Opublikowano: 31.07.2013

Zabójstwo Papały. „Czy nie mamy już prokuratury w skali kraju?”

Sąd uniewinnił właśnie oskarżonych w procesie o zabójstwo Komendanta Głównego Policji, Marka Papały. Media donoszą, że sąd dokonał miażdżącej krytyki dowodów dostarczonych przez prokuraturę. W medialnym szumie, jaki zwyczajowo w Polsce towarzyszy podobnym wydarzeniom, udało mi się wyłowić ciekawostkę świadczącą o postępującym rozkładzie państwa.

Zabójstwo Papały. „Czy nie mamy już prokuratury w skali kraju?”

Wg niektórych mediów sprawę prowadziły dwie prokuratury, które nie były w stanie wypracować jednej wspólnej, spójnej wersji zaistniałych wypadków. Jedna z tych prokuratur w dodatku ponoć odmówiła współpracy (przekazania dokumentów ??) tej drugiej. Równocześnie Prokurator Generalny w wypowiedzi dla TVP stwierdził, że nie dysponuje instrumentami pozwalającymi mu skutecznie wpłynąć na postępowanie owych dwóch prokuratur.

W tym właśnie momencie włączył mi się dzwonek alarmowy. Czy nie mamy już prokuratury w skali kraju? Czy w każdym urzędzie Polski rządzonej przez styropianowych kombatantów obowiązuje powiedzenie: „co kraj, to obyczaj”?

Powiem wprost. O wiele łatwiej byłoby mi zrozumieć, że organa ścigania (policja, prokuratura, agencje bezpieczeństwa wewnętrznego, zewnętrznego, bocznego i jakiego tam jeszcze sobie ktoś wymyśli) nie są w stanie ustalić sprawców zabójstwa szefa policji (w końcu może jest jakiś dowód na tzw. „zbrodnię doskonałą”) niż zrozumieć, że jeden prokurator (w końcu nietuzinkowy urzędnik państwa polskiego) nie może porozumieć się z innym prokuratorem (nietuzinkowym urzędnikiem tego samego państwa). Gdzie ja właściwie żyję? Czy tak samo jeden wojewoda nie może się porozumieć z innym wojewodą? Czy za każdym razem rozjemcą musi być np. premier?

I tu kolejna refleksja. Jeśli tak jest wśród urzędników, to tak samo jest i wśród polityków! I już wiemy, dlaczego każdy, kto myśli inaczej, jest dla naszych polityków największym wrogiem. Stąd całe tabuny różnych partii, partyjek, stowarzyszeń, bractw, kompanii itp. Stąd wieczne podziały na lewicy, prawicy, w centrum, wśród chrześcijan, prawosławnych i ateistów. A skutki takiego rozumienia spraw kraju odczuwamy my, przeciętni kowalscy.

Okazuje się, że potrafimy zdemontować system tak zorganizowany jak peerelowski socjalizm, a nie potrafimy nic zbudować. W pokojowy sposób rozmontowaliśmy tamten system, a teraz okazuje się, że, zamiast budować nowe, dalej demontujemy pozostałości tamtego państwa.

To, co pokazała prokuratura, może być wręcz symbolem tego, jak źle funkcjonuje nasze nowe państwo. Jak niekompetencją, zarozumiałością, poczuciem misji przy braku elementarnego zrozumienia zagadnień funkcjonowania kraju doprowadzamy do rozkładu wreszcie wolnej, ale czy jeszcze Rzeczpospolitej?

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 10.0/10 (wszystkich: 3)
. „Czy nie mamy już prokuratury w skali kraju?”, 10.0 out of 10 based on 3 ratings
Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Xawery Lopiński

- publicysta, komentator i felietonista.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>