Zmiany są zbyt powolne, ludzie się niecierpliwią. PiS może stracić władzę | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 25.09.2016

Zmiany są zbyt powolne, ludzie się niecierpliwią. PiS może stracić władzę

Jeszcze parę lat temu, gdy ostro walczyliśmy z ówczesnym Układem i Systemem, tym rakiem, który niszczył Polskę i Polaków, pisałem o konieczności działań radykalnych. Działań z pogranicza rewolucji, choć konkretniej – kontrrewolucji, bo chodziło przecież o przywrócenie fundamentów, na których opierała się zawsze Rzeczypospolita. Atakowany byłem wówczas przez czytelników, bądź, co bądź, prawicowców i konserwatystów, za to, że marzą mi się barykady i chcę, by znowu polała się krew młodych Polaków. Ile ja musiałem się tłumaczyć, że rewolucja nie oznacza tylko czynu zbrojnego, ale także działanie konsekwentne i radykalne, prowadzące do kategorycznej zmiany istniejącego dotychczas porządku rzeczy. Chodzi po prostu o sposób dochodzenia do celu. Albo szybko i skutecznie, albo w długim, powolnym procesie.

kaczynski

Najnowsza historia naszego kraju pokazuje, że chyba jednak to ja mam rację. Rok 2016, który właśnie przeżywamy, śmiem twierdzić, będzie w historii Europy rokiem przełomowym. Może jeszcze tego nie czujemy i nie w pełni pojmujemy, lecz dzieją się wydarzenia, które zmienią cały kontynent.

Ano właśnie. Ewolucja. Proces powolny. Spokojny. Lecz ma jedną poważną wadę. Nigdy nie mamy pewności, jaki będzie ostateczny rezultat. Pozwala się bowiem na to, by wiele różnych czynników oddziaływało na zmiany. Im dłużej trwa ewolucja, tym większe ryzyko patologii, choroby, czy degeneracji, które spowodują, że zamiast dotrzeć do umówionego celu, pójdziemy w zupełnie innym kierunku. Do miejsca niechcianego i niedobrego dla nas.

Farsa przygotowana przez bezpiekę

To właśnie się zdarzyło, gdy w roku 1989, z radością wymuszono transformację i z dumą ogłoszono powstanie III RP. Jak to wyraźnie dzisiaj, po 27 latach widać, wybierając, a raczej pozwalając sobie narzucić ewolucyjny proces zmian, zaczęliśmy się staczać, państwo stawało się coraz słabsze i zależne; gospodarka zżerana przez pospolitych złodziei i kombinatorów, a rzesze młodych ludzi, nie widząc szans dla siebie w kraju, masowo zaczęły emigrować, poszukując nowych miejsc do życia.
Czy tego chcieliśmy w 1989 roku? Czy taki miał być cel przekształcenia Polski w nowoczesną ojczyznę?
Oczywiście nie. Lecz doprowadziliśmy do tego, zezwalając na proces ewolucyjny, co się okazało powolnym gniciem i rozpadem, zamiast już na samym początku zastosować radykalne, rewolucyjne zmiany.

Niestety, nie było wówczas takich możliwości. Bo transformacja w rzeczywistości była farsą, fałszywą maską przygotowaną przez bezpiekę i komunistów z Jaruzelskim i Kiszczakiem na czele, którzy przy wydatnej pomocy podległej im pseudo – opozycji, z Michnikiem, Gieremkiem, Frasyniukiem, oraz niekwestionowanymi współpracownikami urzędu bezpieczeństwa, jak Lech Wałęsa, mieli wmówić narodowi, co im się w pewnym stopniu udało, że w Polsce dokonał się cud, bo dokonano bezkrwawej zmiany, obalono ustrój komunistyczny i wprowadzono demokrację.
Tak, ustrój komunistyczny obalono, lecz komunistom nie zrobiono krzywdy. Wprost przeciwnie. Nie musieli oni już dalej prowadzić na pokaz siermiężnego stylu życia, tylko teraz już jawnie i otwarcie, jako nowi kapitaliści, właściciele ukradzionych narodowi fabryk i banków, żyć pełną parą, zamieniając spółdzielcze mieszkania na ekskluzywne rezydencje, jak Chobielin pana Appelbaum-Sikorskiego, czy Sieniawa pani Suchockiej, apartamenty w Paryżu, Londynie, czy Monaco, jak pan Kulczyk lub pan Rostowski, a także wyposażając się w Mercedesy AMG, Ferrari, Bentleye i Maybachy. Lub tylko Jaguary, jak znany komunista pan Kalisz.
A naród? A zwykli ludzie? Czy w jakikolwiek sposób skorzystali na tym opracowanym przez komunistyczne służby ewolucyjnym procesie? W żadnym wypadku. Generalnie wszystkim się pogorszyło. Powstały obszary nędzy, jakiej nie było nawet za komuny. Kolosalnie wzrosło bezrobocie. Pogorszyło się zdrowie ludzi i zarazem pogorszyła się opieka zdrowotna, gwarantowana przecież przez konstytucję.

Bezwzględni gangsterzy w białych kołnierzykach eksmitowali ludzi na bruk. Skorumpowani urzędnicy odbierali małe dzieci rodzinom pod byle pozorem, by potem je sprzedać dalej bogatym, bezdzietnym klientom z zachodu, a nawet handlarzom ludźmi. Kraj się wyludniał, bo coraz większa grupa młodych nie widziała szans dla siebie na miejscu.

Jednocześnie degeneracja państwa spowodowana ewolucyjną transformacją wykreowała kastę bezwzględnych, cynicznych kombinatorów, z zapleczem byłych komunistów i międzynarodowych korporacji, którzy bez żadnych skrupułów, bez żadnych moralnych oporów, rozkradali nadal Polskę, nieuczciwie się bogacili, jak pani prezydent Warszawy i prezydent Gdańska wraz z tysiącem wójtów, sołtysów i burmistrzów.

Sądy – hermetyczna kasta nietykalnych

Autorytet, ikona transformacji, , sędzia, profesor nauk prawnych, wiceminister sprawiedliwości, pierwszy prezes Sądu Najwyższego i przewodniczący Trybunału Stanu. Kawaler Orderu Orła Białego, uspokajając zaniepokojonych obywateli faktem, że w sądach i w całym wymiarze sprawiedliwości nadal pracują komunistyczni, krwawi oprawcy, tuż po transformacji oznajmił – „… środowisko się samo oczyści”, negując konieczność przeprowadzenia lustracji w sądownictwie. Dzisiaj, po tylu latach, widzimy jakie są skutki tego „samooczyszczenia”.

Ewolucyjne przekształcanie się trzeciej władzy, władzy sądowniczej doprowadziło do powstania hermetycznej kasty nietykalnych, nieomylnych i ponad prawem. Jakiekolwiek próby ingerencji w ich zamknięty układ spotykają się z gwałtownym atakiem pod pozorem obrony demokracji, atakiem nawet na demokratycznie wybraną władzę, na sejm, rząd z ministrem sprawiedliwości i na prezydenta.

Wałęsa, Kwaśniewski, Komorowski

Czy ktoś jeszcze w Polsce może mieć wątpliwości, że poważne zmiany społeczne mogą być dokonane w powolnym procesie ewolucyjnym? Że faktycznie jest to oszustwo mające przykryć konserwowanie i polepszanie bytu poprzednich władców?

Przez całe ćwierćwiecze, najpierw Mazowiecki, potem Wałęsa, potem Kwaśniewski, a jeszcze rok temu ex-prezydent Komorowski, z premierami – Tuskiem i Kopacz, krzyczeli przy lada okazji, jak wspaniała była bezkrwawa rewolucja, która się w Polsce dokonała. Lecz kto to krzyczał? Czy to nie sami beneficjenci takiej ewolucji?

Pan prezydent Wałęsa z ekskluzywną rezydencją w Gdańsku, milionami na koncie i wnukiem, którego kryminalne przestępstwa są właśnie tuszowane. Pan prezydent Kwaśniewski, mistrz szemranych interesów, zatrudniony jako konsultant u śp. najbogatszego Polaka, Kulczyka i wysyłający córkę na bal księżniczek do Paryża. Czy może pan prezydent Komorowski, który odchodząc ze stanowiska ogołocił Pałac Prezydencki z mebli, w tym nawet z sokowirówki i którego córka skorzystała również z przestępczej, warszawskiej reprywatyzacji.

Tych właśnie ludzi, przywódców narodu mieliśmy słuchać i iść za nimi w ogień. Gdy oni się bogacili poprzez kanty i oszustwa, a my nic dobrego nie otrzymywaliśmy.

W obronie starego układu

Sprawująca od prawie roku władzę partia Prawo i Sprawiedliwość z Jarosławem Kaczyńskim na czele, jako swoje główne hasło przyjęła „dobrą zmianę”. Tylko przyklasnąć. Wszyscy chcemy dobrej zmiany. Powiedzmy – prawie wszyscy. Ci, co się dobrze paśli w Polsce w trakcie ewolucji po transformacji są jak najbardziej przeciwni „dobrej zmianie”, czy właściwie jakiejkolwiek zmianie. Likwidując w sobie hamulce moralne i jakiekolwiek zasady etyczne nauczyli się świetnie sobie radzić w kraju pełnym korupcji, nieuczciwości i przekrętu.

W obronie starego tworzą nowe byty, jak partia „Nowoczesna” pana Petru, czy ruch KOD – , co jest nazwą na tyle humorystyczną, że w internecie, rozszyfrowano ją na tysiące sposobów, a najlepiej, co myślą o tym tworze obywatele oddaje: Komitet Ochrony własnej Dupy.

Skutecznie jak w Turcji

Czy , niewątpliwy twórca i ideolog dobrej zmiany ma pełną świadomość, że jeśli będzie się starał przekształcać kraj, ponownie powoli i ewolucyjnie, to poniesie klęskę?

W zaprzyjaźnionej z Polską od stuleci Turcji prezydent nie miał takich skrupułów. Widząc, że rośnie mu poważna opozycja z różnych stron, a kraj zżera korupcja i bałagan, sfingował lipny zamach stanu na siebie, który trwał cztery godziny, a po którym bezwzględnie rozprawił się z przeciwnikami, wsadzając do więzienia, czy wyrzucając z pracy tysiące przeciwników.

To było działanie ekstremalnie rewolucyjne i nie da się zaprzeczyć, że niesłychanie skuteczne. Mamy świadomość, że takiego rozwiązania Jarosław Kaczyński w Polsce przeprowadzić nie może. Choć, jak podejrzewam, patrzy na to z ogromną zazdrością.

Tak, jak ma cały czas w pamięci dokonany 12 maja 1926 roku przez marszałka Piłsudskiego. Niezależnie jakąkolwiek mamy opinię co do tego wojskowego puczu, był on radykalnym rozwiązaniem, które zatrzymało odbywający się rozpad państwa.

Kaczyński może nie ma do czynienia z całkowitym rozpadem państwa, ale jego choroba i korozja są ewidentne.

Potrzebne szybkie zmiany

Mając to wszystko na uwadze, czy znajdzie się sposób i dosyć sił, by konsekwentnie doprowadzić dobrą zmianę do etapu, w którym Polska stanie się państwem całkowicie suwerennym i silnym, a wszystkim obywatelom uda się zapewnić należyty dobrobyt?

Przekonany jestem, że może się to udać, jeżeli tylko zmiany będą radykalne, zdecydowane i szybkie.
Muszą to być zmiany rewolucyjne, a nie ponownie pełzająca i rozmywająca się ewolucja. Zagrożenia są ciągle duże, a zwyczajowi oportuniści i kombinatorzy, jak zwykle już się podczepiają do partii sprawującej władzę, starając się ugrać swoje. Prezes Kaczyński chyba to dostrzegł, czego rezultatem było pozbycie się ministra Dawida Jackiewicza i zawieszenie doradcy min. Macierewicza, młodego Misiewicza.

Rząd zbyt opieszały

Prawo i Sprawiedliwość chyba wyczuło, że minione dziesięć miesięcy sprawowania władzy są niezadowalające, właśnie przez zbytnią opieszałość, słabość zmian i niedużą skuteczność.
Już nawet zaprzyjaźnione Koła Gazety Polskiej zaczynają narzekać i wytykać niezałatwione sprawy. A radykałowie, jak np. dr Targalski głośno krzyczą o nieskuteczności i powolności działań PISu.
W pewnym stopniu wcale się temu nie dziwię. Sam obserwuję w otoczeniu pewne zniecierpliwienie spowodowane czymś, co można określić jako pewna nieporadność rządzenia. Są całe obszary, jak na przykład służba zdrowia, rolnictwo, czy nowo powołane Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, utworzone nie wiadomo po co, jak i tak wszyscy wiedzą, że tym rządzi pewna pani z Gdyni, gdzie obywatele zaczynają być źli, a nawet czasami wściekli. A opozycja i przeciwnicy mają tylko radość i satysfakcję, punktując kolejne błędy i wpadki.

Ja nie chcę, żeby „dobra zmiana” była pieśnią przyszłości. Dosyć za komuny, Balcerowicza i Wałęsy nasłuchałem się haseł typu: – „Pracujemy ciężko dla dobra naszych dzieci i wnuków”. „Dobra zmiana” już częściowo straciła dziesięć miesięcy. Nie zawsze z winy rządzących, bo kto się mógł spodziewać, że wrogowie uwikłają władzę w idiotyczną walkę z Trybunałem Konstytucyjnym, albo, że trzeba będzie dawać taki odpór lewakom z Unii Europejskiej. Nie mniej, oczekiwania były większe. Co zresztą daje się zaobserwować w sondażach. Pomijając zdemolowaną opozycję, która dławi się własnymi problemami, niepokojące jest trwanie na stałych poziomach poparcia od momentu wyborów. Oznacza to, że aprobata do poczynań władzy, oraz nadzieja obywateli na dobrą zmianę nie wzrastają. A jest to bardzo potrzebne, aby uczynić następny krok, jakim jest niezbędna z miana konstytucji, a potem modyfikacja ustroju państwa. A bez tego nie da się stworzyć nowoczesnego państwa dobrobytu.

PiS może stracić władzę

Powiedzmy sobie wyraźnie, partia, która z takim trudem zdobyła władzę bazując na nadziei Polaków, że wreszcie uda się przerwać fatalny stan państwa oparty na stagnacji, niedbaniu o los społeczeństwa i rozkradaniu majątku narodowego, może ją ponownie utracić, jeżeli widoczne efekty działań będą niewystarczające.
500+, darmowe leki dla ludzi starych, rekonstrukcja systemu edukacji, to rzeczy bardzo ważne i niezbędne. Ale to za mało. Ludzie pragną bardziej radykalnych działań. Nie podoba się to, że wrogowie śmieją się nam otwarcie w twarz.

Wrogowie państwa

Przywódca opozycji publicznie ogłasza, że są opozycją totalną, która nie będzie tworzyć nic konstruktywnego, tylko robić wszystko, by obalić władzę. Trybunał Konstytucyjny, otwarcie wypowiadają posłuszeństwo legalnej władzy, a publicznie przyrównuje prezesa Kaczyńskiego do Hitlera.

Pan Arabski, obecnie zwykły obywatel oskarżony w procesie arogancko lekceważy sąd i nie przyjeżdża na rozprawy. Prezydenci i radni kilku miast nie uznają władzy nadzorczej państwa i działają jak udzielne księstwa.

Na to wszystko trzeba w końcu znaleźć sposób. To są przecież działania jawnie wrogie przeciwko państwu, według mnie zahaczające o zdradę stanu.

Można chyba znaleźć w Polsce uczciwe i propaństwowe sądy i sędziów, w których tych, popełniających tak jaskrawe przestępstwa przeciwko państwu można sprawiedliwie skazać.

Taki pan Rzepliński, prezes TK, ma już pełną świadomość faktu, że swoim działaniem popełnia przestępstwo i może być skazany. On to ubiera w ironię, lecz wie dobrze, jako prawnik, że tak właśnie postępując, popełnia przestępstwo. Gra na nosie, jak długo go chroni immunitet.

No więc – co dalej? Ewolucja pod fałszywą fasadą transformacji, która trawiła Polskę przez 27 lat, czy ewolucja nieco szybsza ostatnich dziesięciu miesięcy, czy może wreszcie zacznie się dobra zmiana?

Ps. Ciekawe, co prezes Kaczyński mówił wczoraj i dzisiaj swoim ludziom w Jachrance? Może właśnie to, co napisałem?


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- publicysta. Z zawodu inżynier elektronik pracujący od 30 lat za granicą na morzu. Konserwatysta.

Wyświetlono 4 komentarze
Napisano
  1. Piotr pisze:

    Definicja mafii spółdzielczej
    Mafia spółdzielcza – organizacja przestępcza rekrutująca się często ze środowisk postkomunistycznych (byłych członków aparatu państwa totalitarnego), o strukturze hierarchicznej, funkcjonująca najczęściej w spółdzielniach-molochach liczących kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców. Działalność organizacji jest oparta na wyzysku lokatorów spółdzielni mieszkaniowych w wyniku pobierania zawyżonych opłat czynszowych. Istnienie organizacji charakteryzuje się nieusuwalnością i nietykalnością władz, nadmierną konsumpcją środków finansowych przez tzw. „zaprzyjaźnione firmy” oraz przerośnięty aparat administracyjny, kominowymi płacami członków zarządu, inwestowaniem spółdzielczych funduszy w przedsięwzięcia nie związane ze statutowymi celami spółdzielczości, degradacją społeczności spółdzielni-molocha (powszechny brak prawa własności, podwyższona przestępczość, skupiska biedy, duża liczba eksmisji, dewastacje mienia).

    Głównym narzędziem finansowania organizacji i rozszerzania jej wpływów jest mechanizm wyprowadzania środków finansowych ze spółdzielni poprzez stosowanie systemu zakupu towarów i usług w zawyżonych cenach oraz księgowania fikcyjnych faktur usługowych. Legalizacja procederu jest możliwa dzięki kreatywnej księgowości i skutecznemu pozbawieniu członków spółdzielni możliwości realnego nadzoru nad wydatkami i polityką finansową dzięki manipulowaniu obsadą stanowisk w zarządzie i organach SM. Wielomilionowe budżety spółdzielni-molochów są źródłem łatwego pozyskiwania i transferowania pieniędzy do „zaprzyjaźnionych firm”. Z powodu ogromnych kwot do rozdysponowania, niemożliwe jest księgowanie w spółdzielni wyłącznie fikcyjnych faktur (tylko usług, bez obrotu materiałowego), dlatego klasyczną metodę stanowią zakupy towarów po zawyżonych cenach (zawyżenia średnio od kilkunastu do kilkudziesięciu procent zależnie od czynników lokalnych). Niejednokrotnie też, w celu zagospodarowania rocznego budżetu realizuje się całkowicie pozbawione sensu ekonomicznego roboty (np. remonty elewacji budynku rok po roku).

    Organizacja, manipulując kryteriami wyboru dostawców w praktyce eliminuje z zaopatrzenia spółdzielni oferentów z wolnego rynku. Dostęp do zleceń zachowuje jedynie wyselekcjonowana, uprzywilejowana grupa tzw. „zaprzyjaźnionych firm” – często firm członków rad nadzorczych, rad osiedli, pracowników spółdzielni, członków rodzin zarządu, osób powiązanych z wpływowymi środowiskami. Wskutek eliminacji konkurencji i pozyskiwania wykonawców jedynie w zamian za łapówki i podział wynagrodzenia za zlecenie, roboty są niskiej jakości, niejednokrotnie wykonywane niezgodnie z zasadami sztuki budowlanej i powodujące straty finansowe na szkodę spółdzielców.

    Organizacja w celu zapewnienia sobie bezkarności i hegemonii w lokalnej społeczności przenika do struktur organów wymiaru sprawiedliwości, samorządu, jednostek administracji państwowej, środowisk naukowych i biznesu. Spółdzielniane organizacje przestępcze z całego kraju komunikują się ze sobą uzgadniając generalne kierunki polityki organizacji, angażują się też w działalność polityczną, tworząc silne lobby parlamentarne oparte na strukturach partii postkomunistycznych. Naczelnym zadaniem lobby jest przeciwdziałanie reformom w spółdzielczości i torpedowanie wszelkich zmian, które mogłyby doprowadzić do demokratyzacji w funkcjonowaniu spółdzielczości i dać członkom – poprzez uwłaszczenie i podział spółdzielni-molochów – prawo samostanowienia i godnego życia.

  2. Janusz pisze:

    Witam

    Pozwolą sobie uzupełnić.
    Identyczne mafie opanowały wiele, z pozoru nieistotnych, lecz w końcu bardzo intratnych obszarów. Choćby tzw. pracownicze ogródki działkowe. Nagle, prawem kaduka dzierżawcy terenów stają się właścicielami świetnych obszarów miasta. Vide – ogródki działkowe między Redłowem i Orłowem.
    Z drugiej strony – całkiem współczesne wspólnoty mieszkaniowe przejęły metody starych cwaniaków ze spółdzielni mieszkaniowych. Rąbią uczestników jak licho. Właśnie rozpoczynam proces zmiany zarządu i administratora. Bo mam już dosyć bycia skubanym.

    Pozdrawiam

  3. Adrian pisze:

    Oczywiście PO bardzo dużo pozytywnych zmian wprowadziło przez 8 lat więc PiS ma dużo do nadgonienia.

    Dziwna logika autora.

  4. Imię... pisze:

    Trudno sie nie zgodzic z autorem. Ma racje!

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>