Sprawa TW "Bolka" podważa całą polską przemianę | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 29.02.2016

Sprawa TW „Bolka” podważa całą polską przemianę

Przez z górą dwadzieścia pięć lat „” próbują zbudować nam nowe państwo.

bolek

Wzięli się za to trudne dzieło po przemianach ustrojowych przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Poddali totalnej krytyce wszystko, co w -u stworzono po drugiej wojnie światowej, bez jakiejkolwiek chwili refleksji przekreślili życiorysy kilku, kilkunastu milionów Polaków zarzucając im służbę „komunie”, cokolwiek pod tym złowieszczym określeniem miałoby się kryć.

Dwadzieścia pięć lat budowy „nowego” ujawniło, że o wiele łatwiej jest niszczyć, działać destrukcyjnie, rozwalać – niż cokolwiek zbudować. Dziś można już z dużą dozą pewności stwierdzić, że zadanie odbudowy państwa po „zniszczeniach”, jakie pozostawił po sobie „komunizm”, nie zostało wykonane.

W ciągu tych dwudziestu pięciu lat udało się zniszczyć niemal doszczętnie przemysł. Zakłady przemysłowe, fabryki – zostały rozkradzione lub za bezcen wyprzedane. Na ich miejsce bardzo często powstały handlowe galerie, hipermarkety, wielkopowierzchniowe sklepy. W miejscach, gdzie zarabiało się pieniądze, można je teraz jedynie wydawać. Ewentualnie zarabiać tyle, by starczało do połowy następnego miesiąca.

Zlikwidowano służbę zdrowia, rozłożono na łopatki . Jego reforma doprowadziła do tego, że mamy już chyba najwięcej na świecie ludzi z dyplomami ukończenia studiów, wykonujących proste prace fizyczne. Ci bardziej rzutcy „załapali się” na stanowiska pomocników barmanów gdzieś na Wyspach Brytyjskich.

W obce ręce przekazano banki, których nowi właściciele decydują teraz o kształcie i możliwościach naszej gospodarki. O tym, jak wygląda organizacja naszego państwa, budowanego przez „solidarnościowe elity”, widać także po:

  • poziomie sądownictwa (dyspozycyjni, politycznie zaangażowani sędziowie, realizujący wytyczne zamiast wydawać wyroki w imieniu Rzeczpospolitej),
  • poziomie polityków rozmawiających pod czujnym nadzorem kelnerów w restauracji Sowa i Przyjaciele,
  • ponad dwumilionowej emigracji zarobkowej w okresie dwudziestu lat,
  • kolejkach do lekarzy, do których można dostać się po okresie oczekiwania liczonym nie w miesiącach, a latach,
  • po braku niezależnych mediów,
  • po niezliczonej ilości afer, z których żadna nie została rozliczona,
  • po tym, że kolejni ministrowie kolejnych rządów przyznają, że nie są w stanie zapanować nad przestępczością gospodarczą, której wielkość niektórzy oceniają na dwadzieścia pięć, trzydzieści procent PKB.

Trzeba powiedzieć, że jednak to państwo komunistyczne zorganizowane było znacznie lepiej. Tam nie do pomyślenia było, by służby specjalne robiły to, co chciały, by władza nie kontrolowała tego, co dzieje się w kraju, by skala tak zwanej szarej strefy w gospodarce porównywalna byłaby z jej oficjalną częścią.

Ale znacznie gorszą rzeczą, jaka mogła nas spotkać, są ujawniane obecnie dokumenty Służby Bezpieczeństwa. (To taka polityczna policja w drugiej połowie PRL-u). Dziś widać już wyraźnie, że ci, których nazywam „styropianowymi bohaterami”, byli dla Polski nie mniej szkodliwi niż ci, którym przykleja się łatkę komunistów. Wśród nich byli nie tylko ideowi działacze, ale też zwykłe sprzedajne szuje. Jak zresztą w każdej większej grupie społecznej. Tylko, że w okresie tak zwanej komuny donosiciele (kapusie, gumowe uszy) nie pchali się (ani nie byli wypychani) na pierwsze strony gazet, nie kandydowali do najwyższych urzędów w kraju. Wspomniałem wyżej, że „styropianowi bohaterowie” bez jakiejkolwiek refleksji przekreślili życiorysy kilku, kilkunastu milionów Polaków. Miałem na myśli to, że ci wszyscy, którzy w dobrej wierze budowali Polskę Ludową, po roku 1989 zostali postawieni w jednym szeregu ze zbrodniarzami tak zwanego okresu stalinowskiego. Nikt nawet nie starał się zróżnicować postaw, uznać rzetelnej, uczciwej pracy. Może nawet – uznać człowieczeństwa tych ludzi.

Ujawnione w ostatnim czasie dokumenty dotyczące TW „Bolka” pokazują, że można bez problemów podważyć całą Polską przemianę. Można postawić (i obronić) tezę, że zmiany społeczne, gospodarcze i polityczne w Polsce po przełomie roku 1989 były przemianami zaplanowanymi przez szefostwo tak zwanych resortów siłowych PRL-u, które skutecznie wykorzystało do swych celów agenturę ulokowaną w szeregach „protestującej” klasy robotniczej. Można w ten sposób bez większych problemów udowodnić, że dwadzieścia pięć lat przemian było działaniem zdradzieckim, prowadzonym na szkodę Polski. I po raz kolejny przekreślić życiorysy kilku, kilkunastu milionów Polaków. Po raz drugi (a może trzeci) w historii powojennej Polski. To swoisty rekord, zasługujący na zapisy we wszystkich podręcznikach historii. Chyba nie ma drugiego narodu, który tak skutecznie sam niszczy swoje świętości, swoje dokonania.

Jeden z polskich przywódców rzucił kiedyś szczytne hasło: „Polak potrafi”. Jak widać z powyższego, potrafi nie tylko to, co dobre. A szkoda…


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- publicysta, komentator i felietonista.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>