Dziś "Brexit", wkrótce kolejne kraje | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 25.06.2016

Dziś „Brexit”, wkrótce kolejne kraje

Świat zadrżał po opublikowaniu wyników referendum, jakie Brytyjczycy przeprowadzili w sprawie swej dalszej przynależności do struktur Unii Europejskiej. Na nic zdały się zaklęcia co poważniejszych przywódców Zachodu, w tym samego Baracka Obamy. Brytyjskie społeczeństwo wyraziło swoją wolę, a premier Wielkiej Brytanii zadeklarował, że w ciągu trzech miesięcy ustąpi z urzędu. Co jest trochę dziwne.

brexit

O ile pamiętam z przekazów naszych mediów, (a te, przynajmniej w mojej ocenie, są mało wiarygodne – to bardzo delikatne określenie), sam pan premier namawiał obywateli Wielkiej Brytanii do wyjścia z Unii Europejskiej. Właśnie grożąc przeprowadzeniem obecnego referendum starał się uzyskać dla Zjednoczonego Królestwa korzystniejsze warunki uczestnictwa we wspólnocie europejskiej.

Gdy negocjacje w tej sprawie zakończono, radykalnie zmienił zdanie i gorąco propagował pozostanie w Unii. Przyznaję, że ta wolta była co najmniej dziwna. To wówczas należało podawać się do dymisji!

Obecnie cała Europa przeżywa szaleństwo „Brexitu”. Giełdy pikują, kursy walut szaleją, „eksperci” wieszczą drastyczny wzrost bezrobocia, kryzys gospodarczy na miarę co najmniej tego związanego z pęknięciem spekulacyjnej bańki w obrocie nieruchomościami w Stanach Zjednoczonych i upadkiem banku .

Śmiem twierdzić, że wszystko to są spekulacje, na których kolejna grupa cwaniaków, szalbierzy, oszustów chce zarobić (i zapewne zarobi) gigantyczne pieniądze. Jak dotąd nic się nie stało, nie ma żadnych podstaw do gwałtownych zmian na rynku. A skoro tak, to może zamiast poddawać się presji wspomnianych wcześniej cwaniaków, szalbierzy i oszustów, należy zastanowić się, co takiego zrobiły władze Unii Europejskiej, że Brytyjczycy powiedzieli – mamy tego dość.

Czy tym elementem jest nadmierny rozrost brukselskiej biurokracji? Czy może tym elementem są próby ingerencji owej biurokracji w wewnętrzne sprawy w końcu niezależnych państw (narodowych), składających się na europejską unię? Czy może tym elementem jest narzucanie obywatelom szeroko rozumianej Unii Europejskiej nowych, nieakceptowalnych wzorców kulturowych? A może wzorców „demokratycznych”, które z demokracją w jej powszechnym rozumieniu niewiele mają wspólnego?

Prawdopodobne powody takiej a nie innej decyzji obywateli Zjednoczonego Królestwa można by mnożyć. Ale jakoś w wypowiedziach i przywódców państw wchodzących w skład Unii Europejskiej, ani władz samej Unii nie słyszę ani cienia refleksji na ten temat. Nikt nawet nie zająknął się, co takiego my, zrobiliśmy, że stało się to, co się stało?

„Winni są Brytyjczycy, Orban i ewentualnie Polacy, sterowani przez Prezesa i w gigantycznej liczbie przyjeżdżający do UK”. I trzeba zrobić wszystko, żeby przypadek brytyjski nie powtórzył się w innych krajach. Za chwilę usłyszymy, że jedności Unii będziemy bronić jak niepodległości (podobne frazy już gdzieś, kiedyś słyszeliśmy). Na początek dla obrony tej jedności przeznaczymy duże, bardzo duże środki. Propaganda musi przynieść efekt!

Historia uczy, że propaganda przynosi efekt zamierzony tylko w krótkim przedziale czasowym. W dłuższej perspektywie – jest raczej odwrotnie. Przykłady? Proszę bardzo! Trzecia Rzesza Niemiecka, Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, w naszym kraju: Polska Zjednoczona Partia Robotnicza i Platforma Obywatelska – to tylko przykłady najbardziej znane, najbardziej widoczne. Stąd już tylko krok do wniosku, że pora najwyższa, aby przedstawiciele europejskich elit (nie mylić z postawionymi na europejskim piedestale małymi, miałkimi, często dodatkowo podłymi cwaniakami, którzy chcieli się „ustawić” i zrobili to) zajęli się poważnie przyszłością koncepcji pod nazwą „Unia Europejska”. Dopóki jeszcze jest czas, dopóki jeszcze działalność różnego rodzaju instytucji (i zapewne państw) nie doprowadziła do jej całkowitego unicestwienia.

Czasu wcale nie zostało wiele. A wszystko wskazuje na to, że wspomniane wyżej są kompletnie niezorganizowane, nie mają forum wymiany poglądów, nie wiedzą, jak się do sprawy zabrać. Na razie „żółtą kartkę” Europie pokazali tylko Brytyjczycy. Następne kraje już stają w „blokach startowych”. Za chwilę Unia Europejska może być tylko wspomnieniem. Kto się będzie z tego cieszył? Rosjanie w takich sytuacjach mawiają: „pożywiom, uwidim”.


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- publicysta, komentator i felietonista.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>