"Moherowe berety" wygrywają. Dlaczego? | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 2.05.2016

„Moherowe berety” wygrywają. Dlaczego?

Określenie „” pojawiło się w przestrzeni publicznej gdzieś w połowie pierwszej dekady XXI wieku. Mianem tym określono wówczas ludzi starszego pokolenia, zachowujących wiarę swoich przodków, zwykle wychowanych w poczuciu odpowiedzialności za państwo, uznających tradycyjny model rodziny, słuchających swoich przewodników duchowych, jakimi niewątpliwie byli (w znakomitej większości) księża Kościoła Rzymskokatolickiego.

moherowe-berety

W PRL i Karol Wojtyła

Pozwolę sobie wspomnieć, że przez czterdzieści pięć lat „komunizmu” władze ówczesnej Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej starały się najpierw ograniczać wpływy kleru na przeciętnego obywatela, (utrudnienia w dostępie do kościołów, których nie pozwalano budować, rugowanie religii ze szkół, próby kształtowania społeczeństwa bezwyznaniowego), a później, gdy widać już było, że ta, w pewnym sensie „siłowa” metoda nie będzie skuteczna, preferowanie modelu społeczeństwa „wyzwolonego”, „nowoczesnego”, a więc nie poddającego się „ograniczeniom i nakazom” kościelnych przywódców. (O działaniach niemieckich okupantów uważających, że w pierwszym rzędzie należy podbijany naród pozbawić intelektualnego, kulturowego przywództwa, z czym wiązała się masowa eksterminacja zarówno inteligencji jak i księży katolickich – nawet nie będę wspominał).

Charakterystyczny dla tego okresu był swego rodzaju dualizm postępowania władzy. Wraz z owym, preferowanym na przykład w mediach rozluźnieniem norm moralnych, rewolucją światopoglądową – szły pewne ulgi podatkowe dla Kościoła Katolickiego, duża ilość zezwoleń na budowę świątyń, normalizacja stosunków państwo – . Walka o rząd dusz zaprzątała znaczne zasoby energii owego „komunistycznego” państwa. Trzeba zresztą podkreślić, że w tej „walce” przedstawiciele kościoła wykazywali się znacznie lepszymi umiejętnościami, byli o wiele skuteczniejsi. Dla ówczesnych „moherowych beretów” niezwykle silnym zastrzykiem pozytywnej energii był wybór Polaka, kardynała Karola Wojtyły, na papieża. (Przypomnę, że przed nim przez niemal pięćset lat „monopol” na sprawowanie tej funkcji mieli Włosi).

Uległość wobec kościoła

Zmiana ustroju w Rzeczpospolitej nie spowodowała większych zmian w stosunkach władzy do „moherowych beretów”. Wprawdzie kolejne rządy starały się zachować jak najbardziej poprawne, żeby nie powiedzieć – uległe stanowisko wobec hierarchii Kościoła Rzymskokatolickiego w Polsce, ale równocześnie „zadbały” o to, żeby podważać etyczno–moralną pozycję jego „funkcjonariuszy” (czytaj: księży). Kolejne przywileje, kolejne komisje, kolejne „przywracanie własności” – to tylko niektóre przykłady tejże uległości. Nagłaśniane w, jak już dzisiaj wyraźnie widać, dyspozycyjnych wobec władzy mediach, wszelkich przypadków przestępstw, wykroczeń, a nawet tylko nagannych działań przedstawicieli kleru – to z kolei przejaw walki o podważenie pozycji kapłanów w społeczeństwie.

Społeczeństwie poddawanym kolejnej fali indoktrynacji, tym razem w kierunku „europejskości”, znaczenia pieniądza, równości wszystkiego i wszystkich, „wartości kapitalistycznych”. Hasłem doskonale obrazującym tę postawę władzy było rzucone przez jednego z promowanych na wszelkie możliwe sposoby bohaterów „demokratycznej Polski” osławione: „”. W tym czasie „moherowe berety” pozostawały wierne swoim ideałom. Zjednoczeni w Kościele Rzymskokatolickim, kierowani z pomocą powstałego po zmianie ustroju Radia Maryja (przy okazji: powstanie, trwanie i popularność koncernu medialnego o. Tadeusza Rydzyka zasługuje na oddzielną analizę) nie przejmowali się atakami, nie ugięli się pod presją medialnych nacisków, nie przeszli na „nową wiarę”, gdzie pieniądz stanowi o wartości człowieka. (Być może dlatego, że tych pieniędzy raczej zbyt wiele nie mieli, ale to już zupełnie inna sprawa).

Z pokorą przyjmowali wszelkie epitety, w tym owe „moherowe berety”, oszołomy, prostacy i temu podobne. Mieli swoje przekonania, wiedzieli, że to, co służyło za drogowskaz ich ojcom, powinno być wyznacznikiem kierunku działania i postępowania dla ich dzieci.

Mocne fundamenty społeczne

Dziś, gdy władzę w Polsce niepodzielnie sprawuje , partia, która wartości chrześcijańskie zawsze uznawała za podstawowe, można powiedzieć, że święcą swój tryumf. Ich postawa, umiejętnie wykorzystywana przez takich tuzów społecznego oddziaływania jak na przykład Antoni Macierewicz, stanowi swoisty ewenement. Pokazuje, że solidne fundamenty, a za takie uznać należy niewątpliwie wartości religijne, w tym konkretnym przypadku tysiącletniego (na ziemiach polskich) chrześcijaństwa, mogą stanowić te elementy, które można wykorzystywać dla budowy Państwa.

Jak dotąd historia uczy, że żadne inne wartości nie „zadomowiły się” w świadomości społecznej wystarczająco mocno, by można je wykorzystywać przez okres dłuższy niż jedno, dwa pokolenia.

Może warto, by władza (jakakolwiek by nie była) przyjęła to do wiadomości. Wydaje się, że znakomicie zdaje sobie z tego sprawę Prawo i Sprawiedliwość. Wszystko wskazuje na to, że na tych fundamentach zamierza budować Polskę wg własnego obrazu. Jeśli będzie to Polska sprawiedliwa i silna, to zapewne większość społeczeństwa będzie ten kierunek popierała. Nawet, gdyby ta Polska nie była, zwłaszcza przez pierwszych kilka, kilkanaście lat zbyt dostatnia.

Czas pokazał, że zasobność portfela dla „moherowych beretów” nie jest wartością najwyższą. Dziś wielu z „nowoczesnych Polaków”, Europejczyków, nie jest w stanie tego zrozumieć. Rządzący mają jeszcze niemal cztery lata na utrwalenie swojej pozycji w społeczeństwie, na przekonanie, że to, co robią, robią nie tyle dla siebie, ile dla Polski. Jeśli uda im się to, żadne, nawet najbardziej brutalne działania opozycji nie zmienią biegu historii. Armia „moherowych beretów” odniesie sukces, jakiego nie mogła spodziewać się w powojennej historii Polski. Ale czy to źle?


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- publicysta, komentator i felietonista.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>