Katastrofa Boeinga 777 nad Ukrainą. "Wojna propagandowa trwa" | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 18.07.2014

Katastrofa Boeinga 777 nad Ukrainą. „Wojna propagandowa trwa”

Nad Ukrainą zestrzelono Boeinga 777. Ta informacja została już w zasadzie potwierdzona. Zginęło 298 osób. Poza ogromną tragedią ludzką pojawił się także potężny problem polityczny. Kto za tym stoi? Jak to możliwe? Czy to przypadek? A może celowe działanie? Pytań jest coraz więcej. Kto będzie na nie odpowiadał?

Malaysia Airlines

Właśnie teraz do gry wkraczają zespoły ekspertów zajmujących się propagandą. To one mają kluczowe, strategiczne zadanie do spełnienia – w tym wypadku mające znaczenie międzynarodowe.

Nie od dziś wiadomo, że wizerunek kraju budują stratedzy w ścisłej współpracy z ekspertami od propagandy. Zadaniem tych drugich jest wytłumaczenie światu w sposób spójny i zrozumiały, co się tak naprawdę dzieje. O co chodzi, jakie zadziałały mechanizmy i jaki mają wpływ na życie obywateli.

W przypadku zdarzeń ważnych, choćby takich jak katastrofa Boeinga 777 nad Ukrainą, eksperci od propagandy zaczęli działać błyskawicznie. I słusznie, bo im szybsza reakcja, tym lepiej.

Ukraińcy jeszcze wczoraj w przestrzeń publiczną wysłali propagandowy komunikat, mający na celu wskazanie Rosjan jako odpowiedzialnych za katastrofę. Strona Ukraińska zaprezentowała tzw. „podsłuchaną rozmowę telefoniczną” rosyjskich wojskowych, w czasie której w zasadzie przyznają się oni do tego, że zestrzelili samolot.

Przyznać trzeba, że propagandowy zamysł tego typu nie jest jakoś szczególnie finezyjny. Zwłaszcza, że Ukraińcy nie po raz pierwszy stosują tego typu metodę propagandy. Oczywiście dla przeciętnie rozgarniętego obserwatora polityki międzynarodowej zaprezentowane „podsłuchane rozmowy” są kompletnie niewiarygodne. Taką rozmowę można zmontować bez trudu w kilkanaście minut. Z ogromnym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że właśnie w ten sposób one powstały.

Po rosyjskiej stronie także pracują eksperci od propagandy i to w ogromnej liczbie. Ci z kolei wymyślili przekaz mówiący o tym, że trasą lotu zestrzelonego Boeinga miał lecieć samolot prezydenta Putina. Przekaz może słabiej trafiający do opinii publicznej, ale za to bardziej wyszukany niż ukraiński. Czy wiarygodny? Wydaje się, że też nie.

Ale trwa bez ustanku. Przed nami kolejne tłumaczenia, uzasadnienia,
dowody itp., czyli to wszystko, co wymyślą specjaliści od propagandy. Pamiętajmy także, że przeciętny obywatel opiera się w zasadzie tylko na tego rodzaju przekazach. Jakie były
faktyczne przyczyny katastrofy? Tego prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy.

Pewne jest jednak to, że zarówno Ukraina jak i Rosja – mają dziś całkiem spory problem.


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Michał Lange

- dr n. hum., publicysta i komentator. Twórca niezależnych mediów. Autor analiz dotyczących PR, języka polityki i marketingu politycznego.Twitter: @MichalLange

Wyświetlono 1 Komentarz
Napisano
  1. Michał pisze:

    Coś pechowe te malezyjskie samoloty.Niedawno jeden przepadł bez wieści,teraz następny rozleciał się w powietrzu….

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>



Moto Replika