Jacek Karnowski i zagrożona demokracja | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 18.08.2016

Jacek Karnowski i zagrożona demokracja

Pan Prezydent Sopotu raczył napisać list otwarty do kilku przedstawicieli dzisiejszej opozycji (totalnej) oraz kilku instytucji, które z założenia powinny przyglądać się, czy stosowane mechanizmy życia politycznego spełniają wymagania stawiane systemom demokratycznym.

sopot_prawoUG_3

Przyznam, że list pana Karnowskiego wstrząsnął mną do głębi. Po dwudziestu pięciu latach przemian ustrojowych ludzie władzy zaczynają wołać o obronę demokracji. Wzywają do przeciwstawienia się wybranym legalnie, demokratycznie władzom, wzywają do blokowania przemian przez te władze proponowanych. Pan Karnowski apeluje „o obronę wszelkimi metodami ludzi, których obecna władza pomawia, którym odmawia uczciwych procedur karnych i próbuje ich skazać zaocznie na niebyt publiczny”. Mógłbym to stanowisko zrozumieć. Mógłbym je nawet popierać. Mógłbym, gdyby…

Gdyby nie okazało się, że stworzone, już w wolnej Polsce, mechanizmy nazywane demokratycznymi nie stanowiły podręcznikowego wręcz przykładu zaprzeczenia demokracji. Pan Karnowski przywołuje w swym liście otwartym między innym Prezydenta Gdańska, pana Pawła Adamowicza. „Demokratycznie” wybranego na ten zaszczytny urząd. Słowo demokratycznie wziąłem w cudzysłów nieprzypadkowo.

Stworzony w Gdańsku mechanizm wzajemnych powiązań, zależności i układów pozwala, a nawet gwarantuje sprawowanie „wybieralnych” urzędów przez cztery, pięć kadencji. W przypadku Gdańska także w sytuacji, gdy zapomina się ilość posiadanych mieszkań czy kwotę uzyskiwanych dochodów.

Śmiem twierdzić, że podobne mechanizmy funkcjonują w większości samorządów w Polsce. Takie to mamy demokratyczne mechanizmy, do obrony których nawołuje pan Karnowski. Tym, którzy mają nieco słabszą pamięć przypomnę, że jednym z najważniejszych postulatów ludzi Solidarności był ten, który mówił o ograniczeniu ilości kadencji sprawowania władzy pochodzącej w wyborów (praktycznie wszelkich). Ten, w swoim czasie, w warunkach PRL-u wręcz rewolucyjny postulat zarzucony został niemal natychmiast po ustabilizowaniu się nowego (?) ustroju.

Mógłbym, gdybym nie pamiętał, czym charakteryzuje się pomroczność jasna, gwarantująca bezkarność pijanym kierowcom i jaką ścieżką awansów kroczyła pani prokurator prowadząca sprawę, w której choroba ta odegrała decydującą rolę.

Mógłbym, gdybym nie wiedział, co to jest falandyzowanie prawa i skąd wzięło się to określenie.

Mógłbym, gdybym nie pamiętał, w jaki sposób prokuratorzy potraktowali Ministra Spraw Wewnętrznych i Prezesa Narodowego Banku Polskiego spiskujących w celu zachowania władzy przez jedną ze stron polskiej sceny politycznej.

Mógłbym, gdyby otrzymywało się w Polsce za zasługi w umacnianiu zdolności obronnych Rzeczpospolitej a nie za co najmniej budzące wątpliwości zabezpieczenie wizyty Prezydenta kraju w Katyniu czy kompromitujące oskarżenie urzędującego Premiera Rządu Rzeczpospolitej o szpiegostwo. Mógłbym, gdybym widział działania niezależnej, wolnej prasy, patrzącej na ręce władzy i ustawodawczej, i wykonawczej, i także, a może zwłaszcza – sądowniczej.

Mógłbym, gdyby… Tych „gdyby” nazbierało się tyle, że Naród w końcu powiedział: dość tego. W wyborach dwudziestego piątego października 2015 roku dano mandat zaufania innym siłom politycznym. Czy się to komuś podoba, czy nie. W zaistniałej sytuacji o wiele bardziej byłbym zadowolony, gdyby pan Karnowski zaapelował do opozycji o wspieranie demokratycznie wybranych władz w procesie budowy prawdziwie silnego, sprawnego PAŃSTWA. Opublikowany ostatnio na pewno nie jest głosem w tym kierunku! A szkoda.


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- publicysta, komentator i felietonista.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>