Szczyt NATO, szczyt zakłamania i hipokryzji | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 12.07.2016

Szczyt NATO, szczyt zakłamania i hipokryzji

Zakończył się szczyt w Warszawie. Jak to w Polsce bywa, opozycja ogłasza klęskę, wskazuje na „besztanie Rzeczpospolitej” przez prezydenta Stanów Zjednoczonych, zgłasza pretensje o to, że zbyt mało podkreślano rolę poprzednich władz w przeprowadzeniu szczytu i jego osiągnięć. Trochę to nielogiczne, bo po co podkreślać rolę poprzednio rządzących w wydarzeniu, którego efektem była m. in. wspomniana „połajanka”.

nato

Wręcz przeciwnie rzecz przedstawia strona rządowa, wg której po zakończonym szczycie Polacy wreszcie mogą poczuć się bezpiecznie (jakby cokolwiek zmieniło się w zakresie bezpieczeństwa państwa w okresie od piątku do soboty). Nie zamierzam tu oceniać szczytu i jego efektów. Nie mam też zamiaru wypowiadać się na temat polskiej polityki zagranicznej. Moja wiedza w tym zakresie jest po prostu zbyt mała, a właściwie nie mam jej wcale. Ale na podstawie tego, co widzę i słyszę mogę powiedzieć, że szczyt ujawnił po raz kolejny niebywałą wręcz hipokryzję „możnych” tego świata i haniebną rolę mediów w manipulowaniu opinią społeczną. Co mam na myśli?

Przede wszystkim głoszone na wszystkie możliwe sposoby obronne cechy Paktu Północnoatlantyckiego. Ten militarny układ państw szeroko rozumianego Zachodu powstał oczywiście w celu obrony przed nieobliczalnym, komunistycznym Związkiem Radzieckim i jego satelitami, z których największym, najzasobniejszym i najpoważniejszym była ze swoją ponad czterystu tysięczną armią.

W odpowiedzi „państwa „demokracji ludowej” pod przywództwem Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich utworzyły , który miał zapewnić, a jakże, obronę przed zakusami zachodnich, głównie amerykańskich militarystów. Z grubsza granice obu układów (czytaj: granice rozlokowania olbrzymich sił militarnych) przedstawia poniższa mapka:

europa-1

Czasy się zmieniły, powstała w Polsce (także za pieniądze ) doprowadziła do zmiany ustroju politycznego, a przynajmniej ekipy rządzącej krajem i odwrócenia się od „bratnich narodów radzieckich” i ich władz. Główni rozgrywający w NATO, Amerykanie, skrzętnie skorzystali z okazji i rozbudowali swój „obronny układ”. W efekcie różnych działań i politycznych, i wywiadowczych, i gospodarczych, i militarnych, przesunęli granice największego obecnie porozumienia militarnego. Przesunęli w kierunku „granic „imperium zła”, jak określił Rosję , czterdziesty Prezydent Stanów Zjednoczonych. Jak znaczące było to „przesunięcie”, można zobaczyć porównując mapkę powyższą z tą, która znajduje się poniżej:

europa3

Jeśli do tego dodamy, że Amerykanie od dłuższego czasu dość skutecznie destabilizują sytuację na Bliskim Wschodzie, w Afryce Północnej i na Ukrainie, to naprawdę trudno oprzeć się wrażeniu, że trwa „ofensywa pokojowa” sił amerykańskiej demokracji, praworządności i rzetelności.

„Piękną” cechą tych amerykańskich cnót jest mordowanie niewygodnych, niebezpiecznych przeciwników przy pomocy aparatów latających zwanych dronami, wysyłanie uzbrojonych komand dokonujących (bez wyroków sądów) egzekucji podejrzewanych o terroryzm, przetrzymywanie w nieskończoność, bez jakichkolwiek podstaw prawnych, więźniów w Guantanamo (przy okazji: pamięć podpowiada mi, że kończący drugą kadencję miał zlikwidować to „więzienie”), wystawianie „najbliższych przyjaciół” w sprawie amerykańskich tajnych więzień na terenach krajów Europy i Afryki.

Odpowiadać na tę „pokojową ofensywę” stara się Rosja. Mająca dodatkowe problemy w związku z niebywałym rozwojem Chińskiej Republiki Ludowej i muzułmańskimi krajami, które uzyskały względną niezależność po rozpadzie ZSRR. Mam tu na myśli przede wszystkim Kazachstan, ale także Armenię, Gruzję, Azerbejdżan. Stąd zapewne, zresztą ponoć bardzo udana, skuteczna akcja militarnej pomocy rządowi syryjskiemu w walce z tak zwanym państwem islamskim. Ale także, moim zdaniem jeśli nie inspirowana, to co najmniej wykorzystywana przez Moskwę masowa imigracja „uchodźców” muzułmańskich do Europy Zachodniej. Która to imigracja już przyczyniła Europie kłopotów. Których zapewne przybędzie. Napisałem, że był także szczytem hipokryzji.

Wystarczy posłuchać oficjalnych wypowiedzi przywódców politycznych tak państw członków Paktu Północnoatlantyckiego jak i Rosji by zrozumieć, że okłamują oni opinię publiczną praktycznie zawsze, na każdym kroku i w każdej sprawie. Robią to wyłącznie w celu usprawiedliwienia swoich działań, których celów opinia publiczna nie ma prawa znać, poznać i ocenić przed ich realizacją. Rzeczywiście, demokracja i praworządność w pełnej krasie. Pod pióro (pod palce na klawiaturze) ciśnie się: do najbliższej rewolucji.

Wspomniałem też o haniebnej roli mediów. To bardzo mocne określenie. Ale jakiego mam użyć, gdy wspomniane media, aspirujące do roli czwartej władzy, zamiast informować o tym, co na szczycie miało miejsce, przedstawiają wyłącznie opinie, jakich oczekują od nich finansowi mocodawcy. Posuwając się nierzadko do półprawd, przeinaczeń, kłamstw nawet. Myślę, że do klasyki (fałszywie rozumianej) takich działań przejdzie podawane przez niektóre polskie środki masowego przekazu nieprawdziwe tłumaczenie wystąpienia prezydenta Stanów Zjednoczonych. Oficjalną wersję tego wystąpienia opublikowała ambasada Stanów Zjednoczonych. Do chwili pisania tego artykułu nie znalazłem żadnego sprostowania. No cóż. Realizacja zadań – nade wszystko. Nie ważna prawda, nic nie znaczy uczciwość, nic nie znaczy sumienie. O czymś takim jak – nawet nie warto pisać.

Mimo, że nie warto, ja jednak będę. Dopóki zdrowia starczy.

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 9.4/10 (wszystkich: 7)
Szczyt NATO, szczyt zakłamania i hipokryzji, 9.4 out of 10 based on 7 ratings

Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Xawery Lopiński

- publicysta, komentator i felietonista.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>