Tusk wraca do partii. „Na wstępie upokorzył Budkę” | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 5.07.2021

Tusk wraca do partii. „Na wstępie upokorzył Budkę”

Właśnie Donald Tusk, niegdyś Premier Rządu Rzeczpospolitej Polskiej ogłosił, że wraca do polskiej polityki. Pierwsze jego publiczne wystąpienie pokazało, że „Słońce Peru” nie stracił nic ze swych oratorskich umiejętności. Ten sam swobodny język, precyzja wyrażania myśli. I złośliwość, okraszona dość ciętym dowcipem. Jeśli i pozostałe „walory” p. Donalda pozostały na poziomie sprzed „emigracji do Europy”, to za jakiś czas znowu będziemy mogli posłuchać taśm nagranych u Sowy i przyjaciół.

Jednak nie walory krasomówcze byłego premiera zwróciły moją uwagę. Przed panem Donaldem na partyjnym zgromadzeniu Platformy Obywatelskiej głos zabrał pan Borys Budka. Ten, który w demokratycznych, wewnętrznych wyborach wywalczył pozycję nr jeden w największej partii opozycyjnej. Przyznam, że z wyjątkowym niesmakiem odebrałem jego słowa, że to on zaprosił Donalda Tuska do powrotu i poprowadzenia partii do zwycięstwa w kolejnych wyborach.

W mojej ocenie te słowa świadczą o dwóch rzeczach. Pierwsza – po wszystkim, co padło z ust ustępującego lidera PO pod nieobecność (liczoną w latach) Donalda Tuska w Polskiej polityce, po wewnętrznych walkach frakcyjnych (tu wspomnę tylko kilka nazwisk: Kopacz, Siemoniak, Kidawa Błońska, Sikorski, Komorowski, Schetyna) trzeba nie mieć żadnego moralnego kręgosłupa, by pozwolić tak sobą poniewierać.

Panu Borysowi Budce słowa o „zaproszeniu” Donalda Tuska przeszły przez gardło gładko. Być może liczy na to, że tak zwany „ciemny lud” to kupi, a Donald Tusk – wybaczy. Druga – jak bezwzględnym trzeba być człowiekiem, by (w tym przypadku) Borysa Budkę zmusić do takiej uległości, do takiego upokorzenia. Tak, Donald Tusk jest politykiem bezwzględnym. W mojej prywatnej opinii tę jego bezwzględność porównać można jedynie do działań oficerów służb specjalnych, „nakłaniających” do współpracy. Z tym, że oni mogli wykorzystywać różne „słabe” strony werbowanych (podatność na korupcję, niemoralne prowadzenie się, choroba kogoś bliskiego).

Jakich argumentów mógł użyć Donald Tusk? Taśmy lub maile prędzej czy później pewnie i to ujawnią. W tym miejscu dodam tylko, że ludzie Platformy powinni ciągle mieć w pamięci, jak były premier „neutralizował” w partii każdego, kto tylko mógłby mu w czymkolwiek zagrozić.

To tyle o „nowym”, które wraca w Platformie Obywatelskiej. A teraz jeszcze jedno ciekawe spostrzeżenie. W sobotnie południe, gdy jeszcze pan Donald Tusk nie zdążył do końca zejść ze sceny, na której ustawiona była mównica, w telewizji kierowanej przez pana Jacka Kurskiego usłyszałem co najmniej trzy lub cztery razy, zawsze z innych ust, jednakowo brzmiący komunikat. Cytuję z pamięci, więc może nie dosłownie. Ale był jednoznaczny. Donald Tusk nie ma Polakom do zaoferowania niczego oprócz polityki prowadzonej na poziomie soku z buraka. W tym miejscu gorący apel do naszych ukochanych przez Naród polityków, dziennikarzy, publicystów, celebrytów. Postarajcie się czasem sami coś wymyślić (wiem, że to trudne) i powiedzieć. Przekazy dnia wygłaszane na forum publicznym są może i interesujące, ale muszą się różnić. W tym przypadku najwyraźniej w szeregi działaczy i ludzi (żeby nie powiedzieć – agentów) wpływu poszedł tylko jeden i wszyscy na wyprzódki go cytowali. Brzmiało i śmieszno, i straszno. Ale taką nam Polskę uczyniliście.


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- publicysta, komentator i felietonista.