Cel władzy? Zniszczyć polskie apteki? | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 27.07.2021

Cel władzy? Zniszczyć polskie apteki?

Nie byłoby w tym tytule nic szczególnego, że ktoś chce zniszczyć polskie apteki – niewielkie rodzinne biznesy, które powinny być jak najbardziej wspierane, chociażby w celu budowania naszej klasy średniej, gdyby nie słowo władza. Nabieram coraz większej pewności, że w procesie tej bezsensownej likwidacji aktywnie uczestniczy polska władza i jej rządowe agendy.

Ciężko to zrozumieć, a jeszcze trudniej wytłumaczyć, że rządząca Zjednoczona Prawica, niemalże stosując liberalną filozofię Balcerowicza, chce doprowadzić do upadku 40 tysięczną rzeszę aptekarzy i ich rodzin. Ale to się dzieje i jeszcze się rozpędza. Przez ostatnie trzy lata, rokrocznie likwidowało się 900 aptek. Wobec faktu, że w całej Polsce mamy tych aptek około 12 tysięcy, to taki spadek jest znaczący. Do roku 2017 wszyscy farmaceuci oczekiwali z wielką nadzieją, że wprowadzona właśnie ustawa „Prawo farmaceutyczne”, popularnie nazywana „Apteka dla aptekarza” uporządkuje ten sektor służby zdrowia, poprawi nie tylko byt i status farmaceutów, osób, podobnie jak lekarze, zaufania społecznego i pozwoli na uczciwy, wolnorynkowy rozwój, gdzie wszyscy będą mieli te same prawa, obowiązki i szanse rozwoju.

Niestety, stało się dokładnie odwrotnie. Magistrowie farmacji po swoich jakże ciężkich studiach, z powodu takiego profilu nauczania jaki mamy, mają bardzo słabą wiedzę w kwestiach prawnych i biznesowych zawiłościach. A na prywatnych doradców finansowych i prawnych po prostu ich nie stać.

Mała dygresja – podróżując, obserwowałem działanie aptek na świecie. Czy to Grecja, czy Hiszpania, Niderlandy i Włochy, aptekarze niedużych rodzinnych aptek zawsze są traktowani z całym szacunkiem i estymą i są zazwyczaj członkami elity miasteczka, obok burmistrza, proboszcza, adwokata i pana doktora. Tam się po prostu tym ludziom ufa i się ich docenia. Nie będę tutaj w kontrapunkcie przytaczał, jakie bluzgi lecą w polskich aptekach ze strony pacjentów.

I tak, po roku 2017, gdy wreszcie oczekiwana z ogromną nadzieją przez środowisko, weszła w ustawa, rezultatem tego był niespotykany dotychczas bałagan, liczba przestępstw, a nawet tworzenie się struktur mafijnych.

Gdy po trzech latach „Apteki dla aptekarzy” patrzę na sytuację w tym sektorze, to automatycznie nasuwa mi się myśl, że ustawodawcy służby zdrowia (nie wiem, gdzie tę ustawę tworzono), czy to z powodu własnej indolencji, albo przyczyn korupcyjnych, ulegając naciskom jakiegoś potężnego lobby, zakpili sobie z tych borykających się z codziennymi kłopotami aptekarzy, bo konstrukcja ustawy jest taka właśnie, że pozwala przestępcom i szubrawcom zarabiać miliardy (dosłownie!). A malutkich skazywać na bankructwo.

Patrząc na aferę Sławomira Nowaka, której zaledwie strzępek jest pokazany opinii publicznej, można mieć podejrzenie, że jakakolwiek władza, gdy tylko posiada ludzi słabych i podatnych na wpływy, a na dodatek chciwych, może dopuszczać się korupcji i konstruować prawo w taki sposób, by przestępcy, szczególnie ci w białych rękawiczkach, mieli obfite żniwa, niestety kosztem wszystkich obywateli.

Oto jak dzisiaj wygląda w Polsce struktura dystrybucji leków i cała jej patologia

Jedynym beneficjentem ustawy z 2017 stały się hurtownie. A nieco dziwny rozwój tego ważnego sektora handlu lekami doprowadził do tego, że w Polsce liczą się tylko trzy hurtownie. A to już jest niemalże oligopol – struktura ekonomiczna, w znacznym stopniu patologiczna, prowadząca do kartelu i monopolizacji rynku. Jedynym prawdziwym celem jest zysk i niestety, nieważne, czy osiągany uczciwie, czy nieuczciwie, na przykład oszukując partnerów (którzy też mogą oszukiwać) [1].

Jest kilka pomniejszych hurtowni farmaceutycznych, lecz tak naprawdę liczą się tylko trzy najpotężniejsze. A te, realizując swój główny cel – dążenie do maksymalnego zysku, robią wszystko, by to osiągnąć. Rozszerzają swoje pole działania. Dzisiaj, to już nie tylko element struktury rynkowej, ponieważ hurtownie albo kupują, albo same tworzą zakłady wytwórcze. Czyli również zajmują się produkcją leków i materiałów medycznych. Lecz nie to jest najgorsze dla zdrowego rynku leków. Trzy hurtownie stworzyły struktury podporządkowujące, a nawet w pewnym stopniu wchłaniające apteki, czyli sprzedaż detaliczną, budując tzw. programy partnerskie.

Szacuje się, że już ok. 3000 aptek pracuje w ramach programów, co oznacza, że ten jeszcze niedodefiniowany, hurtowniany oligopol opanował już 30% rynku sprzedaży leków. A założenie „Apteki dla aptekarzy” było takie, że hurtownie nie mogą prawnie posiadać własnych aptek. I do teraz eksperci i urzędnicy ministerialni „nie wiedzą”, czym są programy partnerskie. Każdy trzeźwo myślący jednak widzi, że to obejście prawa, dziura stworzona w Ministerstwie Zdrowia w ustawie Prawo Farmaceutyczne. I jest to komunikat do małych aptek walczących na tym kulawym rynku o przeżycie – przyłącz się do nas, albo giń.

Pewnie CBA jakoś zajmuje się już tą patologią, jeżeli Telewizja Republika puszcza taki program. Tym bardziej, że są podejrzenia, iż hurtownie, i to nie te lipne zakładane na słupy dla kolejnego przekrętu, lecz również te poważne, brały (biorą?) udział w nielegalnym eksporcie leków. A faktyczni właściciele, ukryci często, jako prezesi zarządu, czy szefowie rad nadzorczych, znajdują się w pierwszej dziesiątce rankingów najbogatszych Polaków.

Tak wygląda 1/3 aptek w Polsce. A reszta?

Istnieje 359 sieci aptek. To generalnie nie jest źle. Ludzie w biznesie chcą się rozwijać i piąć do góry. Większość, dokładnie 214 to najmniejsze sieci – takie od 5 do 9 aptek, zazwyczaj z jednym właścicielem. Z kolei mamy 93 sieci, które posiadają od 9 do 19 aptek. Jednak ogólnokrajowe znaczenie ma 9 sieci aptecznych, posiadających ponad 100 aptek każda. A to, jeśli dodamy to hurtowniane partnerstwo, to już ponad połowa wszystkich aptek w Polsce. Warto oczywiście uświadomić, że ta „Wielka 9-tka” sieci aptek, to w rzeczywistości w sposób jawny, czy ukryty, fragmenty wielkich międzynarodowych korporacji, które wywąchały potężny rynek zbytu w Polsce. Czy to jest właśnie „Apteka dla aptekarzy”? Czy to tak właśnie prezes Kaczyński, kolejni ministrowie zdrowia i rządzący PiS i jego cały rząd, wyobrażali sobie sprawiedliwe i uczciwe zaopatrzenie obywateli w leki?

Przecież widać wyraźnie, że połowa całej tej struktury rynkowej skoncentrowana jest na maksymalizacji zysków, mając gdzieś etykę i morale zawodu zaufania publicznego. I to każdym kosztem. Pacjentów też. Leki w Polsce drożeją jak cholera. Także te najważniejsze, gdzie ceny ustala Ministerstwo Zdrowia. Lecz by widzieć całość rynku leków, musi być uwzględniona pokaźna reszta – czyli ci wszyscy właściciele aptek, którzy tylko ledwo dają sobie radę i to właśnie głównie spośród nich bankrutowało rocznie 900 aptek. Nie wytrzymali, albo nie dali rady tej gangsterskiej konkurencji, często tracąc cały majątek.

Czy jest dla nich jakakolwiek szansa? Pan prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, Marcin Nowacki, udzielający wywiadu TV wPolsce [A], ratunek dla tego ledwo dyszącego sektora aptek widzi we franczyzie (nie mylić z franszyzą!) [B].

„Franczyza jest sprawdzonym (przetestowanym przez franczyzodawcę) systemem sprzedaży produktów i usług, opartym na ścisłej i nieustannej współpracy pomiędzy prawnie i finansowo odrębnymi i niezależnymi przedsiębiorstwami, tj. franczyzodawcą i franczyzobiorcą.[…] „Aby zrozumieć mechanizm współpracy wystarczy, że wyobrazisz sobie takie marki jak McDonald, Alior Bank, Lotos, Play, Carrefour czy Żabka. Te firmy działają właśnie w modelu franczyzy, czyli umożliwiają partnerom biznesowym prowadzenie działalności gospodarczej pod swoją marką. ” [B]

Kompletnie nie znam się na tych przeróżnych koncepcjach biznesowych, o franczyzach wiedziałem tylko, że są i tylko powierzchownie, jak to działa, więc nie mam prawa oceniać, czy silne zachęcanie aptekarzy do takiej właśnie formy działania przez pana prezesa Nowackiego, jest uczciwą propozycją, czy może też formą zachęcania właścicieli do podporządkowania się tym wielkim i silnym. Dla każdego wolnościowca, czy indywidualisty, to przykre rozwiązanie, gdy własny biznes podporządkowuje się komuś potężniejszemu, który teraz będzie mówił, co mam robić i będzie mnie kontrolował, a nawet nakładał kary.

Dowiedziałem się także studiując temat, że jest wiele rodzajów franczyz i wiele poziomów współzależności. Lecz usłyszałem w załączonym wywiadzie, że państwo i jego służby są niechętne takiemu sposobowi działania aptek i aktywnie zwalczają to. A to ciekawe… władze walczą z franczyzami pod dyskusyjnym pretekstem, że apteki – franczyzobiorcy, utraciły swoją niezależność i są po prostu fragmentem dużej, nie za bardzo legalnej struktury. Nieważne, że są to biedne apteki, dla których właśnie miały być „Apteki dla aptekarzy”.

Ustawa „Prawo farmaceutyczne” w zakresie działalności gospodarczej i uczciwej konkurencji, w jakiś idiotyczny sposób, odebrała część władzy i nadzoru, starej i doświadczonej UOKIK – Urzędowi Ochrony Konsumentów i Konkurencji i przekazała w ręce niedoświadczonej w zakresie działalności gospodarczej GIF – Głównemu Inspektoratowi Farmaceutycznemu. A może nie w sposób idiotyczny tylko zamierzony?

Dwie różne instytucje dbające o prawidłowy handel to rozmycie reguł i możliwość nieuczciwych działań. Inspektoraty Farmaceutyczne od dawna są wrogim i znienawidzonym organem, a dla małych, biednych aptek postrachem. Smuga kurzu na ekranie komputera może być powodem ostrzeżenia i zagrożeniem kolejnej, niezapowiedzianej kontroli.

Duże sieci mają IF w nosie i śmieją się z ich bezsilności, schowani za barykadą prawników i biegłych konsultantów. A ponieważ wojna już trwa, to nagle obudziły się śpiące przez lata Okręgowe Izby Aptekarskie – nieroby utrzymywane ze składek wszystkich farmaceutów. Widzą, że może coś tutaj będzie można uszczknąć dla siebie. Oczywiście, w żadnym wypadku nie dla dobra właścicieli niezależnych aptek. Zwrócę uwagę na słowo – klucz „Okręgowe”. Zarówno IF, jak i OIA. TO oznacza przynależność do niechlubnych działań niektórych samorządów terytorialnych.

Jak jakiś potentat farmaceutyczny chciał zniszczyć konkurencję, to na przykład w centrum miasta, powiedzmy na ulicy Świętojańskiej lub Monte Cassino otwierał swoją aptekę tuż przy tej starej, istniejącej od lat, za akceptacją prezydenta i rady miasta, z przyklaśnięciem Izby Farmaceutycznej i całusem od Okręgowej Izby Aptekarskiej i spokojnie wykańczał rywala dumpingiem. Nowa Ustawa Farmaceutyczna miała skończyć z patologią rynku leków. Kwestii, bądź co bądź, często decydującej o ludzkim życiu. Po uruchomieniu ustawy patologie się znacząco pogłębiły. Straty państwa na samym nielegalnym wywozie leków za granicę szacowane są co najmniej na 3 miliardy złotych. W czteroletnim okresie od działania ustawy zbankrutowało 2000 aptek. Potężnie wzbogaciły się zagraniczne korporacje, które, jak hipermarkety, opanowały dużą część rynku leków. A szefowie największych hurtowni wywindowali swój majątek do grupy najbogatszych Polaków. O takim sukcesie nawet Balcerowicz i Lewandowski nie marzyli.

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że koncepcja sprawiedliwego i uregulowanego rynku farmaceutycznego w Polsce była bliska prezesowi Kaczyńskiemu. Lecz jak zawsze, mafijna straż zbudowała wokół niego wysoki mur , a za nim szubrawcy i złodzieje, bezkarnie mieli używanie. No ale jest jeszcze minister Ziobro… minister Kamiński. Jest ABW i jest CBA. O policji i prokuraturze to już nie warto wspominać.

Czy Polska faktycznie jest nie do naprawienia? To z tym tak się prawie sto lat temu borykał marszałek Piłsudski? W roku napisałem serię artykułów o mafijnej strukturze wywozu leków i jak ten mechanizm działa. Wykpiono mnie i dosłownie robiono sobie jaja. Jeden z komentatorów, który oświadczył, że sam jest właścicielem apteki/aptek, otwarcie napisał, że jestem głupi frajer i jak jest okazja to trzeba brać, a nie jęczeć. Po czasie wybuchła afera przemytu leków za granice, z takimi fanfarami, że minister Ziobro osobiście przejechał do Gdańska. [C] Wszystkie media mlaskały z zachwytu i pokazywały co chwila, jak agenci CBA wyprowadzają w kajdanach popularnego w Trójmieście playboya Macieja P. ps. „Puzon”. A jego czarne Ferrari za 2 miliony zł. wywożono na lawecie na policyjny parking. Zatrzymano bodajże 37 osób. A jeszcze kilkaset trzęsło portkami, jak dostali wezwania na przesłuchanie. Niestety, nie wiem, czy również zatrzymano wyśmiewającego mnie komentatora. Zgarnięto parę milionów złotych, dolarów i euro. Aż tu nagle, na początku roku 2020 pojawił się COVID19, wybuchła panika. Można więc było po cichu wypuścić do domów farmaceutycznych aferzystów z Maciejem P. os. „Puzon” na czele. Niech nadal jedzą, piją, lulki palą i podbijają świat. Świat, który coraz bardziej należy do złodziei i oszustów. No i przekonałem się, niestety już nie pierwszy raz, że Jarosław Kaczyński, Zbigniew Ziobro, Mariusz to cienkie Bolki. Za chudzi i za miękcy wobec naszej post bolszewickiej wypasionej patologii. Jak widać, mającej się dobrze również w ministerstwach i centralnych urzędach.
———————————————————————————-
[1] oligopol – Oligopol – forma struktury rynkowej zaliczająca się do konkurencji niedoskonałej i ze względu na siłę rynkową ulokowana między konkurencją monopolistyczną i monopolem. Rynek można nazwać oligopolistycznym, gdy tworzy go lub dominuje na nim kilku producentów, wytwarzających produkt jednorodny (cukier, chemikalia) lub zróżnicowany (samochody, papierosy). […] Przedsiębiorcy na rynku oligopolistycznym konkurują ze sobą, aby osiągnąć jak największy zysk. W niektórych sytuacjach porozumienie się i wspólne działanie umożliwia zarobienie większego zysku niż przy konkurowaniu. Dlatego konkurenci zawiązują porozumienia, jak np. kartele […] Jednakże w ramach porozumienia istnieje pokusa do oszukiwania, gdyż jeśli pozostali partnerzy porozumienia przestrzegają zasad umowy, to można osiągnąć większe zyski. Jeśli pozostali uczestnicy porozumienia również oszukują, to na ogół prowadzi to do wojny cenowej.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Oligopol
[A] http://wpolsce.pl/gospodarka/14473-wywiad-gospodarczy-czy-wkrotce-zabraknie-aptek-i-lekow
[B] https://wlasnybiznes.pl/co-to-jest-franczyza
[C] https://wiadomosci.onet.pl/trojmiasto/-lekowa-uznano-go-za-szefa-niedawno-wypuszczono-na-wolnosc/ellvz9j


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- publicysta. Z zawodu inżynier elektronik pracujący od 30 lat za granicą na morzu. Konserwatysta.

Wyświetlono 4 komentarze
Napisano
  1. gustaw pisze:

    Inna rzecz, że nawet tam gdzie można kupić leki taniej (w przypadku seniorów 60+ np. z 20% ulgą w dozach), to starsi często o tym nie wiedzą i przepłacają. Ja się przypadkiem załapałem ojcu wykupując.

  2. janusz pisze:

    @Gustaw

    Oczywiście – pacjent zawsze pójdzie tam gdzie taniej. To ludzkie. Tylko te DOZy to fragment międzynarodowej korporacji posiadającej hurtownie i apteki, która podobnie jak Lidly i Kauflandy nie pracuje dla Polski, tylko dla obcych. I jakoś oni zawsze mogą mieć tańszy lek, których zwykła polska apteka nigdy nie może zdobyć za taką cenę. To nazywa się dumping i niby jest niedozwolone.

    • alina pisze:

      Dodam tylko, ze ta promocja w dozie jest taką ich odpowiedzią na godziny dla seniorów, które były podczas pandemii. Godziny dla seniorów zostały zniesione, ale w dozie nadal mają zniżkę dla seniorów codziennie od 8ej do 12ej

  3. Imię... pisze:

    @Alina

    Dziękuję za informację. To mistrzowie w manipulowaniu prawem. A czy na pewno MZ i MS chcą ich ugryźć?
    To wszystko wygląda kiepsko.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>