Premier nie miał prawa organizować wyborów! Banaś tylko grozi palcem | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 13.05.2021

Premier nie miał prawa organizować wyborów! Banaś tylko grozi palcem

nie miał podstawy prawnej do tego, aby zorganizować wybory prezydenckie 10 maja – twierdzi Marian Banaś NIK. Najwyższa Izba Kontroli złożyła w tej sprawie dwa wnioski do prokuratury, jednak póki co nie dotyczą one najwyższych urzędników w państwie, a jedynie zarządów dwóch spółek. Dlaczego? Oficjalnie NIK nie ma jeszcze wszystkich informacji, jednak wygląda na to, że Banaś nie chce obecnie wytaczać wobec rządu największych dział, zamiast tego postanowił prowadzić z nim polityczną grę.

I to niestety nie pokazuje Banasie w najlepszym świetle, bo zamiast pryncypialnego, niezależnego szefa instytucji kontrolnej, który bezkompromisowo i odważnie wskazuje błędy, nadużycia czy wręcz przestępstwa popełniane także przez najwyższych urzędników państwowych z premierem na czele, a takie obowiązki nakłada na niego Konstytucja – Marian Banaś jawi się jako sprytny polityczny gracz, który wykorzystuje podległą mu Najwyższą Izbę Kontroli i jej urzędników.

Być może dzisiejsza konferencja prasowa ma stać się najważniejszym argumentem w zakulisowej walce pomiędzy nim, a Jarosławem Kaczyńskim. Warto pamiętać, że w tle jest rodzina Mariana Banasia, w szczególności jego syn, który trafił na celownik państwowych służb zapewne po to, aby skutecznie doprowadzić Banasia do dymisji. Ten jednak póki co nie zdecydował się na rezygnację.

wyborów prezydenckich, którą przeprowadziła NIK, wykazała jednoznacznie, że Mateusz Morawiecki działał bezprawnie, decydując o organizacji wyborów 10 maja. Otwarte pozostaje pytanie, w jakiej mierze Morawiecki miał świadomość, że popełnia czyn bezprawny. Pewne za to jest, że dostępne dla kontrolerów NIK ekspertyzy prawne, do których mógł mieć dostęp premier, świadczyły na niekorzyść Morawieckiego.

Co istotne, zlecił Poczcie Polskiej i Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych organizację i realizację wyborów, jednocześnie przedstawiciele rządu nie zrealizowali nadzoru nad tą decyzją. W sprawie zarządów tych dwóch (PP i PWPW) podmiotów NIK złożył doniesienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Wśród pozostałych podmiotów, które brały udział w nielegalnej zdaniem NIK organizacji wyborów są także: Ministerstwo Aktywów Państwowych, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Kancelaria Prezesa Rady Ministrów.

Zaskakuje fakt, że wobec tych podmiotów nie złożono zawiadomień do prokuratury, nie złożono zawiadomień dotyczących Morawieckiego, Dworczyka i Sasina, a wydawać by się mogło, że to te osoby przede wszystkim odpowiadają za nieudane i bezprawne wybory prezydenckie. Jednocześnie NIK stwierdziła, że skarb państwa utracił co najmniej 76 mln zł.

Nie ulega wątpliwości, że premier, który działa niezgodnie z prawe, a kontrola  NIK twierdzi to jednoznacznie – utracił moralne prawo do sprawowania urzędu i powinien trafić przez Trybunałem Stanu w celu oceny politycznej jego postępowania. Nie wyklucza to jednak również postępowania przed sądem powszechnym, bo w tle mamy przecież realne straty finansowe. Co istotne – Mateusz Morawiecki ma złe doświadczenia z sądami powszechnymi, które już dwukrotnie stwierdziły, że publicznie mówił nieprawdę.

Z kolei Marian Banaś, który aktualnie po raz kolejny próbuje grozić palcem rządzącym, sugerując, że może złożyć kolejne doniesienia do prokuratury w związku z nadużyciem uprawnień i niedopełnieniem obowiązków przez ministrów, jednocześnie nie składając w tej sprawie oficjalnych doniesień, otwiera przestrzeń do zastanowienia się, czy sam w związku z tym za jakiś czas nie będzie musiał zmierzyć się z podobnymi zarzutami.

 

Autor

- dr n. hum., publicysta i komentator. Twórca niezależnych mediów. Autor analiz dotyczących PR, języka polityki i marketingu politycznego.Twitter: @MichalLange