie, gdzie Polska działała z NATO. Niektórzy z nich zniknęli. Niektórzy prawdopodobnie zostali zlikwidowani. Inni trafili do więzień, gdzie nie obowiązuje ani Konwencja Genewska, ani litość. Państwo polskie nigdy nie podało numerów. Ale oficerowie WSI, którzy znali te siatki, mówią wprost:

Czemu twoim zdaniem, ludzie, którzy ujawnili kwiat naszego państwa tj.  współpracowników i wszystkie nasze aktywa, nie mieli nigdy kontaktu z wojskiem, wywiadem itp.?

Bo tylko człowiek, który nigdy nie dotknął prawdziwej pracy wywiadowczej, nie widział akcji, nie słyszał o spalonych informatorach, nie rozumiał ryzyka i ceny ludzkiego życia, jest w stanie podjąć decyzję tak potwornie idiotyczną i tak katastrofalną, jak ujawnienie całego aparatu operacyjnego swojego własnego państwa.

Ludzie, którzy podjęli decyzję o likwidacji WSI i ujawnieniu raportu, nie byli oficerami, nie byli żołnierzami, nie byli analitykami wywiadu.

Nie byli nawet szkolonymi urzędnikami od bezpieczeństwa. To byli politycy, ideologowie, publicyści.

Ludzie z teczkami, nie z doświadczeniem.

Z obsesjami, nie z wiedzą. Oni nie rozumieli:

co to jest agent,

jak się buduje siatkę latami,

czym jest COVER,

jak działa łączność operacyjna,

jak ważne jest zaufanie sojusznicze,

jak jeden przeciek może zabić.

Dla nich raport był PR-owym fajerwerkiem. Dla żołnierzy — wyrokiem. U nich świat był prosty — czarno-biały, moralny, pełen „układów” i „złowrogich służb”. A wywiad nie jest czarno-biały.

Wywiad jest: brudny, skomplikowany, wielowarstwowy, pełen szarości, pełen ludzi, którzy działają w cieniu, pełen bohaterów, których nazwisk nigdy nikt nie pozna. Polityk-amator z ego siegajacym do Giewontu i parciem na władze nie rozumie tej szarości, więc ją niszczy.

Bo jest dla niego za trudna do zrozumienia, lub niepotrzebna w grze politycznej o stołki. W tej grze bezpieczeństwo państwa jest na ostatnim miejscu. Oczywiście byli tam też tacy prawicowi politycy co mylili film z rzeczywistością Ich wiedza o wywiadzie pochodziła z: książek publicystycznych, opowieści z trzeciej ręki, teorii spiskowych, telewizji, własnych urojeń o „państwie teoretycznym”.

To byli ludzie, którzy wyobrażali sobie wywiad, zamiast go znać. Żaden oficer operacyjny nie podjąłby decyzji o ujawnieniu zasobów. Nigdy. Bo wie, czym to grozi.  Bo nie szanowali ludzi, tylko swoje tezy

WSI nie były idealne. Były struktury do naprawy, ale człowiek odpowiedzialny reformuje, nie pali do gołej ziemi ja Hunowie palili Rzym.

U likwidatorów WSI nie było:

szacunku dla oficerów,

zrozumienia pracy wywiadu,

świadomości, ile kosztuje budowanie siatek,

empatii wobec ludzi, którzy ryzykują życiem.

Była za to zemsta polityczna.

Była ideologia.

Była potrzeba stworzenia wroga, którego można zniszczyć.

Była potrzeba brylowania na salonach politycznych i w telewizji śniadaniowej byle tylko zaspokoić sowje ego i dorobić więcej.

A prawdziwymi ofiarami zostali ludzie, którzy: walczyli w Afganistanie, służyli Polsce w Iraku, budowali kontakty na Wschodzie, zdobywali informacje o terrorystach, ryzykowali wszystko.

Ile trwa budowa siatki agenturalnej?

Budowa siatki agenturalnej to jedno z najtrudniejszych i najbardziej czasochłonnych zadań wywiadu. To nie jest projekt, który mierzy się w miesiącach — tylko w latach, a czasem w całych pokoleniach pracy służb. Od 5 do 15 lat – to minimalny, realistyczny przedział czasowy, w którym państwo może stworzyć efektywną, bezpieczną siatkę agentów: pozyskać ludzi, zweryfikować ich, przeszkolić, zbudować legendy (fałszywe biografie), przeprowadzić testy lojalności, ulokować ich w miejscach dających realny dostęp do informacji, zabezpieczyć łączność i finansowanie, nauczyć ich działania operacyjnego. Ale to minimum. Prawdziwe siatki, te najgłębsze, najcenniejsze, buduje się nawet 20–30 lat. Najbardziej wartościowi agenci to nie ludzie, których zwerbowano wczoraj. To osoby, które: są zakotwiczone społecznie, mają wiarygodną pozycję, budują kontakty przez pół życia, wchodzą w struktury polityczne, gospodarcze, wojskowe, religijne, naukowe, medialne. Wywiady takie jak CIA, MI6, BND, Mossad czy dawne WSI wiedzą jedno: agent to inwestycja na dekadę. Siatka — na pokolenie.

Dlatego jej zniszczenie jest  stratą, której nie da się odbudować za kadencji jednego rządu. To tak, jakby wyrwać państwu kręgosłup i powiedzieć, że „za dwa lata będzie nowy”. Nie będzie.

Czy twoim zdaniem, decyzje o likwidacji WSI, podjęły Rosyjskie Służby Specjalne?

Moim zdaniem nie bezpośrednio a poprzez swoją agenturę. Rosja nie musiała podpisywać żadnego dokumentu ani wydawać rozkazu. Ale czy miała interes w tym, by Polska sama rozmontowała własny wywiad wojskowy? Tak. Czy był to dla nich największy prezent od 1989 roku? Tak. Czy Rosja pracowała latami nad osłabianiem zachodnich struktur w Polsce? Tak. Czy wykorzystała tę decyzję propagandowo i operacyjnie? Absolutnie tak. I właśnie dlatego wielu oficerów NATO mówiło wtedy wprost:

„Gdyby Rosja mogła wybrać jeden ruch, który najbardziej zaszkodzi Polsce, wybrałaby likwidację WSI.”

Dlaczego miałyby to zrobić?

Bo WSI były jedyną polską służbą, która naprawdę znała Rosję. WSI miały siatki na Wschodzie, ludzi znających GRU, FSB, SWR, doświadczenie post-sowieckie, kontakty w wojsku rosyjskim, na Kaukazie, w Azji. To był najtrudniejszy przeciwnik dla Rosjan. W 2006 roku Polska wyrwała sobie oczy, dokładnie w kierunku Kremla. Rosja nie musiała nic robić. Wystarczyło patrzeć jak Macierewicz z pomocą takich ludzi jak Cenckiewicz, Kowalski, Woyciechowski, Sykulski czy Tomasz L ( zatrzymany za szpiegostwo na rzecz Rosji w 2022r) ujawnia nazwiska i kontakty operacyjne. W raporcie Macierewicza znalazły się dane oficerów, współpracowników, firm przykrywkowych, metod działania, kierunków operacji. Takich rzeczy nie robi żaden kraj NATO. W Rosji za ujawnienie choćby ułamka takich danych jest dożywocie albo nagła śmierć w windzie. Dla FSB i GRU to była kopalnia złota. Mogli spokojnie przeanalizować siatki, odtworzyć kontakty, zlokalizować ludzi, zamknąć operacje. To była największa operacja odtwórcza w historii rosyjskiego kontrwywiadu, wykonana rękami polskich polityków, za darmo.

W tamtym okresie likwidacja WSI osłabiła polskich żołnierzy walczących w Iraku i Afganistanie. Przez kilka lat Polska działała bez doświadczonego wywiadu wojskowego. W misjach ginęli ludzie, bo nie było dostępu do analityków, źródeł i informatorów WSI. Rosja od lat inwestuje w chaos, im słabszy kraj NATO, tym lepiej. Rosja od zawsze marzyła o rozbijaniu struktur NATO od środka. Co było dla Kremla największym koszmarem? Oczywiście Polska z silnym wywiadem, dobrym kontrwywiadem wojskowym, stabilnymi strukturami, doświadczeniem z misji, pozycją w sojuszu. Likwidacja WSI zmiotła połowę tego dorobku. Ta dewastacja WSI  uderzyła w zaufanie sojusznicze, a to był cel Moskwy od dawna Po 2006 roku:

CIA wstrzymała część współpracy, MI6 ograniczyła dane, BND zrobiła to samo, Francuzi byli w szoku, NATO przeprowadzało audyty. Rosja od dawna grała na to, by Polska była postrzegana jako kraj:

„niepoważny”,

„nieprzewidywalny”,

„niebezpieczny informacyjnie”.

I osiągnęła to bez jednego wystrzału, bo chaos w polskich służbach był wodą na młyn GRU i FSB. Po likwidacji WSI:

ludzie odchodzili,

doświadczenie wyparowało,

siatki sczezły,

struktury budowano od nowa,

młodzi oficerowie nie mieli mentorów.

A Rosja miała dekady ciągłości operacyjnej. Z takim przeciwnikiem łatwo wygrać w wyścigu wywiadowczym. Czy Rosja podjęła decyzję za Polskę? Nie. Decyzję podjęli polscy politycy Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej. Czy była ona w rosyjskim interesie? Tak.

Czy Rosja wykorzystała skutki tej decyzji? Do maksimum. Można powiedzieć to tak: Nie musieli nas atakować. Zrobiliśmy im robotę własnymi rękami.

Czy dziś w końcówce 2025 i na początku 2026 roku, widać brak WSI?

Czy w 2025/2026 roku widać brak WSI i ich struktur w wojsku? W mojej subiketywnej ocenie Tak — i to jak cholera. Nie da się zapełnić dziury po ludziach, którzy mieli po 20–30 lat doświadczenia operacyjnego, znajomość rosyjskich realiów i z wojskiem, misjami, terenem. A dziś, kiedy Rosja prowadzi pełnoskalową wojnę — nie tylko z Ukrainą, ale hybrydową z całą Europą — ta dziura zieje jak krater po bombie. Brakuje tzw„zielonych oficerów kontrwywiadu” — tych prawdziwych, w terenie z wiedzą doświadczeniem wojskowym i kontrwywiadowczym. WSI miały oficerów, którzy:

– byli w jednostkach wojskowych,

– znali żołnierzy,

– potrafili w praktyce ocenić gotowość bojową,

– widzieli na własne oczy, jak wygląda sprzęt, morale, logistyka,

– znali język rosyjski i radziecką mentalność,

– mieli mapę terenu w głowie, nie w PowerPoincie.

Ci ludzie byli wtopieni w wojsko.  Nie jak dziś — „oficerowie analitycy” siedzący w biurach, odcięci od frontowych realiów. Brak takich struktur widać teraz na każdym poziomie Wojska Polskiego:

WSI — mimo wszystkich swoich wad — miały realną wiedzę o Rosji, twardą, operacyjną, brudną, nieulepszaną przez polityczne bajki. Dziś w MON i w służbach wojskowych króluje:

– analityka zza biurka,

– teoretyzowanie,  paniczne reagowanie na medialne „wrzutki”,  brak strategicznego myślenia na lata,  polityczna wymienność kadr.

Gdyby w 2025 roku istniała kadra wyszkolona jak dawniej, Polska miałaby dużo lepszy obraz:  siatek rosyjskich w kraju,  rosyjskiej logistyki,  działań hybrydowych GRU,  sabotażu infrastruktury,  operacji dezinformacyjnych. Zamiast tego mamy chaos, improwizację i wzajemne oskarżenia na linii:

Rząd – Pałac Prezydencki – SKW – MON – media.

To jest bezpośredni skutek braku profesjonalnej, ciągłej kadry. W jednostkach brakuje mentorów, ludzi, którzy szkolili młodych Oficer WSI przy jednostce to był:

– nauczyciel,

– psycholog,

– analityk,

– człowiek, który widział, kiedy ktoś pęka,

– który wiedział, jak działa rosyjska werbunka,

– który znał wojskową kulturę.

Po 2006 roku wypchnięto:

– ludzi z doświadczeniem,

– ludzi z misji,

– ludzi, którzy budowali kontakty z NATO,

– ludzi potrafiących czytać rosyjskie schematy działań.

W 2025/26 mamy wojsko młode, masowo rotowane, pozbawione ciągłości i tradycji operacyjnej. To nie jest wina żołnierzy — to wina systemu, który wyciął im najważniejszych nauczycieli. Brakuje „starego kręgosłupa” w armii — ludzi, którzy wiedzieli, jak pachnie wojna. Ci, którzy pracowali w WSI:

– widzieli prawdziwe konflikty,

– nie wierzyli w bajki o „bratnich narodach”,

– rozumieli rosyjską agresję lepiej niż politycy,

– mieli kontakty, których dziś nie ma już nikt.

W 2024–2025 roku, gdy Rosja wysyła grupy dywersyjne przez Białoruś i inspirowanych cudzoziemców w Polsce, brak ludzi z tamtej szkoły widać dramatycznie. Bo nowego pokolenia nie zdążono jeszcze tego nauczyć.  SKW nigdy nie odbudowało poziomu operacyjnego WSI

I to widać dziś w 2025/2026:

– braki kadrowe,

– braki doświadczenia,

– polityczne naciski,

– konflikty z MON i BBN,

– nerwowe reakcje zamiast wyprzedzających działań.

Nie ma sensu pudrować rzeczywistości. Po likwidacji WSI upadł pewien model myślenia operacyjnego,

którego nie zastąpił żaden nowy.

Tak w końcówce 2025 i na progu 2026 roku brak WSI i ich ludzi w terenie jest widoczny jak cholerny neon. Widać go:

– w słabości kontrwywiadu,

– w reakcji na rosyjską dywersję,

– w braku analitycznej ciągłości,

– w pustce generacyjnej,

– w braku „wywiadu zielonego”, terenowego,

– w jakości szkolenia jednostek.

Kiedyś w garnizonie był oficer, który widział dalej niż dowódca pod kątem gotowości bojowej i „otoczenia jednostki”. Dziś często nie ma nikogo. To jest realna cena decyzji sprzed 19 lat.

Co myślisz o aktach dywersji na terenie Polski? 

Dywersja w Polsce? To dopiero początek. I nie mówię tego, żeby straszyć — mówię to, bo wiem, jak działa przeciwnik, który nie ma żadnych hamulców. W Afganistanie widziałem, jak wygląda wojna, gdy przeciwnik nie ma nic do stracenia. Widziałem, jak giną ludzie, którzy po prostu jechali ciężarówką z wodą. Widziałem rozszarpane ciała chłopaków, którzy jeszcze dzień wcześniej żartowali przy herbacie. To samo myślenie widzę dziś u Rosjan. Oni nie są szaleni, oni są bezwzględni i metodyczni. Dywersja, sabotaż, wysadzanie torów — to nie są wybryki. To jest robota według planu. Plan jest prosty, przestraszyć społeczeństwo, sparaliżować państwo, zasiać chaos i sprawdzić, jak szybko Polska pęknie.

Ktoś na Kremlu podjął decyzję:

„Polacy mają zacząć się bać.”

I uwierz mi, że oni nie zatrzymają się na torach, bo tory to dopiero próg wejścia — próba mikrofonu przed koncertem. Rosja testuje, ile jesteśmy w stanie znieść, zanim zaczniemy podejrzewać własny cień. Oni zawsze zaczynają od infrastruktury: tory, mosty, linie energetyczne. Potem idą po ludzi.

Najpierw „przypadkowe” eksplozje w miejscach użyteczności publicznej. Potem „samotny wilk”, który dziwnym trafem ma sprzęt, jakiego nie powinien mieć. A na końcu trupy. Zawsze są trupy.

I nie łudź się. Bo jeśli ktoś na Kremlu dał zielone światło na zabijanie cywilów w Polsce, to już idzie. I nie zatrzyma się dlatego, że my w to nie chcemy wierzyć. Wojna hybrydowa ma to do siebie, że zaczyna się na długo zanim padną pierwsze oficjalne strzały. Na wojnie nauczyłem się jednej rzeczy.

Przeciwnik atakuje tam, gdzie śpisz, nie tam, gdzie się przygotowujesz. I Rosja dokładnie to robi. Uderza w naszą rutynę, w codzienność. W tory, pociągi, autobusy, dworce, skrzyżowania, ujęcia wody, sklepy, kina, teatry. W to, co uważamy za oczywiste w naszej zwykłej codzienność . Bo jak człowiek zaczyna bać się codzienności, to państwo zaczyna umierać. Najgorsze jest to uczucie, które znam aż za dobrze, gdy czujesz, że to dopiero początek, i modlisz się, żeby tym intuicja cię zawiodła. Żebyś się pomylił. Ale prawda jest taka:

Rosja dopiero się rozpędza. A my dopiero zaczynamy rozumieć, że jesteśmy celem i to nie wszyscy jak widać po politykach przedkładających swoje Ego i interesy partyjne nad Polskę.

Rozmawiał:

Autor

- Zastępca Redaktora Naczelnego Gazety Bałtyckiej, dziennikarz śledczy. Specjalizuje się w tematyce społeczno-prawnej. Archiwista II stopnia (kursy archiwalne w Archiwum Państwowym w Gdańsku), Członek stały Stowarzyszenia Archiwistów Polskich (prawo do prowadzenia badań historycznych), miłośnik Gdyni, członek Towarzystwa Miłośników Gdyni. Hobby – prawo. Jest członkiem Związku Harcerstwa Polskiego.

Wyświetlono 1 Komentarz
Napisano

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>



Moto Replika