Aleksander Lewandowski: "Nie można być innym jako polityk, a innym jako osoba prywatna. Albo jesteś prawdziwy, albo nosisz maski" | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 10.11.2014

Aleksander Lewandowski: „Nie można być innym jako polityk, a innym jako osoba prywatna”

2014. Rozmowa z Aleksandrem Lewandowskim, kandydatem ma prezydenta Wejherowa.

aleksander_lewandowski

W ostatnim czasie stałeś się dość rozpoznawaną osobą w naszym powicie. Kandydujesz na Prezydenta Wejherowa, do Rady Powiatu, dużo Ciebie w mediach i nie tylko. Czy te działania to tylko kampania wyborcza?

Aleksander Lewandowski: Oczywiście, że moja wzmożona bytność w mediach ma związek z kampanią wyborczą, jednak ten moment, w którym się dziś znalazłem jest wynikiem pracy przez ostatnie kilka lat. Z politykiem, tym lokalnym również, jest jak ze sportowcem, którego czas i intensywność treningów determinowany jest startem np. w olimpiadzie. Dla polityka czas wyborów to właśnie taki czas igrzysk, będący kulminacją długiej i ciężkiej pracy. Zatem oczywiście moja bieżąca popularność wynika z kampanii wyborczej, ale jej fundamentem jest u podstaw przez przynajmniej ostatnie 4 lata.

Twój program zrównoważonego rozwoju Wejherowa we wszystkich jego podstawowych dziedzinach życia jest interesujący. Myślisz o młodzieży, o niepełnosprawnych także o osobach starszych. Jednak czy jest on możliwy do realizacji?

Aleksander Lewandowski: Jest to program jak najbardziej realny. Nie obiecuję rzeczy niemożliwych. Wiele z proponowanych przeze mnie rozwiązań to pomysły, których realizacja nie wymaga sporych nakładów finansowych, a jedynie zmiany podejścia i nowej organizacji miejskiej „czasoprzestrzeni”. A realność wyborczych obietnic jest możliwa wówczas, gdy za kandydatem stoją wyborcy, współpracownicy i przyjaciele, dla których program wyborczy kandydata jest także ich własnym programem. Ja mam to szczęście, że mam wokół siebie takich ludzi.

Jakim jesteś politykiem, już trochę wiemy – masz dość dosadny i cięty sposób wypowiedzi, nie boisz się trudnych tematów, podejmujesz wyzwania, jesteś bezkompromisowy. A jaki jesteś prywatnie, gdy polityka cię nie zajmuje.

Aleksander Lewandowski: Moi przyjaciele mówią z przekąsem, że polityka zajmuje mnie zawsze… nawet gdy śpię (śmiech). Może rzeczywiście ostatnio w związku z kampanią tak jest, ale poza czasem gorączki wyborczej lubię bardzo zwyczajne rzeczy… spacer, dobrą książkę lub kino. Ale przede wszystkim cenny jest dla mnie czas spędzany z przyjaciółmi, taki czas po prostu… W życiu prywatnym jednak podobnie jak w polityce podejmuję wyzwania, jestem bezkompromisowy i dość zasadniczy. Uważam, że takie cechy po prostu się ma lub nie i nie można być innym jako polityk, a innym jako osoba prywatna. Albo jesteś prawdziwy zawsze, albo nosisz maski i otaczasz się fałszem.

Zabrzmiało poważnie… zwłaszcza u dość młodej osoby. A nie boisz się, że taka zasadnicza postawa w tak młodym wieku nie będzie się spotykać z powszechną akceptacją?

Aleksander Lewandowski: Nie chodzi o to, aby cieszyć się akceptacją wszystkich. Bo każdemu jest potrzebna konstruktywna krytyka, a nawet i taka „niemerytoryczna” opozycja. Chodzi o to, aby być sobą, być człowiekiem, z którym identyfikuje się ktoś, kto myśli podobnie. Wydaje mi się , że przede wszystkim trzeba mieć własne zasady i nie zmieniać ich w zależności od kontekstu i okoliczności. Cieszę się, że w swoim życiu spotkałem ludzi, którzy ukształtowali mnie właśnie w ten sposób. A wiek tak naprawdę nie ma znaczenia wówczas, gdy masz coś do powiedzenia, jesteś wyrazisty i potrafisz przekonać do swoich pomysłów innych.

Taka zasadnicza postawa życiowa musi wynikać z twoich korzeni, skąd zatem jesteś?

Aleksander Lewandowski: Jestem rodowitym wejherowianinem, a moja rodzina ma silne kaszubskie korzenie. Chociaż ja sam nie posługuję się językiem kaszubskim, identyfikuję się z tym regionem, z dumą mówię, że czuję się Kaszubem. To chyba stąd wypływa moja siła. Z tego, że mam poczucie tożsamości kulturowej i przynależności do konkretnej grupy społecznej.

Jesteś aktywny nie tylko w mieście i powiecie, gdzie można spotkać cię działającego w stowarzyszenia i fundacjach… można spotkać się w Gdańsku, Warszawie, ostatnio też w Brukseli i innych miastach europejskich… zdradzisz coś więcej?

Aleksander Lewandowski: To żadna tajemnica – nie pracuję w tajnych służbach (śmiech). W Gdańsku zasiadam w Radzie oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia z ramienia organizacji pozarządowych. W Warszawie – zdarza mi się w doradzać jako ekspert w podkomisjach sejmowej komisji spraw wewnętrznych, a Europa – jestem członkiem zarządu jednej z platform programowych dotyczących praw człowieka, działających przy Parlamencie Europejskim. Dlatego też dość często zdarzają się wyjazdy zagraniczne.

To spore osiągnięcia jak na osobę, której konkurenci wypominają wiek i brak doświadczenia, a jednak mimo to najczęściej widać ciebie w Wejherowie… czemu ?

Aleksander Lewandowski: Dlatego, że zawsze ceniłem sobie kontakt bezpośredni z drugim człowiekiem, dlatego, że dla mnie człowiek zawsze był i jest najważniejszy. Świadomie zrezygnowałem z samochodu na rzecz komunikacji miejskiej i spacerów po Wejherowie, by mieć możliwość spotkania drugiego człowieka i rozmowy nim.

Na koniec pytanie: kogo określiłbyś mianem najbardziej zasłużonego dla Wejherowa?

Aleksander Lewandowski: Na pewno nie naszych lokalnych polityków. Mamy w naszym mieście wiele wspaniałych osób, które codziennie swoją pracą sprawiają, że nasze miasto staje się piękniejsze i lepsze. Ludzi, którzy codzienną mrówczą pracą sprawiają, że dla innych pojawia się światełko w tunelu.

Proszę o konkretne nazwisko.

Aleksander Lewandowski: Ciężko wskazać jedną osobę, ale jeśli ma to być tylko jedna osoba, to pani Zofia Kusterska i jej Stowarzyszenie Przyjaciół Rodziny w Wejherowie, która od 20 lat wyciąga rękę do najbardziej potrzebujących dzieci, bardzo często z rodzin patologicznych, z dysfunkcjami, dla których nikt nie ma czasu. Przez 18 lat robiła to bez ani jednej pewnej złotówki z budżetu, mimo to dawała tym dzieciom szanse na edukację i rozwój zapewniając wyprawkę, codzienny ciepły posiłek, pomoc korepetytorów, psychologa czy terapeuty. W czasie mojej ostatniej wizyty widziałem, że pierwsi podopieczni dziś działają razem z Zosią jako wolontariusze – to naprawdę wspaniały widok.

Autor

- Gazeta Bałtycka

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>



Moto Replika