Czy zakazany we francuskich kinach film "Witamy w Nowym Jorku" jest wart obejrzenia? | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 21.05.2014

Czy zakazany we francuskich kinach film „Witamy w Nowym Jorku” jest wart obejrzenia?

Gérard Depardieu gra Dominigue`a Strauss-Kahna. To wystarczy, aby przestraszyć i filmowców, i widzów. Czy film „Witamy w Nowym Jorku” jest wart obejrzenia?

Gérard Depardieu jako Dominique Strauss-Kahn w filmie Abela Ferrary  "Welcome to New York"

Gérard Depardieu jako Dominique Strauss-Kahn w filmie Abela Ferrary „Welcome to New York”

W ostatnią sobotę wybuchł niezły skandal w Cannes, kiedy został pokazany nowy film Abela Ferrara. Nie był on prezentowany w żadnym oficjalnym programie, ale w namiocie na plaży dla około 200 dziennikarzy, a na małych ekranach dla publiczności. Teraz, po kilku dniach, kiedy opadną emocje, film można oglądać już trochę bardziej spokojnie i obiektywnie.

Opowiada on historię starszego mężczyzny, wiadomo, że chodzi o szefa Międzynarodowego Funduszu Walutowego – Dominigue`a Strauss-Kahna, ale w filmie z przyczyn prawnych nazywa się George Deveraux. Już na początku widzimy, jak zasiada za ciemnym biurkiem, podczas gdy młoda asystenka lubieżnie masuje mu szyję i ramiona. –Czy mogę coś zrobić dla Pana? Może oral? – pyta młoda piękność swego rozmówcę.

Przez pół godziny oglądamy w szaleńczej zabawie jednego z najpotężniejszych ludzi na świecie. Dotykał każdej piersi, uda i tyłka, który znajdował się w jego zasięgu. Swymi gąbczastymi, niezgrabnymi palcami ściągał majtki i pasy do pończoch, rzucał się dysząc i sapiąc, bulgocząc i chrząkając do zmieniających się kobiet, w bitwie o białawy kremowy koktajl energetyzujący, koniak i lody waniliowe. Aż trudno uwierzyć, że ten człowiek był kiedyś kandydatem na prezydenta Francji.

Ale właśnie to powiązanie prawdziwego skandalu wokół byłego szefa Międzynarodowego Funduszu Walutowego, związane z jego napaścią seksualną na pokojówkę w hotelu w Nowym Jorku czyni ten film kulturalnym wydarzeniem. Oficjalnie przebieg zdarzeń jest przypadkowy i fikcyjny. Ferrara wyrażał w Cannes swoje artystyczne prawo do wolności słowa, zatem film nie jest o aferze Strauss-Kahna, ale rozpadzie jego małżeństwa, które podlegało obserwacji publicznej. Z drugiej strony reżyser ukazuje swoją najnowszą pracę jako dokumentalną hybrydę i filmuje orgie w hotelach i biurach w pseudodokumentalnym słabym świetle z niespokojną kamerą, aż nieczyste obrazy stają się podobne do zdjęć wpływowych ludzi.

Cienką granicę między rzeczywistością a fikcją pokazuje gwiazda francuskiego kina Gerard Depardieu. Dalekie echo jego seksapilu, jak pamiętamy młody Depardieu znany był z głośnego filmu The Loulou w reżyserii Maurice`a Pialata, pobrzmiewa w filmie Ferrara. Reżyser przeniósł osobowość aktora bezpośrednio do roli. Czy jest zbrodnią, że chcę się czuć młodo? – pyta stary Deveraux. Jego pragnienie młodzieńczej energii prowadzi do uzależnienia od seksu, zdiagnozowanego już w serialu i filmie . Abel Ferrara pokazuje, podobnie jak film Zły porucznik uazleżnienia, które porywają w wir swoich pragnień, a tym samym łamanie prawa. Jeśli w 1992 roku jako policjant na ulicach Nowego Jorku zatrzymuje samochód do kontroli i dwie młode kobiety zmusza do świadczenia usług seksualnych, tak Gerard Depardieu gra bankiera, który podejmuje próbę gwałtu pokojówki.

Krytycy nazywają film brudnym odpowiednikiem Grace Monaco. Mimo, że nie był zgłoszony do konkursu na festiwalu w Cannes, słyszy się nawet plotki o tym, że organizatorzy festiwalu ulegli presji politycznej, udana reklama w namiocie na plaży spowodowała, że mały i brudny film, zyskał więcej uwagi niż naprawdę zasługuje. Można go od niedzieli oglądać w płatnych serwisach internetowych.
Źródło: Die Zeit

Autor

- Gazeta Bałtycka

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>



Moto Replika