W oczekiwaniu na maskę… | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 21.09.2013

W oczekiwaniu na maskę…

Przez ostatnie kilka tygodni mass media informowały nas o przygotowywanych nalotach na reżim Asada w Syrii. W tej chwili konflikt nieco przycichł, ale niepokój pozostał. My, Europejczycy, podchodzimy nieco inaczej do tego konfliktu… jest dla nas krajem odległym, jak natomiast patrzą na to zwykli mieszkańcy sąsiadujących krajów? Dziś swoją historię opowiada mieszkanka Izraela – Daphna Dreifuss.

W oczekiwaniu na maskę…

W miastach izraelskich zostały ostatnio rozesłane do mieszkańców zawiadomienia o odbiorze masek przeciwgazowych, jednak ich otrzymanie nie było już takie proste…

Pod koniec sierpnia było prawie pewne, że Stany Zjednoczone i niektóre kraje europejskie planują naloty na pozycje militarne w Syrii. W Izraelu narastała obawa przed syryjskim odwetem. Urzędy pocztowe, które rozdawały darmowe maski przeciwgazowe dla obywateli Izraela, były opanowane przez tłumy. Daphna Dreifuss – obywatelka Niemiec i Izraela, ale mieszkająca niezbyt długo w Izraelu, widzi realne zagrożenie i też otrzymać maskę przeciwgazową… Jednak, jak dalej przedstawi, nie jest to takie łatwe…

Jest dziewiąta rano. W Tel- Awiwie już temperatura 30 stopni w cieniu. Od godziny poczta jest otwarta i rozdaje maski przeciwgazowe. Duże betonowe schody prowadzące do biura pełne ludzi. Określenie „gaz trujący” i obraz ofiar wojny w Syrii, poza tym żadnych informacji, żadnego pracownika, który wyjaśni cokolwiek… Daphne czuje się całkiem bezradna, zaczyna tęsknić za niemiecką biurokracją.

Łamanym hebrajskim dopytuje, gdzie i jak otrzymać maskę przeciwgazową, przepycha się przez tłum z ręcznie pisanym listem i stara się być „izraelska” na tyle, ile to możliwe: łokcie na zewnątrz i przepychanie bez ograniczeń…

Po dwóch godzinach oczekiwania w zakłopotaniu, ciągłych przepychankach i krzyku, otrzymała w końcu numer do odbioru maski przeciwgazowej: 705. Ale ponieważ dopiero numer 300 został wezwany, decyduje się wrócić za godzinę. Kiedy wraca wkrótce na pocztę, tłumów nie ma. Ci, którzy wciąż czekają na schodach, działają racjonalnie i są zdyscyplinowani… Daphne ufa, że wkrótce jej kolej.

Ale jej zaufanie do porządku biurokratycznego zostaje wkrótce szybko rozwiane. Kiedy zapytała, który numer obecnie był wywołany, ujrzała tylko rozdrażnione spojrzenia. Nie wywołują numerów. Musi od nowa stanąć w kolejce na kolejne dwie godziny. Jest zrozpaczona, nie wie, czy się śmiać, czy płakać… W takiej sytuacji chyba tylko humor jest wciąż najlepszym towarzyszem…

Poranny chaos jest niczym w porównaniu z piekącym słońcem i upałem popołudniowym. Wszyscy na przemian popychają i przeciskają się wokół niej. Tłum posuwa się wolno, co 20 minut, kilka kroków do przodu. Mimo, że pracownicy poczty stale uzupełniają zapasy wody, niektórzy zasłabli. Zemdlały dwie osoby. Niemały kłopot sprawiło służbom sanitarnym dotarcie do nich.

Kiedy jest blisko celu, słyszy nagle, że maski otrzymują tylko obywatele z izraelskim dowodem osobistym, a ona ma tylko izraelski paszport, który może okazać się niepotrzebny. Czeka, zbyt długo czekała, aby zrezygnować.

zeitW końcu ma maskę. Czekała cztery godziny, nie licząc porannej kolejki. „Co to jest właściwie za kraj” – słyszy za sobą pytanie. „Jeżeli będziemy prowadzić wojny, nasze szanse są nikłe”…

Opracowano na podstawie:
http://www.zeit.de/politik/ausland/2013-09/israel-syrien-giftgas-gasmaske

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 10.0/10 (wszystkich: 4)
W oczekiwaniu na maskę…, 10.0 out of 10 based on 4 ratings

Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

-

Gazeta Bałtycka

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>