Trwa trudny i specyficzny czas. „Dominuje rzeczywistość post” | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 10.06.2017

Trwa trudny i specyficzny czas. „Dominuje rzeczywistość post”

Hasło post- uznane zostało za słowo roku 2016. Polska rzeczywistość  każe jednak rozszerzyć spektrum zaproponowane przez gremia międzynarodowe i wskazuje na wiele innych obszarów, w których nastąpiło przewartościowanie pewnych fundamentalnych pojęć.

Post-

To hasło najlepiej obrazuje ujawniony niedawno, po 7 latach skandal dotyczący identyfikacji ciał ofiar katastrofy smoleńskiej. Tuż po niej wszyscy Polacy słyszeli deklarację Ewy Kopacz, która zapewniała Sejm i opinię publiczną o „staranności prac wokół ciał” i „przekopywaniu miejsca katastrofy na metr w głąb”. Okazało się to wielkim oszustwem, a opinia publiczna w sposób cyniczny, dla uzyskania doraźnych korzyści politycznych – wprowadzona została w błąd. Jak dziś czują się rodziny ofiar katastrofy, którzy do tej pory nie wiedzą, czy ich najbliżsi spoczywają we właściwych  grobach? W grobach, przy których modlą się od siedmiu lat? Trudno sobie wyobrazić, że państwo polskie mogło wykazać się aż taką słabością, aż taką ignorancją, aż taką bezdusznością! Bo przecież dla Polaków ludzkie i jego poszanowanie po śmierci jest jedną z największych wartości, zakorzenioną w naszej kulturze od wieków…

Post-polityka

To określenie działań, które nie mieszczą się w przestrzeni politycznej, za to doskonale pasuje do dziedziny marketingu i reklamy. Doraźnie mogą one przynieść chwilowy sukces, ale zawsze, gdy nie stoi za nim żadna idea – prowadzą do spektakularnej klęski. Jak wygląda skrajna polityczna manipulacja, czyli właśnie post-polityka, pokazał Ryszard Petru , który wprowadził do Sejmu garstkę niedouczonych ludzi, którzy przedstawiają się jako” eksperci” i „ludzie sukcesu”, a sam Petru jako „ekspert ekonomiczny”, który tak naprawdę skończył studia na kierunku… stosunki międzynarodowe. Ów „ekonomista” przekonywał swego czasu publicznie do zaciągania kredytów we frankach. Trudno o lepszy przykład post-polityki… O innych dowodach poświadczających wybitne intelektualne walory ludzi spod znaku „Nowoczesnej” – nie nie warto nawet wspominać.

Post-

Czyli system antydemokratyczny, który nie ma zupełnie nic wspólnego z demokracją. System, w którym obywatel potrzebny jest politykowi tylko raz na cztery lata – w dniu wyborów. Później nikt się z obywatelem nie liczy, nikt go nawet nie słucha. I to niezależnie od tego, czy ten zbierze milion, dwa czy trzy miliony podpisów pod danym projektem. Obywatel nic nie znaczy, obywatel jest nikim…

Post-kościół

Ten obszar reprezentuje np. ksiądz Kazimierz Sowa, który, jak się dziś okazuje (a nieoficjalnie wiadomo to było od dawna) chodzi na kolacyjki z partyjnymi aparatczykami, urzędnikami państwowymi, biznesmenami  i innymi wpływowymi ludźmi, którym ksiądz doradza np., „że trzeba zniszczyć daną gazetę”. Ksiądz, który w bezwstydny sposób politycznie knuje – jest najgorszą twarzą polskiego kościoła, pokazując dodatkowo, jak można utracić moralne prawo do sprawowania posługi kapłańskiej. A może po prostu  Sowa nigdy księdzem nie powinien zostawać? Afera Kazimierza Sowy jest o tyle bulwersująca, że bierze w niej udział osoba duchowna, która w polskiej świadomości (także kształtowanej od wieków) ma szczególne miejsce i niejako z zasady cieszy się wyjątkowym autorytetem.

Post-autorytet

O medialnie wykreowanych „osobowościach” można pisać bardzo długo, podając ich liczne przykłady. Jednym z nich niech będzie były minister finansów Jan Rostowski, który przez lata był przedstawiany widzom telewizyjnym jako „profesor”.  Tak naprawdę Rostowski nie ma tytułu profesora, nie ma habilitacji, nie ma nawet doktoratu… Podobnie nie ma tytułu profesora Leszek Balcerowicz, Tomasz Nałęcz, i wielu innych „profesorów”. Żeby było ciekawiej – Lech Kaczyński także nie miał tytułu profesora…

Z kolei ekspertem od wojskowości, terroryzmu i wszystkich tematów pobocznych jest Roman Polko, człowiek, którego samo środowisko wojskowe oceniło jako osobę skompromitowaną, odbierając honorową odznakę GROM. Zresztą Polko skompromitował się także swoimi wypowiedziami publicznymi, będącymi  atakiem na twórcę najlepszej polskiej jednostki wojskowej – GROM. Mowa o  nieżyjącym już generale Sławomirze Petelickim, którego pamięć Polko w sposób bezwstydny obraził w wywiedzie dla jednej z gazet.  Tak nie czyni przyzwoity człowiek, a już na pewno nie oficer Wojska Polskiego. Komandosi z GROM-u z pewnością mieli rację odbierając Polce honorową odznakę.

Inny wysokiej rangi wojskowy – generał Mieczysław Bieniek – występujący jako telewizyjny ekspert od wojskowości skompromitował się jadąc samochodem po pijanemu. Pijaków drogowych określa się mianem potencjalnych morderców. Dla mediów ten skompromitowany generał wciąż pozostaje osobowością medialną… W normalnej sytuacji dla tego pana wszystkie media byłyby zamknięte…

A kto pamięta skompromitowanego generała-teoretyka wojskowości  Kozieja zwanego „szogunem”, który podczas oficjalnej wizyty w Japonii niczym turysta na wakacjach pstrykał fotki prezydentowi Komorowskiemu, gdy ten ochoczo skakał po krzesłach?

Podobnie w nieodległej historii skompromitował się  twórca fundacji zajmujących się sprawami dzieci, który w przerwach pomiędzy brylowaniem w mediach zajmował się defraudowaniem pieniędzy przeznaczonych dla dzieci.

Trudno nie uznać za skompromitowanego „sędziego na telefon”, albo sędziego sądu rejonowego, który umawia się z przedstawicielem jednej z partii politycznych na „omawianie taktyki wykończenia przeciwników politycznych”. A sędzie to przecież osoba zaufania publicznego, która powinna legitymować się nieposzlakowaną opinią, której obywatele często powierzają własne życie!

Ikoną polskiej detektywistyki jest z kolei detektyw Krzysztof Rutkowski – a w zasadzie chyba słynny telewizyjny shownam, który wykorzystując naiwność mediów buduje kapitał wizerunkowy na każdej ważnej sprawie kryminalnej, starając się pokazać, jak wiele potrafi zdziałać. Problem polega tylko na tym, że po drugiej stronie każdego jego medialnego show jest prawdziwy dramat ludzki. Jakie są faktyczne dokonania „detektywa”? Można się jedynie domyślać, choć on sam w tej sprawie zapewne jest w stanie powiedzieć wszystko. Ciekawe tylko, czy uczestnicy jego działań byliby równie rozmowni? Za to jeśli chodzi o dokonania autoreklamowe Rutkowskiego – nie można mieć najmniejszych wątpliwości.

O postaciach pokroju Kamila Durczoka, czy Wojciecha Fibaka – nawet nie warto pisać… Wszyscy nawet średnio zorientowani wiedzą, cóż to za postacie.

Trudne czasy

Znaleźliśmy się w specyficznych, dziwnych i trudnych do interpretacji czasach, w których fundamentalne wartości przykryte zostały wartościami pozornymi, publicystycznie oznaczanymi  przedrostkiem „post”. Na szczęście owe podstawowe wartości nie zniknęły, są po prostu znacznie trudniejsze do odnalezienia. Mimo wszystko warto jednak dołożyć starań, aby do nich docierać.

Autor

- dr n. hum., publicysta i komentator. Twórca niezależnych mediów. Autor analiz dotyczących PR, języka polityki i marketingu politycznego.Twitter: @MichalLange

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>



Moto Replika