Czarne chmury nad prezesem IPN | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 21.02.2016

Czarne chmury nad prezesem IPN

Coraz więcej wątpliwości wokół prezesa IPN Łukasza Kamińskiego. Czy zostanie odwołany z funkcji?

kaminski

Lista zarzutów wobec prezesa IPN jest coraz dłuższa. Wszystko za sprawą ujawnionych akt dotyczących Lecha Wałęsy.

Liczne błędy formalne zarówno podczas przejmowania przez IPN akt od Marii Kiszczak, jak i podczas kolejnych czynności, w tym podczas przeszukania domku letniskowego Kiszczaków, a także pozostawienie bez rozpoznania sprawy ewentualnego przestępstwa polegającego na nielegalnym przetrzymywani dokumentów historycznych – wytykają historycy.

Najpoważniejszym zarzutem w stosunku do Kamińskiego w kontekście TW „Bolka” jest jednak pośpiech i brak rzetelnej analizy uzyskanych dokumentów – zarówno pod względem merytorycznym i jak i np. grafologicznym. Dokumenty nie zastały przebadane, tymczasem komunikat IPN już następnego dnia po ich uzyskaniu sugerował, że wszystko jest całkowicie autentyczne.

w wywiadzie dla Super Expressu stwierdził, że prezes IPN powinien podać się do dymisji, bo przez lata gwarantował ochronę starego układu.

– IPN jest tworem układu postkomunistycznego, o którym mówiłem na początku. Jego celem było zakłamanie rzeczywistości. Instytut stoi na straży kłamstwa i ochrony agentury postkomunistycznej. Działanie prezesa, do którego przychodzi Kiszczakowa i mówi, że chce oddać dokumenty, a Kamiński przyjmuje ją dopiero wtedy, gdy ona wymusza na nim spotkanie, jest niedopuszczalne. powinien złożyć dymisję. Moim zdaniem, Kamińskiego PO wybrała na prezesa tylko dlatego, że zagwarantował dalszą ochronę układu – powiedział na łamach Super Expressu

Komentatorzy zarzucają działalności IPN nierzetelność, coraz częściej mówi się również na temat upolitycznienia tej instytucji. Nieoficjalnie postawę Kamińskiego krytykują nawet przedstawiciele PiS, którzy dostrzegają w jego decyzjach chęć przypodobania się obecnej władzy, a w sprawa TW „Bolka” partii Kaczyńskiego może bardziej zaszkodzić niż pomóc.

– My się na nikim nie chcemy mścić, a już na pewno nie na Lechu Wałęsie – słyszymy nieoficjalnie od jednego z ważnych polityków PiS. – To, co zrobił Kamiński może wytworzyć wrażenie politycznej zemsty i to inspirowanej przez naszą partię, a tak wcale nie jest. Ta niedźwiedzia przysługa, jaką zafundował nam prezes Kamiński może przynieść PiS-owi spore straty.

Cel ofensywy Łukasza Kamińskiego w związku ze sprawą Lecha Wałęsy wydaje się jasny. Chodzi o uzyskanie kolejnej kadencji na stanowisku prezesa IPN. Obecna kończy się w tym roku. Jednak przed jej upływem raczej nie zostanie odwołany, bo to procedura skomplikowana.

Wiele wskazuje na to, że po zakończeniu kadencji Kamiński z funkcją będzie musiał się pożegnać, bo wolta, jaką przeprowadził w ostatnim czasie, to zdecydowanie za dużo jak na prezesa instytucji, która powinna rzetelnie badać historię, a nie w sposób czynny uczestniczyć w rozgrywkach politycznych.

Prezesa IPN powołuje i odwołuje Sejm większością 3/5 głosów, czyniąc to za zgodą Senatu, a na wniosek Kolegium IPN.

Autor

- dziennikarz, fotoreporter, podróżnik.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>