Co pod festiwalowym dywanem piszczy? Cannes 2015
Niektórzy stoją od szóstej rano w pobliżu, pod ręką drabiny by gwiazdy zobaczyć, jeśli się reszcie pokażą… Czerwony dywan rozwinięty, jak zwykle znane nazwiska z prawie całego świata, wszystko skąpane w atmosferze prestiżu i nie wiadomo czego jeszcze.

Nic nie ujdzie czujnym oczom fotografa… Charlize Theron ma problemy z suknią. (Fot. Reuters)
Poza tym nic nowego niestety pod śródziemnomorskim słońcem – pretensjonalność, przesada, zbytek, ploteczki, próżność, ochy i achy, lansowanie się w błysku fleszy i kilka ciekawych filmów w tle – w ubiegłą środę rozpoczął się kolejny Festiwal Filmowy w Cannes. I to już po raz 66 zresztą. Potrwa do 24 maja.
I chyba faktycznie oczy widowni skierowane są na filmy pozakonkursowe. Oraz na bollywoodzkie aktoreczki, poza tym Salmę Hayek, Sophie Marceau i tak dalej. Pracami jury kierują tym razem bracia Cohen, do wyścigu po tegoroczną złotą Palmę wystartowało roku 19 filmów.

W jury rozbawiają towarzystwo bracia Coen, a także Znana Aktorka, o której – dzięki podmuchom festiwalowego wiatru – wiadomo w jakim kolorze nosi majtki… (Fot. Reuters)
A festiwal otworzył francuski „La tete haute” z Catherine Deneuve (realizowany skromniejszymi środkami niż ubiegłoroczny nieudany o księżnej Grace z Monako) wyreżyserowany przez Emmanuelle Bercot.
Poza konkursem głównym znalazł się między innymi kolejny wybuchowy „Mad Max” Millera z Charlize Theron oraz „Irrational man” Woody Allena. Oraz reżyserski debiut słynnej i sympatycznej aktorki Natalie Portman, na podstawie książki izraelskiego pisarza Amosa Oz. Autorem zdjęć do kręconej w Jerozolimie „Opowieści o miłości i mroku” jest nasz – obsypywany nagrodami – operator Sławomir Idziak, oboje są bardzo ze współpracy zadowoleni, a Natalie również w swoim filmie zagrała:
To nie jedyny polski akcent. Bo jest też „Inny”, w polsko szwedzkiej kooperacji.
Alternatywny film o lesie samobójców pod górą Fuji („Sea of trees” Guya von Santa ) został wygwizdany i sponiewierany przez krytyków. Sporo mówi się tym razem o prawach kobiet, wywiadu na ten temat udzieliła Salma Hayek, grająca jedną z głownych ról we włoskiej baśni sci-fi „Historia nad historiami” .
Filmów jest bez liku, w wielu kategoriach. Konkursowe, poza konkursem, poza selekcja oficjalną… W kategorii dokumentalnych chyba najbardziej na czasie jest „Obywatel 4″ o Snowdenie, niestety własnie z tego powodu chyba wątpliwe by wygrał.
Jest też seksualny melodramat „Love” Francuskiego reżysera Gaspara Noe, uważanego za skandalizującego punka kina współczesnego. I tak wiele innych, reprezentujących lepiej lub gorzej panoramę kinematografii światowej, od Izraela,Węgier, Rosji, Japonii aż po Palestynę.

Ta pani spoglądająca na przybywających do Pałacu Festiwalowego to Ingrid Bergman z 1946 roku. (Fot. Reuters)
Film „Sicario” wydaje się być jednym z ważniejszych kandydatów do Złotej Palmy: historia tropienia szefa meksykańskiego kartelu przez agentów FBI. (W roli młodej agentki Emily Blunt, jako dwuznaczny konsultant zagrał sam Benicio del Toro) była pokazywana na razie tylko na pokazie przepremierowym, w kinach od października. Jest też ciekawa historia ochroniarza z supermarketu, który ma dylemat, czy donosić na kolegów z pracy? (La loi du Marche ) Albo powieść z Doliny Śmierci a w niej Gerard Depardieu… Kolejny Mad Max raczej nie zadziwia, są dzikie wyścigi, północnoafrykańska pustynia i zapierające dech efekty specjalne, czyli normalka w tym temacie, no nie? Plus wątek eko, bo z naszą planetą przecież, dzięki dwunożnym, już cieniutko…
Zresztą kto wygrał, dowiemy się już w sobotę. Wielu uważa, iż samo zaistnienie na festiwalu jest już sukcesem. Czyli niby oczy świata chwilowo znowu na Francję zwrócone…dobrze, iż tym razem nie w związku z jakąś makabrą, a w temacie kultury. Jakich lotów ta kultura i lans, to już inna historia. A w tym roku zabrakło na przykład Larsa von Triera i kilku innych znanych, chwilowo w niełasce albo po prostu nie mieli z czym startować do tych zawodów…
Festiwal jest opiniotwórczy… Na festiwalu wszystko jest festiwalowe, atmosfera i oczekiwanie na werdykt, radość i rozczarowanie, nawet wiatr, wpadki i kiksy, tych wielkich i tych na razie malutkich jeszcze. Mimo tego, kto z branży jest i może, pcha się na festiwal do Cannes.
A jak dobrze wiemy, Panie i Panowie, łaska festiwalowa i „krytyczna” na pstrym koniu jeździ.