Opublikowano: 27.03.2014

Gdańska Straż Miejska to tylko wierzchołek góry…

Nie będę dziś podsumowywał działalności gdańskiej straży miejskiej i jej komendanta Leszka Walczaka. Stała się tragedia i szacunek dla Zmarłej nakazuje milczenie. Jak ktoś bardzo chce, nich tworzy kolejnego newsa. Niech poprawia czytalność, oglądalność, klikalność i jaką jeszcze chce „..alność”. Ja chcę na tym, dramatycznym przykładzie pokazać, do jakich paradoksalnych sytuacji już doszliśmy.

Gdańska Straż Miejska to tylko wierzchołek góry lodowej

Szalejące (13,9 % przy, jak piszą niektóre źródła, ponad dwumilionowej grupie ludzi, którzy już wyemigrowali z Polski „za chlebem”) oraz będący jego konsekwencją nepotyzm. Znane polskie cwaniactwo. Ale i, znacznie mniej znana, polska bezwzględność. Ta ujawniła się szczególnie jako element drapieżnego kapitalizmu. Okazuje się, że wśród Polaków jest wielu, zdecydowanie zbyt wielu takich, którzy dla zysku zrobią dosłownie wszystko. Nie mają żadnych hamulców, moralność jest im obca. Wydaje się, że preferowane w mediach przez ostatnich dwadzieścia pięć lat wzorce znakomicie tę cechę Polaków rozwijały, przedstawiały ją jako coś naturalnego, normalnego, pozytywnego.

Efekt? Niezliczona ilość afer, niemal codzienne przypadki wykorzystywania (okradania) ludzi starszych, zniedołężniałych fizycznie, ze względu na wiek i wychowanie ufnych. Coraz większa ilość ludzi pracujących w zawodach wymagających powołania (lekarz, sędzia, nauczyciel, ksiądz), a będących tylko najzwyklejszymi „funkcjonariuszami” instytucji, które ich zatrudniają.

Pamiętam z młodości, że nie wyobrażałem sobie np., aby lekarz mógł odmówić pomocy choremu. Bez względu na to, czy miał pieniądze, czy był ubezpieczony, czy był czysty. A dziś? Taka sytuacja powoduje, że ci, którzy mają jeszcze jakąkolwiek pracę, boją się jej utraty, boją się utraty jakichkolwiek możliwości utrzymania siebie i swojej rodziny. W związku z tym godzą się na to, że często są ofiarami nadużyć ze strony tych bardziej brutalnych, tych bardziej bezwzględnych, tych bardziej chamskich, tych bardziej zdecydowanych, tych, którzy gotowi są bezwzględnie wykonywać wszelkie, nawet bzdurne polecenia swoich zwierzchników (zawodowych, politycznych, w gangu).

W ten sposób od lat trwa negatywna selekcja we wszystkich obszarach naszej rzeczywistości (nie tylko gospodarki). Najlepiej mają się bierni, mierni, ale wierni. Zupełnie jak w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, gospodarczo bodaj najbardziej siermiężnych latach okresu nazywanego, nie wiadomo dlaczego, „komuną”.

Dziś również, podobnie jak wówczas, najważniejszym hasłem jest: nie wychylać się. Każdy, kto ma wypowiedzieć (ujawnić) własne zdanie, stara się przede wszystkim, aby było ono zgodne z tym, czego oczekuje zwierzchnik (pracodawca, dowódca, boss, prezes, patron). Skutkuje to tym, że mamy dziwne wyniki sondaży, że bez problemu możemy uzyskać „potrzebne” wyniki badań naukowych, że nie rozwijamy się tak, jak moglibyśmy. (Patrz: „Sztuka manipulacji. MEN powołuje się na dane instytutu, którego jest… założycielem”)

Ponieważ sytuacja trwa już bardzo długo, przypadki takie, jak w gdańskiej straży miejskiej, będą coraz częstsze. Ludzka cierpliwość także ma swoje granice. Mam wrażenie, że coraz szybciej do niej się zbliżamy. Oby nie skończyło się to wybuchem społecznego gniewu. Bo wówczas nie będzie już dobrych rozwiązań.

Wybory zbliżają się.

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 10.0/10 (wszystkich: 5)
to tylko wierzchołek góry..., 10.0 out of 10 based on 5 ratings
Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Xawery Lopiński

- publicysta, komentator i felietonista.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>