Kryzys na granicy. Czy żołnierze otworzą ogień? | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 15.11.2021

Kryzys na granicy. Czy żołnierze otworzą ogień?

Czy w odpowiedzi na rosnącą agresję migrantów zgromadzonych na polsko-białoruskiej granicy wojsko powinno użyć broni palnej rozpędzając tłum i dając jasny sygnał, że naszej granicy nie da się sforsować?

fot. SG

Niedawno odbyła się w Sejmie Rzeczpospolitej ważna debata. Rząd informował posłów o sytuacji panującej na polsko-białoruskiej granicy. Niestety, jak to zwykle bywa, z całej debaty niewiele wynika. Oprócz ogólnych słów poparcia dla funkcjonariuszy różnych służb działających w strefie stanu wyjątkowego nie powiedziano nic, co pozwoliłoby spojrzeć w przyszłość.

Wyjątkowo nieprzekonujące były zwłaszcza stwierdzenia rządzących, że będziemy nadal, twardo, zdecydowanie. Że jesteśmy doskonale przygotowani, świetnie wyposażeni. I najważniejsze, że ciągle i na bieżąco monitorujemy.

Już następnego dnia rano okazało się, jak wiele prawdy jest w tych stwierdzeniach. „Dwie kilkudziesięcioosobowe grupy przedarły się przez granicę Rzeczpospolitej w okolicach Kuźnicy i Białowieży”. Tak mniej więcej brzmiały pierwsze, poranne informacje medialne. Później ich wydźwięk nieco złagodzono. Dodano, że niemal wszyscy, którzy nielegalnie przekroczyli granicę, zostali zatrzymani. No cóż.

Jako obywatel Rzeczpospolitej świadom jestem, że na przykład policjantowi dałem broń palną po to, by w razie konieczności jej używał. I dlatego, jak mówi, że mam się zatrzymać, to się zatrzymam. Jak mówi, że mam siadać, to siądę. Jeśli będę miał zastrzeżenia do sensowności tych poleceń, to poskarżę się na tegoż policjanta. Ale na pewno nie zaryzykuję życia wchodząc z nim w spór na miejscu jego interwencji. Zdarzało się już w Rzeczpospolitej, że funkcjonariusze używali broni. I bardzo dobrze!

Źle się dzieje, gdy obywatele umierają, (giną) na terenie komisariatów (posterunków) policji. Takie sprawy wymagają szczegółowego wyjaśnienia. Wróćmy teraz na granicę. Funkcjonariusze i żołnierze tam obecni mają broń. Miejmy nadzieję, że nie do ozdoby.

Uważam, że w każdej sytuacji, gdy polski funkcjonariusz wzywa człowieka znajdującego się po polskiej stronie linii granicznej do określonego zachowania i jego polecenia nie są wykonywane, ma nie tylko prawo, ale także obowiązek wymusić to zachowanie wszelkimi dostępnymi środkami. Także bronią. W końcu jesteśmy w strefie stanu wyjątkowego.

Wiem. Za chwilę odezwą się specjaliści od kształtowania (kreowania) wizerunku. W tym miejscu zadam pytanie: ile na tak zwanym wizerunku stracił (zyskał?) prezydent Turcji rozwiązując problem Kurdów na pograniczu turecko–syryjskim? W migawkach z pogranicza polsko–białoruskiego wynika, że polscy funkcjonariusze ogłaszają komunikaty skierowane do tych, którzy zamierzają nawet siłowo forsować granicę.

Kiedy w tych komunikatach pojawi się ostrzeżenie, że wobec każdego, kto po polskiej stronie złamie prawo, może być użyta broń? A w strefie stanu wyjątkowego tej broni użyje także Wojsko Polskie? Nie życzę ani polskim żołnierzom, ani funkcjonariuszom, by tej broni musieli kiedykolwiek używać. Ale najwyraźniej nadszedł czas trudnej próby. Nasz polski dom jest zagrożony. A w takiej sytuacji nie należy oglądać się na słupki politycznego poparcia, na wizerunek, opinię taką czy inną. Trzeba po prostu zacząć działać zdecydowanie, niekiedy może nawet brutalnie, skoro nie działa. W przeciwnym razie ci wszyscy, którym zależy na podtrzymywaniu ognia pod polskim (europejskim) kotłem, będą tylko dodawać paliwa. Później może być już tylko gorzej. Czego nikomu nie życzę.

Autor

- publicysta, komentator i felietonista.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>



Moto Replika