Elektryzująca "przygoda", czyli jak łatwo można wpaść w pułapkę | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 29.07.2020

Elektryzująca „przygoda”, czyli jak łatwo można wpaść w pułapkę

Dodatkowe usługi ukryte pod standardową ofertą, brak możliwości rezygnacji z niechcianej oferty, kary za zerwanie umowy, która nie spełnia naszych oczekiwań. Okazuje się, że takie „atrakcje” mogą nas spotkać, gdy z państwowym dostawcą energii elektrycznej spróbujemy zawrzeć zwykłą, najbardziej podstawową ofertę na dostawę prądu.

Odbiór własnego „M” to z pewnością dla każdego wspaniały, długo wyczekiwany moment, który niestety szybko może przerodzić się w koszmar zafundowany przez dostawcę prądu.

Jedną z pierwszych czynności tuż po odbiorze mieszkania jest podpisanie umowy na dostawę energii elektrycznej. Niestety, tutaj właśnie rozpoczyna się wspomniany koszmar, który nierzadko ciągnie się miesiącami, a w konkretnym opisanym przypadku, zafundowała go swojemu przyszłemu klientowi Grupa .

Mowa o „wciskaniu”, przy okazji podpisywania umowy, dodatkowych usług tzw. „oferty handlowej”, która zawiera stałe opłaty, pomoc fachowców oraz ubezpieczenie. Wszystko to kryje się pod nazwą oferty .  Słowem, obok zwyczajnej dostawy prądu, dokładany jest szereg mało lub wręcz zupełnie nikomu niepotrzebnych usług.

Chodzi o tzw. ofertę podstawową, która tak naprawdę podstawową jest… jedynie z nazwy. Znakomity zabieg marketingowy, na który klienci nabierają się masowo. Masowo także składają reklamacje i skargi na sprzedawców za wprowadzenie ich w błąd w trakcie przedstawiania oferty jako jedynej możliwej.

Nie byłoby w całej sprawie nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że zdarza się, iż sprzedawcy nie dają klientom możliwości wyboru twierdząc, że „to jedyna możliwa oferta” – zwykła, standardowa „podstawowa oferta”. Takie deklaracje są jednak niezgodne z prawdą, o czym przekonał się nasz czytelnik.

Trzeba reklamować i zaznaczyć „ptaszek”

Istnieje oczywiście możliwość zerwania takiej umowy, ale zgodnie z zapisami w niej zawartymi – trzeba wówczas liczyć się z karą w wysokości 7 zł za każdy miesiąc, w którym nie zrealizowaliśmy postanowień oferty przez zakładane 24 miesiące, mimo podpisanej umowy… na czas nieokreślony. Łatwo policzyć, że „karna opłata” to kwota zwykle ponad 160 zł.

Zdarza się czasem, że po trzech złożonych reklamacjach, zamiast odpowiedzi automatycznej otrzymujemy propozycję, aby zawrzeć nową umowę bez ponoszenia opłaty za zerwanie tej pierwotnej, zdecydowanie niekorzystnej.

Konsultant zaprasza nas wówczas do salonu lub proponuje zawarcie nowej umowy przez internet. Przy wyborze tej drugiej możliwości zaczyna się kolejny odcinek naszego koszmaru. Otóż okazuje się, że nie da się wybrać przez internet taryfy bez dodatkowej oferty handlowej! W salonie sprzedawca twierdzi, że jednak da się taką umowę zawrzeć. Postanowiliśmy to sprawdzić, tym razem w obecności sprzedawcy. Jak się wspólnie przekonaliśmy, nic nie przeoczyliśmy, nie ma takiej możliwości! (a przynajmniej nie było podczas naszego eksperymentu). Następuje wówczas udawane zdziwienie sprzedawcy i pokrętne tłumaczenie, że  „jeszcze wczoraj był ptaszek, który można było zaznaczyć i wówczas dodatkowej, niekorzystnej oferty handlowej by nie było”.

Po wspaniałej przygodzie zafundowanej przez państwową spółkę , oprócz straconego czasu oraz nerwów, nasz portfel – jak już wspomniano – może być lżejszy nawet o kilkaset złotych.

po cichu

Sprawdziliśmy także inny przypadek. Jednemu z klientów kończyła się umowa na dostawę energii z taryfą . Po upływie czasu jej trwania, czyli 3 latach, operator automatycznie przypisał mu ofertę „Standardową” wraz z zawartą ofertą handlową G12K, o której klient dowiedział się po analizie mocno zawyżonych rachunków za energię elektryczną. W tym miejscu warto przypomnieć znamienne hasło grupy: „Wybierz Energę – przejrzyste zasady i rzetelna obsługa”.

Internet aż huczy od negatywnych opinii sfrustrowanych klientów Energi, którzy – jak mówią – dali się wmanewrować w niekorzystną ofertę i nie mogą zmienić taryfy G11K, twierdząc, że pracownicy Biura Obsługi Klienta odmawiają pomocy w rozwiązaniu problemu. Niepochlebnych komentarzy jest bardzo wiele, często można przeczytać na forach o zwykłym „wyciąganiu kasy” od klientów, a także wysokich rachunkach mimo, że nikt nie mieszka w lokalu.

Litera „K”

Pamiętajmy, każda taryfa Energa Operator posiadająca literę „K” w nazwie, połączona jest z ofertami specjalnymi i zawiera dodatkowe opłaty! Pamiętajmy także, że sprzedawca ma obowiązek przedstawić nam ofertę taryfową bez oferty handlowej, bez dodatkowej litery „K”. Nie zapominajmy również, a może przede wszystkim, że na rynku mamy wielu operatorów dostarczających energię elektryczną i w tej sytuacji być może warto zapoznać się z ich ofertą.

Kryzys gospodarczy

Mamy w Polsce potężny kryzys gospodarczy, wywołany przede wszystkim ograniczeniami wprowadzonymi przez rząd w związku z „pandemią” choroby Covid-19. Spowoduje on, że wiele podmiotów gospodarczych znacząco pogorszy swoje wyniki finansowe. Zapewne będzie to powodowało uruchamianie przeróżnych „działań ratunkowych”.

Może być tak, że przy obecnie obowiązujących „zasadach etycznych” w biznesie będą to między innymi różnego rodzaju niespodziewane opłaty, nieujawnione koszty, niezwykle „korzystne” dla klientów oferty. Ot, na przykład pewnie wzrosną koszty operacji gotówkowych w bankomatach. W najlepszym razie klienci banków dowiedzą się o nich po analizie operacji przeprowadzonych w minionym miesiącu. Albo wprowadzenie „nieznacznie” wyższych opłat za wybrane operacje realizowane w Internecie. Albo bardzo korzystna oferta zakupu wręcz niezbędnych garnków (odkurzaczy, żelazek czy innych rowerów).

Kreatywność naszych rodzimych biznesmenów, w tym działających w „firmach państwowych”, jest bezgraniczna. O tym, że to Zakład Ubezpieczeń Społecznych powinien podpowiadać swoim klientom, że przysługują im jakieś możliwości zwiększenia świadczeń, w naszej, polskiej rzeczywistości, zdążyliśmy już zapomnieć.

O czym jeszcze zapomnieliśmy? Przypomną nam wyższe rachunki. Już wkrótce. Chyba, że „ktoś” wpadnie na znakomity pomysł, że w ramach walki z nieuchronną recesją można z nich zrezygnować! To też nie jest wykluczone. Wszak żyjemy w demokratycznym państwie prawnym.

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 8.4/10 (wszystkich: 14)
Elektryzująca „przygoda”, czyli jak łatwo można wpaść w pułapkę, 8.4 out of 10 based on 14 ratings

Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Michał Zagłoba

- dziennikarz Gazety Bałtyckiej.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>



Moto Replika