Los bywa okrutny. "W taką pułapkę może wpaść każdy" | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 10.07.2019

Los bywa okrutny. „W taką pułapkę może wpaść każdy”

Ta historia pokazuje, że są sytuacje, z których nie ma wyjścia. O tym, jak trudny jest los emeryta, którego w dodatku dotknęło rodzinne nieszczęście, każdego dnia przekonuje się pani Teresa.

Wszystko zaczęło się od choroby męża, która – ze względu na dramatyczną sytuację w publicznej służbie zdrowia – ustawiła go w wieloletniej kolejce po pomoc i ratowanie życia. Sytuacja była bardzo trudna, bo chodziło o poważną chorobę układu sercowo-naczyniowego, a także szereg innych dolegliwości – w tym m.in. chorobę tarczycy, cukrzycę oraz zaćmę.

– Nie mieliśmy szans na w warunkach szpitala publicznego więc zdecydowaliśmy się na ofertę prywatnej kliniki – relacjonuje pani Teresa. – Aby jednak takie leczenie było możliwe, musieliśmy zaciągnąć , oczywiście z założeniem, że spłacimy go po tym, gdy mąż wyzdrowieje.

Prywatne leczenie przyniosło pożądany efekt. Mężowi pani Teresy wszczepiono , usunięto polipy z żołądka, oczyszczono tętnice, wyleczono zaćmę, dodatkowo wszczepiono kardiowerter i przystąpiono do intensywnego leczenia tarczycy i cukrzycy.

– Byliśmy wspólnie szczęśliwi, wierzyliśmy, że przed nami nowe wspólne życie. Cieszyliśmy się każdą chwilą spędzoną razem.

Nagle u pana Ryszarda (mąż pani Teresy – red.) pojawiła się infekcja i trafił do publicznego szpitala. – Tam zobaczyłam, że o leczeniu pacjenta decyduje jego wiek. Starsi ludzie nie mają szans… Są traktowani jak pacjenci drugiej, albo i trzeciej kategorii, a leczenie jest pozorne.

– Mimo wszystko czuwałam przy łóżku męża bezustannie, błagając lekarzy o pomoc. Jednak po krótkim czasie mąż w ciężkim stanie został ze szpitala wypisany. Po 6 dniach zmarł w strasznych cierpieniach.

– Dopiero po pogrzebie, który był dla mnie ogromnym ciosem, przeczytałam szpitalne dokumenty. Tam, na pierwszym miejscu, pojawiła się informacja o… posocznicy czyli sepsie! Okazuje się zatem, że mąż opuścił mając ogólne zakażenie organizmu…

Pani Teresie radzono, aby zgłosić sprawę organom ścigania, ale nie miała i wciąż nie ma na to sił. Nie jest dziś w stanie walczyć w sądach, walczyć z urzędnikami, lekarzami i całą prawną machiną.

– Nie jestem w stanie nic zrobić, tym bardziej, że do spłaty pozostał kredyt. W dodatku z jednego dochodu nie mam możliwości go spłacać. W efekcie mam problemy ze spaniem, każdego dnia boję się o to, że przyjdzie komornik i stracę niewielkie mieszkanie, które pozostało mi jako dach nad głową i zostanę bezdomna. Każdego dnia decyduję, czy zrobić opłaty, kupić żywność, czy leki. Tak wygląda teraz moje życie po 35 latach uczciwej pracy…

Pani Teresa nie widzi szans na wyjście z pułapki, w którą – jak sama mówi – często wpadają starsi ludzie, bezsilni i zdesperowani, chcący ratować życie najbliższych…

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 10.0/10 (wszystkich: 4)
Los bywa okrutny. „W taką pułapkę może wpaść każdy”, 10.0 out of 10 based on 4 ratings

Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Redakcja

- Gazeta Bałtycka

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>



Moto Replika