Miasto Wolności - miastem antydemokracji | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 28.02.2019

Miasto Wolności – miastem antydemokracji

, niewątpliwie zasłużenie, od lat cieszy się nieoficjalnym mianem „Miasta Wolności”. I niczego nie zmienią w tym względzie pewne próby przekształcenia Gdańska w wolne miasto. Ten wariant nie przejdzie! Mimo, że w historii przez pewien czas już tak było.

W historii Gdańsk przeżywał różne okresy. Jednak zawsze był miastem w jakimś sensie niepokornym. Z wolą jego mieszkańców (włodarzy) musieli liczyć się nawet polscy królowie. Wynikało to z jednej strony z zamożności miasta, z drugiej, z jego korzystnego położenia, niewątpliwie sprzyjającego utrzymaniu tejże zamożności.

Nie bez znaczenia była tu i swego rodzaju otwartość Gdańska i jego mieszkańców. Pod pojęciem otwartości rozumiem gotowość do zawierania korzystnych umów, związków, wspierania tego, co zdaniem gdańszczan było słuszne i sprawiedliwe.

Wiele z tych cech Gdańsk zachował do dzisiejszych czasów. Nie było przypadkiem, że właśnie w Gdańsku powstały Wolne Związki Zawodowe, urodziła się Solidarność, rozpoczął polski Sierpień. A wcześniej: bohaterska obrona Westerplatte czy Oksywia. Znaczące wydarzenia w historii Gdańska można mnożyć i mnożyć.

Ostatnio, co zauważam z wielkim smutkiem, Gdańsk „zasłynął” wydarzeniem, o którym pewnie chcielibyśmy zapomnieć, a którego będziemy musieli wstydzić się przez lata. Mam na myśli oczywiście zabójstwo prezydenta Pawła Adamowicza.

Ale „mleko się już rozlało”. Śmierć prezydenta spowodowała konieczność przeprowadzenia przedterminowych wyborów. Te zostały ogłoszone. Zgodnie z obowiązującym prawem i zasadami demokracji.

I tu pierwsza niespodzianka. Okazało się, że wszystkie główne siły polityczne w Gdańsku uznały, że śmierć prezydenta nie jest wystarczającym powodem do przeprowadzenia kolejnych wyborów. Zgodnie uznały, że status quo powstałe po poprzednich wyborach ma pozostać zachowane. Dlaczego? Bóg jeden raczy wiedzieć.

Nie wszyscy zgodzili się z takim stanowiskiem. Znaleźli się ludzie, którzy powiedzieli: skoro są przedterminowe wybory, to niech gdańszczanie mają wybór. Pojawili się kandydaci na zaszczytny urząd prezydenta miasta.

Nie będę tu rozpisywał się na temat trudności, jakie niektóre komitety wyborcze miały z zarejestrowaniem swoich kandydatów. Nie będę wspominał o ułatwieniach, jakie pozostawiono komitetom wyznawców „zasady kontynuacji”. Jednak te wszystkie działania stanowiły swego rodzaju sygnał, że z demokracją w powszechnym rozumieniu tego słowa w Gdańsku nie jest najlepiej. A dwudziesty szósty dzień lutego 2019 roku pokazał, że Gdańsk w dotychczasowych układach jest tej demokracji wręcz zaprzeczeniem. W tym dniu w Filharmonii Bałtyckiej zorganizowana została kandydatów na prezydenta miasta. W debacie tej nie wzięła udziału pełniąca obowiązki po Pawle Adamowiczu pani . Przyczyny tego kroku, podawane przez kandydatkę, w żaden sposób mnie nie przekonują. Śmiem twierdzić, że znaczna część mieszkańców poczuła się takim posunięciem oburzona, jeśli nie obrażona.

Jaki jest lepszy sposób na przedstawienie swojej przewagi nad kontrkandydatami jak publiczna debata? Jaki jest lepszy sposób na przedstawienie swoich planów dla miasta jak skonfrontowanie ich w bezpośredniej dyskusji z ludźmi, którzy nie znają miasta i jego problemów, nie mają nic do zaoferowania jego mieszkańcom, w dodatku głoszą poglądy niegodne tego, by prezentować je na terenie Uniwersytetu Gdańskiego (to tylko kilka cytatów z wypowiedzi różnych ważnych osób w naszym mieście). Innego zdania najwyraźniej jest kandydatka na prezydenta miasta, pani Aleksandra Dulkiewicz.

Wiedząc nieco o mechanizmach funkcjonujących w mieście, o „gdańskim układzie” stworzonym misternie przez śp. Pawła Adamowicza – raczej nie spodziewam się niespodzianki w najbliższych wyborach. Zapewne beneficjenci owego układu będą stanowić większość wyborców.

Jednak to, co dzieje się przed wyborami w naszym mieście na pewno zostanie przez mieszkańców zapamiętane. I jeśli nie teraz, to zapewne w niedalekiej przyszłości gdańszczanie przypomną, że są mieszkańcami Miasta Wolności, miasta demokracji, miasta niepokornego, miasta sprawiedliwego, miasta bogatego mądrością swoich mieszkańców.

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 3.3/10 (wszystkich: 73)
Miasto Wolności - miastem antydemokracji, 3.3 out of 10 based on 73 ratings

Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Xawery Lopiński

- publicysta, komentator i felietonista.



Moto Replika