Kłamstwo, szczucie, agentura wpływu. Do czego prowadzi medialna manipulacja? | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 22.10.2017

Kłamstwo, szczucie, agentura wpływu. Do czego prowadzi medialna manipulacja?

W Warszawie człowiek. Oblał się czymś, co płonie szybko, pstryknął zapalniczką i najpierw ubranie, a już po chwili skóra stanęły w płomieniach. Nie był z Warszawy. Przyjechał z prowincji, specjalnie na to chyba najsłynniejsze miejsce w Polsce, na , tuż pod Pałacem Kultury, gdzie przez dziesięciolecia pierwsi sekretarze partii, wraz z całym Biurem Politycznym, odbierali defilady, gdy radośni obywatele, pierwszego maja, manifestowali swoje, jakże często, fałszywe uczucia. Dziesiątki tysięcy zmanipulowanych ludzi, którzy mimo wszystko, przez te lata, nie wyzbyli się swoich prawdziwych wartości. Polaków nie łatwo tak do końca zmanipulować.

Zanim ten biedny szaleniec się podpalił, porozrzucał ulotki ze swoim apelem, zostawił list pożegnalny, a przy pomocy megafonu wykrzykiwał antyrządowe hasła. Widać, że dobrze się przygotował i przemyślał kolejne kroki. Nie było w tym ani krztyny spontaniczności.

Niedawno telewizja w wiadomościach prezentowała rewolucyjny zabieg neurochirurgiczny. Kobieta od lat nie wychodziła z domu. Zaburzenia kompulsywno–obsesyjne to paskudna przypadłość, nie pozwala normalnie funkcjonować. Żyć jak człowiek, jak kobieta zakręciła kran w łazience, to sto razy wsadzała pod niego palec, by się przekonać, czy zrobiła to dobrze i woda nie kapie. Nie potrafiła, gdy już zaczęła, przestać się czesać, bo ciągle było nie tak. A z domu nie wychodziła, bo miała nieustające wątpliwości, że czegoś nie dopilnowała. Zostawiła gorące żelazko, albo włączony gaz. I co ważne – ona cały czas zdawała sobie sprawę z tej potwornej przypadłości. Mimo tego, nie potrafiła nad tym zapanować.

Mózg ludzki to niesłychanie skomplikowana maszyneria. A my jeszcze mało o nim wiemy. Jednakże w tym wypadku, neurochirurdzy na sali operacyjnej zrobili w czaszce kobiety dwa małe otwory i precyzyjnie sterowani przez najnowocześniejsze tomografy, albo przez jeszcze coś, wprowadzili w konkretne miejsce w mózgu, z dokładnością co do milimetra dwie elektrody i gdy podłączyli do nich odpowiedni sygnał elektryczny, to od tego momentu rujnująca życie kobiety dolegliwość zniknęła. Tak długo, jak elektrody pracowały, kobieta była zdrowa.

Nie trzeba sal operacyjnych, neurochirurgów i wszczepionych elektrod, by manipulować ludzkim mózgiem. Wystarczy odpowiednie słowo.

Powstały całe przemysły, specjalistyczne instytuty naukowe, by zmuszać ludzi do zachowań, których sami z siebie by nigdy nie podejmowali. Oczywiście, najpotężniejsze z nich to propaganda i reklama. I nikt chyba nie ma wątpliwości, że w dużej mierze obie te dyscypliny oparte są na kłamstwie. Nie dość, że na kłamstwie bardzo dobrze się zarabia, to widzimy, że potrafi ono również skutecznie pozbawiać ludzi życia.

Zbiorowe

18 listopada 1978 roku, w Jamestown, miasteczku w Gujanie, Ameryce Południowej, 909 członków sekty Świątynia Ludu popełniło zbiorowe samobójstwo. Rodzice najpierw podali truciznę dzieciom, a potem sami się pozabijali. W tym samym czasie i tym samym miejscu. Zrobili to z polecenia swojego przywódcy, Jima Jonesa, który zdołał ich tak zindoktrynować, że dokonali tego przerażającego czynu. Nie grzebał im w mózgach precyzyjnymi narzędziami, ale jednak grzebał. Słowem i perswazją.

W psychologii takie działanie nazywa się wdrukowaniem (inprinting), choć ja wolę lepsze polskie słowo – wpojenie. A kiedyś mówiło się – naznaczenie kogoś piętnem.

Medialna propaganda

Propaganda, reklama i idące jeszcze dalej manipulowanie ludźmi, często według prostej zasady – to jest dobre, a to jest złe – rozwinęły się gwałtownie wraz z rozwojem technicznych środków komunikacji. Kino, radio, telewizja i wreszcie sieci komputerowe i inteligentne telefony pozwoliły niemalże natychmiast przekazać wiadomość, lub w przypadku manipulacji choćby sugestię, tysiącom, a nawet milionom ludzi. Zaczęto intensywnie pracować nad umysłami obywateli. Dzisiaj i to od wielu lat, decydującym środkiem manipulacji jest telewizja. Jeden telewizor w domu mają wyłącznie ludzie samotni.

Kiedyś te wszystkie techniczne środki komunikacji, popularnie nazwane mediami, były definiowane jako środki przekazu. A idealny dziennikarz i idealna stacja telewizyjna, miały być kompletnie obiektywne, przekazywać informację, a nawet publicystyczne komentarze miały nie wywierać wpływu na poglądy widzów.

Zostawmy na razie TVP, telewizję publiczną, której szef, prezes również propagandowo przegina. Lecz ja go rozumiem. Trwa wojna. Ostra wojna; chwyty poniżej pasa. Jak się chce coś osiągnąć, to niestety trzeba grać w grę, którą przeciwnik narzuca.

Jeszcze dwa lata temu, przed wyborami, cała polska telewizja, za wyjątkiem niszowych TV Trwam i Republika, była nachalnie antypisowska. Żeby tylko to. Poglądy można mieć różne. Lecz wówczas stacje TVP, i Polsat nie przebierały w środkach. Szczególnie , wyrosła na pieniądzach , ukradzionych narodowi polskiemu. Metody stosowane przez nich, były oparte na najwybitniejszych wzorcach propagandy sowieckiej i gebbelsowskiej i wsparte wielkimi sumami i najlepszą amerykańską i japońską techniką.

TVN to w mojej ocenie nie jest zwykła stacja telewizyjna – to klasyczna agentura wpływu. Uważam, że nie ma tam dziennikarzy. To sami agenci wpływu. Manipulatorzy i kłamcy. Ludzie kompletnie pozbawieni moralności i etyki. Pewien jestem, że nie mają dzisiaj najmniejszych wyrzutów sumienia, mimo, że ulotki i list, które zostawił nieszczęsny samobójca, to czasami całymi akapitami, cytaty z przekazów tejże stacji telewizyjnej. To oni ukształtowali mu koszmarną wizję świata, która popchnęła go do desperackiego czynu.

Tak, tak, to właśnie państwo – zakłamana Kolenda-Zaleska, mistrzyni chamskich wywiadów Olejnik, niemiecki pachołek i cała pozostała ferajna plus rzesza pazernych na forsę lizusów, zwanych ekspertami, jak niesławny ksiądz Sowa, nie robili nic innego, tylko urabiali opinię publiczną, judzili, podżegali i szczuli. Dorżnąć watahę – krzyczał językiem TVN ważny minister Platformy, . A zmarły ideolog tej formacji Bartoszewski tak mówił o nas – „Polacy to ochrzczony motłoch”.

Psa zawsze można poszczuć. Nawet całą sforę. A ochrzczony motłoch? Za głupi by myśleć samodzielnie? Do roboty! Na ulicę! Wszystkie te kody, kijowskie i mazguły, „obywatele.pl” z Jandą i Stalińską, marsze czarne i tęczowe z komuchami Senyszyn i Kaliszem. Potem znajdzie się zawsze jakiś szaleniec. Jakiś Cyba, który rozpocznie polowanie i zabijanie. Albo nieszczęśnik, który zdecyduje głośno i spektakularnie, w świetle jupiterów, wszędobylskich kamer i pojawiających się dosłownie po chwili polityków odebrać sobie życie.

Jest event proszę państwa! Widać kolejny raz, do czego prowadzi kaczyzm. Ludzie nie chcą żyć w terrorze PiSu. Wolą zginąć. A ich śmierć będzie symbolem i wyrazem ohydy, jaką my, ludzie wolni, odczuwamy do ochrzczonego motłochu z Kaczyńskim na czele. Antypis marzył i tęsknił za czymś takim. Rozliczne prowokacje, marsze, pikiety, rzucanie się pod rządowe samochody nie zmusiły władz, do zastosowania przemocy i siły. Do strzelania do górników na Śląsku, jak za Tuska i Kopacz. Lub choćby tylko do sponiewierania ludzi, jak rządowa policja w Barcelonie. Trzeba było więc męczenników samemu wyprodukować. Najłatwiej kogoś słabego, a nawet chorego. Czy ktoś mu w tym pomógł, czy wystarczyło tylko słuchanie TVN i czytanie Gazety Wyborczej?

Każda próba samobójcza jest traktowana przez medycynę, głównie psychiatrię i psychologię, jako przejaw skrajnie chorobowo zmienionego myślenia. Muszę tutaj dodać, że próba samobójcza, to jeszcze nie zawsze samobójstwo. W przypadku, gdy człowiek oblewa się łatwopalną cieczą i się podpala, to jego szanse na przeżycie są minimalne. To nie była więc próba samobójcza, taki krzyk rozpaczy, czy wołanie o pomoc, tylko samobójstwo dokonane. Pan Bóg czuwał i tym razem ofiara ma szansę przeżycia.

„W 2016 r. Komenda Główna Policji odnotowała 9 tys. 861 prób samobójczych, 5 tys. 405 osób odebrało sobie życie (w tym samym czasie w wypadkach drogowych zginęło ponad 3 tys. osób).

Te dane są jednak niepełne. Statystyki nie uwzględniają bowiem wszystkich prób samobójczych, gdy interweniuje pogotowie ratunkowe oraz wielu sytuacji, kiedy w wyniku podjętej próby samobójczej dochodzi do ciężkiego kalectwa lub zgonu w szpitalu. Policjanci podkreślają, że takimi nieoczywistymi sytuacjami są np. wypadki, w których ktoś z niewyjaśnionych przyczyn zjeżdża na przeciwny pas ruchu i uderza w inny samochód.”[1]

Dlaczego tak jest? My, Polacy, naród chrześcijański, naród, który przetrwał, przeżył katorgę Hitlera i Stalina, największych oprawców w dziejach ludzkości, nagle lądujemy na trzecim miejscu w Europie, pod względem ilości prób samobójczych. Do samobójstwa w 95% pcha depresja. To straszna choroba. Powoduje ją stres i nieumiejętność radzenia sobie z codziennymi problemami życia. Podczas, gdy , szacuje, że na depresję na świecie cierpi ponad 350 mln ludzi, a w poszczególnych krajach jest to 6 – 17% populacji. Tymczasem przeprowadzone w 2000 roku badania w Polsce stwierdziły, że 20,5% pacjentów zgłaszających się do lekarza cierpi na depresję. Co piątemu Polakowi jest źle. A wielu z nich myśli o samobójstwie. Życie po transformacji, gdy los swój trzeba wziąć całkowicie w swoje ręce, stało się cięższe i stresujące. Wielu nie potrafi sobie z tym poradzić.

Wykorzystywanie czyjejś choroby do swoich celów jest skrajnym świństwem. Czy mamy całkowitą pewność, że nieszczęśnik pod Pałacem Kultury dokonał tego tragicznego czynu sam, bez niczyjej pomocy?

Nawet, gdyby nikt o tych zamiarach nie wiedział, to są winowajcy: – sfora amoralnych i cynicznych manipulatorów, wymienionych tefałenów, polsatów, superstacji i gazet obcego kapitału, którzy po utracie władzy przez swoich ludzi, przystąpili do frontalnego ataku, w obronie swoich rubieży. Wojnę, którą wydali, samemu nazywając to opozycją totalną; pod hasłem „ulica i zagranica”; prowadzi się bezwzględnymi metodami: jeńców się nie bierze, wroga się eliminuje i każdy sposób jest dobry. A spiralę trzeba ciągle nakręcać.

Samobójca, który, jeśli, daj Boże, przeżyje, będzie cierpiał do końca swojego życia. Tylko dlatego, że uwierzył w świat przedstawiany przez TVN i GW. W chwili niedoszłej śmierci dokładnie powtarzał ich słowa i całe zdania.

[1]  http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-04-01/duza-liczba-samobojstw-w-polsce-jest-ich-wiecej-niz-ofiar-wypadkow

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 6.0/10 (wszystkich: 18)
Kłamstwo, szczucie, agentura wpływu. Do czego prowadzi medialna manipulacja?, 6.0 out of 10 based on 18 ratings

Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Janusz Kamiński

-

publicysta. Z zawodu inżynier elektronik pracujący od 30 lat za granicą na morzu. Konserwatysta.

Wyświetlono 2 komentarze
Napisano
  1. Anonim napisał(a):

    Tak słabego artykułu dawno nie czytałem. Autor wie wszystko i najprawdopodobniej kiedyś nie dostał stażu w TVN i teraz próbuje się odegrać.

    VA:F [1.9.22_1171]
     Wynik: -4 (oddano 6 głosów)
  2. Spółka Srebrna napisał(a):

    Jesteśmy dumni z tego, że taki człowiek pisze tyle prawdy. Nalezy chronić wszystkich którzy sa po stronie obecnej władzy i sieją propagandę przeciwko TVN i lewicy. Tylko Chamstwo wygrywa, dlatego musimy stać po stronie TVP.

    VA:F [1.9.22_1171]
     Wynik: 0 (oddano 0 głosów)

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>