Czy 11 listopada nastąpi w Polsce przewrót polityczny? | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 10.11.2018

Czy 11 listopada nastąpi w Polsce przewrót polityczny?

Patrzę na to, co dzieje się w Rzeczpospolitej w przededniu setnej rocznicy odzyskania niepodległości i jestem pełen pesymizmu. To, że urzędująca nie potrafi zorganizować należycie obchodów tak wielkiego święta, nie jest żadną niespodzianką. Ale to, że urzędująca nie widzi niebezpieczeństw wiszących nad Polską w okresie tak wielkiego święta, jest już praktycznie tej władzy dyskwalifikacją.

Zamieszki ze Francji. (Fot. M. Bielawski)

Od pewnego czasu w mediach, nie tylko polskich, trwa zmasowana akcja propagandowa, której celem jest „ostrzeżenie” Europy (a może i świata), że w Polsce odradza się faszyzm. Zwracam uwagę na to określenie. Bo sugeruje ono, że ten ruch istniał w Polsce i miał się dobrze. Taka narracja może oznaczać, że jest to kolejny krok do „nauczenia” opinii publicznej wspólnej Europy, że to polski faszyzm był przyczyną wybuchu drugiej wojny światowej. (Bo skąd w Polsce obozy koncentracyjne).

Od pewnego czasu policjanci, w ramach wyrażania społecznego niezadowolenia, wykazują się złym stanem zdrowie i zaczynają się leczyć. Jestem głęboko przekonany, że jest to „zupełnie spontaniczne” działanie funkcjonariuszy. Realizowane w przededniu spodziewanych wyjątkowo licznych społecznych zgromadzeń, zawsze niosących ze sobą zagrożenia zakłócania ładu i porządku publicznego. (Przy okazji. Ciekaw jestem, czy temat zwolnień lekarskich funkcjonariuszy w jakikolwiek sposób zainteresował naszych specjalistów od działań niejawnych. Czy na biurku Premiera i Ministra Spraw Wewnętrznych znalazły się stosowne raporty mówiące o tym kto, w jakim celu, w jaki sposób i za czyim pośrednictwem to zorganizował. Innymi słowy: czy ktoś pokazał, że mamy służby specjalne)?

Przez ostatnich kilka miesięcy trwa zamieszanie wokół warszawskiego Marszu Niepodległości. Raz ma być, raz nie ma być. Raz Prezydent Rzeczpospolitej weźmie w nim udział, raz nie. Raz ma to być wspólny marsz Polaków, raz – grup związanych z ruchem narodowym.

„Sympatyzujący” z władzą samorządowcy, w trosce o „bezpieczeństwo obywateli”, zakazują organizacji marszu. W odpowiedzi władza zapowiada, że zorganizuje marsz „prezydencko – rządowy”. Całkowicie niezależne i niezawisłe sądy uchylają decyzje samorządowców (przy okazji skutecznie pogłębiając rodzący się chaos). W efekcie już wiemy, że w jednym czasie i miejscu mogą zaistnieć dwa społeczne zgromadzenia.

Co na temat organizatorów tych zgromadzeń wiedzą tak zwane służby? Nie mam dostępu do informacji przekazywanych w normalnych krajach tylko najważniejszym osobom w państwie. Jestem jednak dziwnie „spokojny”, że nasze VIP-y nie otrzymały żadnych niepokojących wieści. Jestem też głęboko przekonany, że „prezydencko – rządowa” część organizatorów marszu zapewni udział w nim co najmniej (tu wpisz dowolny nr) dywizji zmechanizowanej (podzielonej na brygady, pułki, bataliony, kompanie. Niekoniecznie w mundurach sił zbrojnych).

Co będzie się działo poza Warszawą? nie potrafi przyjąć porażki wyborczej sprzed trzech lat. I praktycznie od dwudziestego piątego października 2015 roku robi wszystko, co tylko możliwe, by zdestabilizować sytuację w Polsce.

Demokratycznie wybrane władze nie potrafią skutecznie odbudowywać siły państwa. Pierwsza poważna potyczka pomiędzy obiema stronami politycznego sporu miała miejsce w trakcie osławionej okupacji sali plenarnych posiedzeń Sejmu. (Przypomnę. Nie uchwalenie budżetu na 2017 rok w terminie mogło skutkować rozwiązaniem Sejmu i przedterminowymi wyborami. Chyba taki wówczas był cel opozycji). Tamto starcie wygrał, acz z trudem, legalnie wybrany Rzeczpospolitej. Wiele wskazuje na to, że jutro, 11 listopada 2018 roku, może dojść do kolejnego zwarcia.

Spodziewam się, że będziemy świadkami wielu działań prowokacyjnych, mających udowodnić, że w Polsce dzieje się źle. Że Polska zaczyna stanowić zagrożenie dla Europy, że w Polsce łamane są zasady demokracji, państwa prawnego, nawet prawa człowieka. Co powinno skutkować bezwzględnym wyeliminowaniem z życia publicznego obecnie rządzących.

Żeby wszystko było jasne przypomnę tylko, że w dalszym ciągu obowiązuje z dnia 7 lutego 2014 r. o udziale zagranicznych funkcjonariuszy lub pracowników we wspólnych operacjach lub wspólnych działaniach ratowniczych na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej. I niech Was nie zwiedzie „słodki” tytuł tej ustawy! Mimo wszystko, w przededniu setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, przywrócenia istnienia Państwa Polskiego, życzę wszystkim Czytelnikom kolejnych stu lat niepodległości, suwerenności, niezależności Rzeczpospolitej. Może pełnej swarów, ale jednak bez nienawiści.


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Xawery Lopiński

- publicysta, komentator i felietonista.