Służby specjalne angażują się dziś w politykę | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 15.04.2022

Służby specjalne angażują się dziś w politykę

– MON chwali się posiadaniem dwóch baterii Patriot. Żeby zagwarantować skuteczność obrony powietrznej na minimalnym poziomie potrzebujemy ich przynajmniej osiem. W praktyce nie mamy marynarki wojennej, a zapowiadane przez Macierewicza dronów nawet nie ujęto w planie – mówi w drugiej części wywiadu dla Gazety Bałtyckiej pułkownik rezerwy Marek Napierała, były oficer wojskowych służb specjalnych, ekspert fundacji Stratpoints i współautor książki o rozwiązaniu WSI pt. „WSI – Żołnierze przeklęci”.

Pułkownik rezerwy Marek Napierała jest byłym oficerem wojskowych służb specjalnych i współautorem książki „WSI – Żołnierze przeklęci”

W książce  „WSI – Żołnierze przeklęci”, której jest pan współautorem, przywołana została postać Tadeusza Rydzyka. Jaki pana zdaniem jest jego wpływ na politykę bezpieczeństwa w Polsce?

Tadeusz Rydzyk jest reprezentantem Kościoła Katolickiego, a ten często przyjmuje rolę instytucji pośredniczącej między społeczeństwem a naczelnymi organami państwowymi. Tadeusz Rydzyk to postać nietuzinkowa, a jego wpływ na społeczeństwo jest niebanalny, mimo, że niektórzy próbują to trywializować, przywołując badania, iż odbiorcy mediów redemptorysty stanowią zaledwie ok.1% wszystkich odbiorców mediów w Polsce. Sądzę jednak, że fenomen oddziaływania Rydzyka na społeczeństwo będzie w przyszłości przedmiotem niejednej pracy doktoranckiej z zakresu socjologii i politologii. Głęboko wierzę też, że przyjdzie czas, gdy okoliczności budowania imperium medialnego staną się przedmiotem zainteresowania nie tylko dziennikarzy, ale również organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Na to jednak musimy poczekać, aż organy te wyprowadzone zostaną spod bezpośredniej kurateli rządzących.

Jakie są relacje Tadeusza Rydzyka z obecnie rządzącą ekipą, pokazują tak dobitnie dwie sytuacje. Pierwsza dotyczy każdorazowej obecności wysokiej rangą przedstawicieli rządu na uroczystościach rocznicowych organizowanych przez dyrektora i służalczy ton przemówień. Druga dotyczy treści maili szefa KPRM Michała Dworczyka, ujawnionych na portalu „Telegram”, z których wynika, że Rydzyk jednym esemesem zdyscyplinował premiera w kwestii terminu wypłaty kwoty ponad miliona złotych na jego cele z budżetu państwa, przy czym Dworczyk zadeklarował ukrycie tej kwoty przed opinią publiczną. Uwaga! Zdyscyplinował nie rozmową, tylko esemesem.

Nie będę tutaj odkrywcą, jak powiem, że to jest „czysty” biznes. My ci miliony, a ty nam elektorat. To znany i już przerabiany wariant. Wcześniej o przychylność wpływowego redemptorysty zabiegał Roman Giertych. Swoje ścieżki wydeptał również Zbigniew Ziobro i Antoni Macierewicz. Obydwaj stojąc na czele resortów stali się dobroczyńcami podmiotów gospodarczych, będących we władaniu Rydzyka. Pieniądze z budżetu zamiast być przeznaczone na cele związane z bezpieczeństwem szerokim strumieniem płynęły i płyną do Torunia. Macierewicz dodatkowo załatwił sobie darmową reklamę, będąc systematycznym gościem felietonów realizowanych przez telewizję Trwam.

„Małżeństwo” samego Kaczyńskiego i jego ekipy z Rydzykiem nie jest z miłości, a z rozsądku. Warto przypomnieć co Kaczyński mówił o Rydzyku w 1998 roku: „Radio Maryja jest dziś głęboko antyzachodnie, prorosyjskie, wcale nie nieżyczliwe PRL-owi”. To przecież nic innego jak oskarżenie Rydzyka o agenturalność.

Najwięcej w książce jest o Antonim Macierewiczu. Jak jego funkcjonowanie jako ministra obrony wpłynęło na stan obronności RP?

Przypomnijmy zatem co Macierewicz tuż po objęciu urzędu ministra mówił do opozycji w Sejmie: „Co takiego wam Polska zrobiła, że tak ją pozostawiliście bezbronną?”. Po niespełna dwóch latach informował społeczeństwo: „Armia dzisiaj jest armią narodową, zdolną bronić naszej niepodległości. To zasługa samej armii, rządu, programu i narodu, który taki rząd wybrał”. I tym razem okazało się, że prawda jest zupełnie inna. Macierewiczowi rzeczywiście wystarczyły dwa lata, by armię gruntownie zmienić. Problem w tym, że te zmiany to niemalże całkowity rozkład Sił Zbrojnych RP. Modernizacja okazała się fikcją, a przygotowanie do wojny obnażyły ćwiczenia „ZIMA 2020”. Symulacja komputerowa wykazała, że przyjęta strategia i stan uzbrojenia pozwalają na czterodniową obronę. Paradoksalnie potwierdził to Jarosław Kaczyński w 2021 roku, ogłaszając założenia do ustawy o obronie ojczyzny: „Obecne siły zbrojne nie są na miarę obecnych potrzeb”.

Warto również wspomnieć, że pan minister naraził MON na szereg strat liczonych w milionach w wyniku nieodpowiedzialnych, bezsensownych decyzji. Tylko odszkodowanie z tytułu zerwania kontraktu na Caracale wyniosło 80 mln zł. Podkomisja smoleńska, której efekty są dla wszystkich znane, kosztowała prawie 30 mln zł. Ta sama komisja doprowadziła do całkowitego wyeliminowania z eksploatacji bliźniaczego samolotu TU-154M o numerze bocznym 102, którego wartość kilka lat temu szacowana była na przynajmniej 60 mln. W wyniku działania „specjalistów” Macierewicza samolot ten stanowi kłopotliwy wrak, którego przechowywanie w dalszym ciągu kosztuje. Odszkodowania z tytułu przegranych spraw związanych z publikacją raportu z likwidacji WSI wyniosły ponad 1 mln zł. To policzalne straty, ale są jeszcze te, których policzyć się nie da i te wizerunkowe.

W książce jest też o byłym wiceministrze obrony narodowej, a obecnie o szefie KPRM Michale Dworczyku. Czy w Pana ocenie za włamaniem do skrzynki Michała Dworczyka stoją rosyjskie służby specjalne?

W sprawie ujawnienia korespondencji szefa KPRM Michała Dworczyka pojawiło się wiele wypowiedzi opatrzonych tytułami „atak hakerski”, „rosyjskie służby specjalne” itp. Taka narracja jest chwytna i chętnie po takie treści sięgają odbiorcy. Brzmi to sensacyjnie i nadaje nutkę tajemniczości. Atak, to coś niespodziewanego, przed czym jest się trudno bronić. Czyni to z Dworczyka ofiarę i wywołuje współczucie, co pasuje samemu Dworczakowi i jego zapleczu politycznemu. Tytuły i treści niektórych publikacji sugerują, że rosyjskie służby specjalne włamały się na serwery obsługujące witrynę Wirtualnej Polski lub bezpośrednio do komputera Michała Dworczyka.

W podobnym tonie wypowiedział się premier Mateusz Morawiecki i wicepremier ds. bezpieczeństwa Jarosław Kaczyński, powołując się na komunikat ABW i SKW. Takim to sposobem mamy szybko ustalonego sprawcę „nieszczęścia” i wroga, którego specjalnie nie trzeba przedstawiać.

Wcale jednak nie jest to takie oczywiste. Rzeczywistość często jest mniej skomplikowana. Wirtualna Polska w wydanym oświadczeniu zapewniła, że jej systemy pocztowe są całkowicie bezpieczne, a informacje czy insynuacje jakoby miało dojść do włamania na konta Wirtualnej Polski są całkowicie nieprawdziwe.

W mojej ocenie mamy tutaj do czynienia z klasycznym włamaniem na konto pocztowe, a nie złożonym, skomplikowanym atakiem na serwer obsługujący witrynę Wirtualna Polska lub komputer Michała Dworczyka. Gdyby tak było, to z pewnością ustaliliby to szybko administratorzy portalu lub służby, które badają komputer Dworczyka. Każdy przestępca pozostawia po sobie ślady. Wszystko wskazuje, że tym razem odbyło się to w bardzo prosty sposób i nie wymagało zaawansowanych narzędzi. Czyli jak? Dane osobowe, loginy, hasła bywają przedmiotem wycieków zamierzonych i przypadkowych. Wycieki są gromadzone w bazach danych, które może kupić praktycznie każdy, a na pewno służby specjalne. Jak ma się czyjeś klucze do drzwi i PIN do dezaktywacji alarmu, to obrabowanie domu nie sprawi trudności.

Michał Dworczyk jest ofiarą, ale wyraźnie trzeba sobie powiedzieć, że wydatnie się do tego przyczynił. Po pierwsze, używał adresu prywatnego do prowadzenia korespondencji służbowej. Po drugie, nie zachował podstawowych zasad bezpieczeństwa, czyli nie zmieniał regularnie hasła dostępu do skrzynki. Po trzecie nie opróżniał skrzynki z przeterminowanych, wykorzystanych maili. Po czwarte nie wyciągnął wniosków z innych podobnych sytuacji, choćby tej dotyczącej Marka Suskiego.

To, że istnieje i będzie istniała przestępczość internetowa, to oczywiste, podobnie jak przestępczość pospolita. Nie każdy jednak zostanie celem takiego działania jakie zostało przeprowadzone wobec Dworczyka. Na pewno dla hakera, a tym bardziej obcych służb specjalnych, nie będzie ciekawe myszkowanie po skrzynce mailowej przeciętnego obywatela, który zakłada ją tylko do wymiany korespondencji ze znajomymi lub rodziną. Celem działania przestępców będą ci, których upublicznienie danych, wywoła sensację, czy też medialne zamieszanie. Nie można wykluczyć, że w tym konkretnym przypadku stoją za tym obce służby specjalne, które w dziecinnie prosty sposób dotarły do korespondencji prominentnego polityka RP. Pytanie jednak brzmi czy dla nich bardziej atrakcyjne jest kompromitowanie polityka, czy też kontrolowanie jego korespondencji, szczególnie wtedy, gdy wykracza ona poza obszary życia prywatnego? Tutaj mam wątpliwości i wierzę, że kiedyś zostanie to wyjaśnione.

Nie ulega też wątpliwości, że obce służby specjalnie, głównie rosyjskie czy białoruskie czekają i zapewne wykorzystują takie sytuacje. Leży to w ich kompetencjach i zainteresowaniach. Podobnie działają lub powinny działać polskie służby wywiadowcze. Nic w tym dziwnego.

O ile przeciętny obywatel nie musi dbać o bezpieczeństwo swojej korespondencji, bo z reguły nie zawiera ona żadnych interesujących dla hakerów i obcych służb specjalnych treści, o tyle osoby z świata polityki, szczególnie te które podejmują strategiczne dla państwa decyzje, powinny pilnować się również w sferze życia prywatnego.

Niedawno została uchwalona ustawa o obronie ojczyzny. Jaka dzisiaj jest gotowość wojska polskiego do obrony ojczyzny?

Gdy jest problem wewnętrzny np. nepotyzmu i korupcji w rządzie, to wprowadza partyjną uchwałę i uznaje problem za rozwiązany. Jak się pojawił problem zagrożenia zewnętrznego, to PiS uchwalił ustawę o obronie ojczyzny. Siedem lat destrukcji, pozbywania się wyszkolonej i doświadczonej kadry, zaniedbań modernizacyjnych, błędnych i korupcyjnych decyzji nie rozwiąże zapis na papierze, nawet złotą czcionką.

Jeden z ujawnionych maili, wysłany przez Dworczyka do Morawieckiego, odnosił się do krytycznego wobec MON wywiadu, którego udzielił prezes WB Electronics Piotr Wojciechowski. WB to polski producent oferujący technologie łączności i dowodzenia o zastosowaniu militarnym. Wysyłając skan wywiadu, Dworczyk opatrzył go komentarzem: „Panowie, ciekawy i niestety prawdziwy artykuł w załączniku. Najgorsze jest to, że niekompetencja, nieudolność, głupota, a czasem różne ciemne interesy są zawsze podlewane w MON, PGZ i u nas w polityce obrzydliwym sosem bogoojczyźnainych frazesów”. Na dowód swojej oceny Dworczyk przywołał kilka przykładów nietrafionej modernizacji SZ RP z okresu, kiedy był wiceministrem obrony narodowej. Podsumował swoją wypowiedź: „A tak naprawdę wywalamy dziesiątki milionów złotych w błoto lub zgadzamy się na rozkradanie środków budżetowych”. Chyba nic bardziej nie oddaje rzeczywistego stanu armii pod zwierzchnictwem ministra Antoniego Macierewicza jak ocena naocznego świadka i uczestnika tych wydarzeń formułowana poza zasięgiem mediów i opinii publicznej. Od tego czasu niewiele się zmieniło. W sieci ukazał się też fragment niejawnego raportu NIK, który nie pozostawia wątpliwości, że sporo jest do zrobienia.

Rzeczywista modernizacja, to ciągle obiecywana przyszłość. Potrzebujemy nowoczesnych samolotów, śmigłowców, systemów obrony powietrznej, okrętów i czołgów. Dzisiaj MON chwali się posiadaniem dwóch baterii Patriot. Żeby zagwarantować skuteczność obrony powietrznej na minimalnym poziomie potrzebujemy ich przynajmniej osiem. W praktyce nie mamy marynarki wojennej, a zapowiadane przez Macierewicza dronów nawet nie ujęto w planie.

Jak współcześnie w należy rozumieć „bezpieczeństwo”?

Bezpieczeństwo, to stan braku zagrożenia dla narodu i jego wartości w wymiarze społecznym, ale także jednostkowym. Bezpieczeństwo to pożądane i realne rozwiązania dające poczucie pewności na jutro i następne pokolenia. Bezpieczeństwo to edukacja w zakresie zagrożeń współczesnego świata, ale także odpowiednia wysokość środków przeznaczanych na osiąganie tego celu. Bezpieczeństwo, to także gromadzenie informacji, prowadzenie ich analizy i oceny oraz prognozowanie zagrożeń i ich zapobieganie lub neutralizacja.

W ostatnich latach dowiedzieliśmy się, że nasze bezpieczeństwo w rozumieniu społecznym jest zagrożone z powodu zamachów terrorystycznych, pandemii, wojny czy uzależnienia od surowców strategicznych. Zatem bezpieczeństwo to nie tylko silna i sprawna armia, ale także spójna, racjonalna polityka wewnętrzna i zagraniczna.

Bezpieczeństwo wymaga podejmowania systematycznych, zorganizowanych działań w wielu obszarach życia społecznego. To synergia wielu instytucji państwowych, samorządowych, służb i każdego obywatela, To również jednolity organizm posiadający sprawny system zarządzania i kierowania.

Należy dążyć do osiągnięcia konsensusu politycznego i wyłączenia problematyki bezpieczeństwa z wszelkich sporów politycznych. Należy określić ramy, które pozwolą na utrzymanie przyjętych kierunków oraz ich modyfikację tylko ze względu na rozwój społeczny i zewnętrzną sytuację polityczną, ale nie ze względu na zmianę układu politycznego w kraju.

Do osiągnięcia tych wszystkich celów potrzebni są fachowcy. W mojej ocenie wskazane byłoby, żeby wzorem USA na czele MON stał były wojskowy, ktoś kto zna materię i ją rozumie. Tymczasem u nas wicepremierem do spraw bezpieczeństwa jest osoba, dla której pojęcie bezpieczeństwa jest mocno odległe. W swoim życiu nie miał szans nawet sprawdzić się w organizowaniu bezpieczeństwa dla własnej rodziny.

Co na podstawie doświadczeń ostatnich kilku lat należy zrobić, by poprawić stan naszego bezpieczeństwa?

Należy budować społeczeństwo obywatelskie zdolne do podejmowania działań związanych z neutralizacją skutków zagrożeń militarnych, cybernetycznych, ekologicznych i epidemicznych. Jednym z podstawowych elementów osiągania świadomości społecznej w zakresie przedmiotowych zagrożeń jest permanentna edukacja na każdym poziomie rozwoju osobowego.

Wyzwań jest wiele, ale skoncentruję się na tych militarnych. Przed rządzącymi i wojskiem stoi pilne zadanie przeprowadzenia modernizacji Sił Zbrojnych i odbudowy rezerw osobowych, które zapewnią większy dopływ młodszych wiekiem żołnierzy rezerwy, w szczególności oficerów i podoficerów. Proces ten niewątpliwie musi być realizowany wielokierunkowo i wieloetapowo. Biorąc pod uwagę decyzje polityczne o zawieszeniu obowiązkowej służby wojskowej należy szukać rozwiązań, które zachęcą młodych ludzi do szkolenia wojskowego w warunkach koszarowych i pozakoszarowych.

Ponadto należy poszukać formuły, która spowoduje uzupełnienie przygotowania wojskowego osób, które nie miały możliwości przejść takiego szkolenia ze względu na brak takiej oferty. Należy rozwijać formę szkolenia proobronnego, na każdym etapie edukacji młodego człowieka. W tym celu należy opracować nową koncepcję oraz wdrożyć stosowne regulacje prawne dotyczące organizacji proobronnych ich miejsca i roli w tym systemie. Celowym wydaje się również zintegrowanie wszystkich organizacji proobronnych oraz włączenie ich do systemu obrony kraju.

Niezbędne jest utrzymanie potencjału obronnego Wojsk Obrony Terytorialnej poprzez szkolenia doskonalące oraz umożliwiające wszechstronne wykorzystanie, zarówno w warunkach pokoju jak i wojny. Podstawowym kierunkiem rozwoju powinno byś dążenie do pełnej interoperacyjności z wojskami operacyjnymi, czyli osiągnięcia poziomu wyszkolenia i wyposażenia adekwatnego do podejmowania współdziałania.

Istotnym elementem budowania systemu bezpieczeństwa jest reaktywowanie w pełnym wymiarze Obrony Cywilnej jako służby zdolnej zwalczać i neutralizować skutki klęsk żywiołowych, zagrożeń środowiska, a także zdolnej do zagwarantowania warunków do bezpiecznego przetrwania obywateli w warunkach wojny. Należy zakończyć proces legislacyjny projektu ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej oraz wdrożyć jej postanowienia w życie. (Obecnie jest w początkowej fazie w Rządowym Centrum Legislacyjnym).

Czy służby specjalne można porównać na ptaka, który z góry widzi dużo więcej od człowieka, który jest z natury bardziej statyczny?

Nie sądzę by to było dobre porównanie. Zadaniem wywiadów, w rozumieniu instytucjonalnym nie jest widzieć więcej, a dokładniej i tylko wybrane zagadnienia. Wywiad bardziej porównałbym do złodzieja, który stara się wykraść tajemnice potencjalnego wroga czy konkurenta, a kontrwywiad do strażnika, czy policjanta, który strzeże tych tajemnic i gdy już dojdzie do procederu, zadaniem jest złapać tego złodzieja.

Jak usprawnić służby specjalne?

Służby specjalne stanowią istotny element bezpieczeństwa państwa i jego obywateli. Powinny realizować zadania w interesie państwa, których celem jest zapewnienie wewnętrznego i zewnętrznego bezpieczeństwa obywatelom. Wymagają one gruntownych zmian, polegających na restrukturyzacji, odpolitycznieniu, profesjonalizacji, odtworzeniu wiarygodności oraz przywróceniu zaufania społecznego.

Celem restrukturyzacji służb specjalnych zarówno cywilnych jak i wojskowych powinno być zmniejszenie kosztów ich funkcjonowania przy jednoczesnej poprawie skuteczności działania. Cel ten należy osiągnąć przez likwidację instytucji dublujących zadania oraz łączenie komórek spełniających te same funkcje.

Należy wprowadzić zmiany legislacyjne, które zabezpieczą służby specjalne przed wykorzystywaniem ich w celach politycznych, szczególnie przeciwko konkurencji politycznej. Zadaniem zmian powinno być ustawowe zagwarantowanie opozycji stanowiska przewodniczącego Komisji do spraw Służb Specjalnych oraz nadanie tej komisji uprawnień kontrolnych. W skład Kolegium do spraw służb specjalnych powinni obligatoryjnie wejść przedstawiciele władzy sądowniczej, których celem będzie kontrola przestrzegania praworządności.

Należy stworzyć mechanizm gwarantujący pełnienie służby przez doświadczonych pracowników, który będzie niezależny od zmian na scenie politycznej. Konieczne wydaje się również wprowadzenie rozwiązań, które uniemożliwią politykom wykorzystywanie danych zgromadzonych w zasobach służb specjalnych do celów politycznych.

I jeszcze jedna ważna rzecz. Powinno się rozwiązać CBA. Jest to służba, która powstała na zapotrzebowanie polityczne i stała się narzędziem w rękach polityków, wykorzystywanym często do zwalczania konkurencji politycznej. Tworzenie struktur odbyło się przez pozyskiwanie funkcjonariuszy z innych służb specjalnych i policji. Zainteresowania, uprawnienia, kompetencje podmiotowe i przedmiotowe oraz metody pracy CBA mieszczą się w zakresie działania policji. Dublowanie tych obszarów nie ma sensu, a jedynie generuje koszty. W związku z powyższym należy służbę rozwiązać a zasoby osobowe w części operacyjnej przetransferować do Centralnego Biura Śledczego Policji wraz z dotychczasowymi zadaniami.

W mediach społecznościowych pojawia się mnóstwo informacji relatywizujących okrucieństwo i zbrodnie popełnione przez Rosjan na narodzie ukraińskim. To zapewne element gry informacyjnej. Kto za tym stoi?

Atak rosyjski na Ukrainę ma nie tylko wymiar militarny, ale również informacyjny. Ten drugi wymiar jest realizowany w wielu formach np. w bezpośrednim przekazie medialnym czy portalach społecznościowych. Dotyczy on nie tylko Ukrainy, ale również krajów, które wspierają politycznie i ekonomicznie Ukrainę, w tym Polski. Tworzona jest alternatywna rzeczywistość.

Najbardziej jaskrawy przypadek dotyczy miejscowości Bucza pod Kijowem. Ukraińskim żołnierzom podczas patrolu towarzyszyli dziennikarze CNN, którzy w relacji wideo przedstawili skalę zbrodni wojennych dokonanych przez Rosjan. Ministerstwo Obrony Ukrainy nazwało masakrę mieszkańców Buczy “Nową Srebrenicą”. Odkryto między innymi masowy grób, w którym znaleziono ok. 300 zwłok ludności cywilnej, a wzdłuż ulicy, którą jechał patrol, widać było leżące przy drodze ciała zamordowanych cywilów. Nawet tak dobrze udokumentowany fakt zbrodni wojennych popełnionych przez Rosjan, prorosyjskie trolle próbowały zdyskredytować prymitywną manipulacją.

Specjaliści z Instytut Badania Internetu i Mediów Społecznościowych ustalili, że znaczna część treści antyszczepionkowych pochodziła z terenu Rosji. Ustalili również, że kilka dni przed atakiem Rosji na Ukrainę spora liczba portali z promowania treści antyszczepionkowych nagle przestawiły się na promowanie treści antyunijnych i antyukraińskich. Plan ataku na Ukrainę powstawał na pewno od kilku lat, być może tuż po akcji w Ługańsku i Doniecku oraz zajęciu Krymu. Cel trolli jednak pozostał ten sam, czyli wywoływanie poczucia zagrożenia, polaryzowanie społeczeństw i działanie na rozbicie jedności UE.

Temat bardzo szeroki, dlatego skupmy się na jednym tylko wątku. Większość z nas ma wśród społecznościowych znajomych, kogoś kto przynajmniej raz świadomie lub nieświadomie powielił treści kwestionujące jedność i spójność UE. Z reguły celem ataku są Niemcy, ale także ostatnio pojawiła się Francja, a ściślej ujmując polityka tych państw wobec Rosji, głównie w obszarze ekonomicznym. Treści te w sposób prosty, bardzo często graficzny przedstawiają domniemany układ niemiecko-rosyjski, którego celem jest zachowanie i podział stref wpływów tych krajów w Europie i na świecie. Odbiorcami i powielatorami tych treści są z reguły portale prawicowe lub skrajnie prawicowe, które przez wiele lat zgromadziły wokół siebie czynnych i biernych zwolenników, w tym ludzi wykształconych, ale jednoznacznie zorientowanych politycznie.

Inni w sposób bezpośredni na portalach społecznościowych atakują Ukrainę. W sieci pojawiło się sporo manipulacji, interpretacji i fałszywych danych. Nie ulega wątpliwości, że za tym stoją rosyjskie służby specjalne lub instytucje państwowe kontrolowane przez te służby.

Wydawać by się mogło, że w świecie o powszechnym dostępie do wiedzy, weryfikacja treści jest rzeczą prostą, więc trudno będzie wprowadzić nawet przeciętnego użytkownika w błąd. Rzeczywistość jest jednak bardziej skomplikowana. Warto zatem sięgać do różnych źródeł i samemu weryfikować prawdziwość informacji, a także cele ich propagowania, by nie dać się zmanipulować.

Co my zwykli obywatele możemy zrobić dla Ukrainy?

W związku z sytuacją na Ukrainie w naszym kraju trwa spontaniczna akcja społeczna. Dziesiątki mniejszych i większych inicjatyw, z których każda angażuje przynajmniej kilkadziesiąt osób niosą pomoc potrzebującym Ukraińcom. To widać w każdym miejscu. Pomoc ta jest organizowana przez samorządy, organizacje pomocowe i zwykłych obywateli. Polacy nie mają sobie równych. To jest poza wszelką dyskusją. Widziałem to na granicy i widzę w swoim mieście. Dzisiaj mamy efekt zaskoczenia i świeżości, ale on przeminie. Obawiam się, że ten entuzjazm i zaangażowanie wygaśnie, że z czasem nastąpi zmęczenie i frustracja. Wykorzystają to zapewne narodowcy, nacjonaliści do podsycania nastrojów i walki politycznej. Działajmy zatem z rozwagą.

Niestety nie wszyscy jednak dostrzegamy skalę tragedii. W sprawie rosyjskich zbrodni, bestialstwa, gwałtów na ludności cywilnej w Ukrainie nie możemy być bierni. Powinniśmy piętnować takich jak Korwin Mikke, jego polityczne zaplecze, zwolenników Konfederacji i wszystkich innych, którzy relatywizują lub kwestionują te czyny. Możemy wywierać presję społeczną na rząd, by przestał kwestionować jedność UE i potępił Orbana, który nie zamierza zrezygnować ze współpracy politycznej i gospodarczej z Putinem. Możemy żądać od władzy, by zaprzestała propagandowych działań i wprowadziła rzeczywiste sankcje na Rosję w postaci blokady transportu towarów do Rosji i Białorusi oraz importu surowców energetycznych w pełnym wymiarze.

Rozmawiał: Bronisław Waśniewski-Ciechorski

Autor

- dziennikarz śledczy Gazety Bałtyckiej, kierownik redakcji ds. rozwoju. Specjalizuje się w tematyce społeczno-prawnej. Archiwista II stopnia (kursy archiwalne w Archiwum Państwowym w Gdańsku), Członek stały Stowarzyszenia Archiwistów Polskich (prawo do prowadzenia badań historycznych), miłośnik Gdyni, członek Towarzystwa Miłośników Gdyni. Hobby – prawo. Jest członkiem Związku Harcerstwa Polskiego.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>



Moto Replika