The Young and Prodigious T.S. Spivet w reżyserii Jean-Pierre Jeuneta | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 25.07.2014
Film | Autor: Zenon Lica

The Young and Prodigious T.S. Spivet w reżyserii Jean-Pierre Jeuneta

Świat jest niczym zaczarowana makieta kolejowa. Jean-Pierre Jeunet, reżyser z fantazyjną wizją kina, stworzył kolejny obraz na podobieństwo świata „Amelii”, w którym tym razem dziesięcioletni T.S rozwiązuje tajemnicę wiecznego ruchu…

TS-Spivet

„Mój ojciec kochał Layton bardziej niż cokolwiek na świecie” – mówi dziesięcioletni i natychmiast czuje się, że w tym prawie przypadkowym doświadczaniu dramatu życia, reżyser przedstawia wielki ból i poczucie winy. Na szczęście, T.S, bohater filmu Jean-Pierre`a Jeuneta ma szczególny talent do przekształcania niszczących realiów codziennego życia w pełną fantazji, żywiołową opowieść.

Tak samo jak zagubione dzieci Paryża, jak Amelia Poulain i Mathilde, czy wreszcie kolorowa obsada artystów junkyard w „Micmacs”, także T.S jest outsiderem, który zapełnia luki w świecie fantazji. A to z kolei jest swoistym rodzajem alter ego reżysera, dla którego kino zawsze było środkiem do tworzenia alternatywnych światów.

Dorastał w Prowansji z ojcem, który pracował dla firmy telefonicznej, nie miał zatem zbyt dobrych warunków do rozwoju kariery filmowej: „Kino uratowało mnie, więc ja także chcę, jak wszyscy moi bohaterowie, otworzyć tę możliwość, niezależnie od tego, czy będą walczyć z potworami, prowadzić wojny, walczyć z przemysłem zbrojeniowym lub zmagać się z osobistym losem. Wszyscy moi bohaterowie – to praca wyobraźni!”

Podobnie jak znajomi we wszechświecie Jenueta, tak teraz również T.S Spivet jest outsiderem w rodzinie, która jest dla niego obca: ojciec () to małomówny kowboj, matka () – entomolog, a starsza siostra o powierzchowności nastolatki, marzy o szybkiej telewizyjnej sławie. Ale w przeciwieństwie do swoich poprzedników, T.S nie jest odkryciem Jeuneta. Tym razem Amerykanin, , znalazł bratnią duszę, a oglądając „Amelię” miał wrażenie, że ktoś penetruje w jego mózgu.

I odwrotnie, liczne notatki, rysunki i szkice, które znajdują się w tekście jego powieści, są doskonałym materiałem dla Jeuneta. Jak w filmowej książce widz przeskakuje z kadru na kadr i widzi wewnętrzne funkcjonowanie chłopca, cudowny mechanizm jego wyobraźni i jego myśli. Reżyser zachęca do odkrywania pewnych nauk przez oddziaływanie zabawą z wyobraźnią dziecka, jest ona jak piorun w sprytnym umyśle młodego geniusza. To nieustanne analizowanie, sortowanie, katalogowanie i odwzorowywanie świata T.S i jego tajemnic oraz jego dziwnych członków rodziny.

Jak dwie tak różne osoby, jak matka i ojciec T. S byli w stanie się spotkać, chłopiec nie potrafi wyjaśnić. Ale są w filmie także delikatne, poetyckie momenty, które w zgiełku codziennego życia, wydają się melancholijną poezją, wciąż powracającą…Sam T.S Spivet mimo odkrywania różnych przyjemności, zachowuje tajemnice własnego życia. Gdzieś przypadkiem rozwiązuje sposób działania . Jego wyobraźnia zaczyna się bowiem w punkcie, w którym kończy się nauka.

dodał powiewu świeżego wiejskiego powietrza w zamknięty wszechświat Jeuneta. Akcja bowiem zaczyna się na otwartym powietrzu na amerykańskiej farmie w Montanie w pobliżu działu wód. Pewnego dnia dzwoni telefon, który z dalekiego świata wkracza w ten, wydawałoby się, zapomniany zakątek Ameryki. Dzwoni pani kurator Instytutu Smithsonian w Waszyngtonie z informacją, że jej instytut przydzielił prestiżową nagrodę Bairda dla T. S Spiveta na budowę perpetuum mobile. Kobieta nie podejrzewa nawet, że autorem projektu jest dziesięcioletni geniusz.

Dalej widzimy chłopca jako gapowicza w pełnej przygód podróży pociągiem do Waszyngtonu. Spotyka on różne ciekawe postaci, takie jak np. Jeunet Dominique Pinon, aktor włóczęga. Obserwujemy nie tylko przedwczesne dojrzewanie Spiveta, ale także jego przetwarzanie marzeń i wciąż nasuwa się pytanie o przestrzeń, w której faktycznie znajduje się Layton i rolę jaką odgrywa w niej T.S.

Reżyser nie poszedł utartym szlakiem. Zamiast w Hollywood jego film kręcony był w Kanadzie, obsada również nieamerykańska: Angielka Helena Bonham Carter, Australijka i Kanadyjczyk Rennie oraz Kanadyjczyk , mało znany z niewielkich ról telewizyjnych, który wciela się w postać T. S Spiveta, poważnie zamyślonego, ale i błyskotliwego chłopca, który łamie stereotypy kina dziecięcego. Dodajmy do tego zwiększony poziom światła, powietrza i świata realnego, nie zaś wnętrz studyjnych, a otrzymamy świat widziany oczami dziecka jako plac zabaw. W ciepłej jesieni  – złote światło i muzyka ze ścieżki dźwiękowej Denisa Sanacore powodują, że krajobraz nabiera magicznych wymiarów, chce się zajrzeć do pociągu, zobaczyć strukturę torów i stacje. Jak powiedział Jeuanet: „Kino jest dla mnie jak ogromne pudełko z zabawkami. Chcę wykorzystać każdą: grać kostiumami, dialogiem, muzyką i scenografią”.

Dodam tylko, że w polskich kinach premiery tego filmu możemy się spodziewać prawdopodobnie jesienią tego roku.


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- Gazeta Bałtycka

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>



Moto Replika