Wielkie oszustwa, wielkie zyski (cz. II) | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 9.06.2021

Wielkie oszustwa, wielkie zyski (cz. II)

O co chodzi z tym Zielonym Ładem? Czy ktoś to ogarnia? Ja węszę tu potworne oszustwo, oparte na naszym naturalnym umiłowaniu przyrody, miłości do zwierząt i wrodzonej potrzebie porządku i czystości. Temu przecież żadni przyzwoici ludzie się nie sprzeciwią. Lecz ktoś wyraźnie chce nam zamknąć gęby, zawstydzić nas, że jesteśmy przeciw tak ważnej sprawy i potulnie poddać się globalnym dyrektywom, w naszym przypadku zakłamanemu lewactwu rządzącemu Unią Europejską.

A są oni bezczelni i aroganccy. Typowo niemiecka postawa. Jak ten idiotyzm pod nazwą multi–kulti, który się ośmieszył i skompromitował po fiasku projektu Wilkommen. Niemcy po raz kolejny w historii wysmażyli ciężkostrawny pasztet, a jak nie smakował, to wypluli i kazali sąsiadom sprzątać, pod rygorem bolesnych rózg.

Nie sądzę, by to była naturalna głupota. Wprost przeciwnie. To przebiegły, bolszewicki pomysł, by nas wykończyć. Rozwalić co się da, wszystkie tradycyjne reguły i struktury, a na ich miejsce stworzyć coś nowego. I to szybko. Zielony Ład ma cezurę ustanowioną na 2049 rok. To tylko chwila od dzisiaj. Zaledwie 28 lat. Nowo narodzony nie zdąży dojrzeć.

powinno budować się solidnie, jeżeli chce się żyć w spokoju, porządku i ma być bezpiecznie. Wiemy, że najważniejsze są fundamenty. Bolszewia wyrosła na azjatyckich, właściwie mongolskich standardach stawia jurty, namioty i szałasy. Żadnych fundamentów, lecz za to szybko i na głowę się też nie leje.
Albo powróci się do jaskiń, by żyć jak Bin Laden.

Dlatego ta cała ekologia jest robiona tak szybko, właściwie tylko przy pomocy idiotycznych protestów, wystawiania do władz kompletnie odurniałych naukowców, jak pani Spurek. I notoryczne oszustwa i manipulacje. Tu nie ma solidnej postawy i żmudnej, długoletniej pracy, jak sto lat temu mądrze wymyśliła II RP powołując Lasy Państwowe.

Solidne i niespieszne budowanie domu to naturalna i prawidłowa . Tworzona przez i na stulecia. W następnym kroku na tym tworzy się tradycja.
A stawianie nurt, szałasów i namiotów? To jest właśnie rewolucja. Z zasady burzy i właściwie niczego nie buduje.

Więc jeszcze raz – o co do licha chodzi?

Może nieco tłumaczy to punkt 5. oficjalnego pisma UE – „Europejski Zielony Ład to nowa strategia rozwoju gospodarczego Unii Europejskiej”.

Oto on:

„Osiągnięcie celów Zielonego Ładu będzie wymagało zainwestowania dużych pieniędzy. Coraz więcej analiz wskazuje jednak, że zielone inwestycje generują więcej miejsc pracy, tworzą trwalsze fundamenty przyszłego dobrobytu i niosą ze sobą więcej korzyści społecznych (np. w obszarze zdrowia publicznego) niż podążanie starą, wysokoemisyjną ścieżką. Stąd wśród ekspertów i liderów europejskich panuje niemal powszechna zgoda co do tego, że realizacji celów Zielonego Ładu nie należy rozpatrywać w kategoriach kosztu, tylko opłacalnej inwestycji w . W kontekście kryzysu gospodarczego wywołanego pandemią koronawirusa gospodarki państw UE tak czy inaczej potrzebują dużego zastrzyku nowych inwestycji, a europejscy nie mają wątpliwości, że powinny one służyć zielonej transformacji unijnej gospodarki […]”

Moje podkreślenia powinny odkryć, choć częściowo, o co dzisiejszym złodziejom i i oszustom, a w przyszłości władcom świata chodzi.
[ https://zielonewiadomosci.pl/tematy/zielony-lad/europejski-zielony-lad-w-pieciu-punktach ]

  • wymóg zainwestowania dużych pieniędzy … No tak… Nie czarujmy się – każda inwestycja to w istocie pożyczka, zazwyczaj wysokooprocentowana. Inwestor, najczęściej bank, lub wielka korporacja, na przykład Google, zainwestuje, jak ma pewność, że grubo zrobi. Lecz by jeszcze więcej zarobić, to sobie poszuka ja zwykle od czasu Medyceuszów, tych naiwnych, co to wpłacali do Amber Gold, czy Getback, a potem wszystko stracili. To my – wszyscy zwykli ludzie, czy chcemy tego, czy nie, zostaniemy małymi inwestorami, którzy na końcu wylądują z ręką w nocniku.
  • Koszty nieważne – to inwestycja w przyszłość. Boże! Ile lat sowiecka komuna nam to wmawiała – dzisiaj zaciskajmy pasa, by w przyszłości nasze dzieci i wnuki miały lepiej. My dobrze wszyscy wiemy, że bolszewicka przyszłość oznacza „święty nigdy”. A to znaczy dla nas, że nie będzie już nam lepiej. Więcej pracy i mniej płacy. A strumień pieniędzy do sejfu, do którego nie mamy kluczy.
  • Politycy nie mają wątpliwości… A kimżesz są ci tfu, unijni politycy? Ci, co naprawdę mają władzę, to urzędasy – biurokracja przez żaden naród nie wybierana. Tak samo, jak wszechwładni sędziowie TSUE. To nędzne gremium cwaniaków i sługusów możnych tego świata, reagujących na skinięcie pana, bo za tym idzie gotówka. Przecież taki Soros większość czasu spędza w Brukseli, bawi się w dyrygowanie i wrzucanie groszy do kapeluszy. A po co do Putina na Kreml pojechał unijny minister Borrell, robiąc z siebie publicznie idiotę. O jaką sumę chodziło? Czy może to było te słynne Radosława Sikorskiego „robienie laski”?

Do powszechnego zakłamania tego całego lewactwa zdążyliśmy już się przyzwyczaić. Robią to przecież nieustannie. Nie tak dawno dziennikarz stacji CNN przyznał, że oni, by obniżyć szanse prezydenta Trumpa, wymyślali choroby, na które jakoby Trump choruje. Czyli teraz do fałszu dorzucono jeszcze powszechne spodlenie.

Pierwszym krokiem tych bogaczy, światowych oszustów i złodziei na nieznaną w historii planety skalę stało się opodatkowanie powietrza, którym oddychamy. Zrobiono to za pomocą tak zwanych kwot CO2. Każde państwo, które nie jest tylko krainą koczujących nomadów, coś produkuje, ma fabryki, zakłady przetwórcze, energetykę i transport. Czyli nie ma siły – wytwarza poza naturą dodatkowe ilości dwutlenku węgla (co z tego, że cały przemysłowy świat wytwarza tyle samo przez 100 lat, co potrafi w skutkach uczynić jeden wulkan w ciągu jednego tygodnia erupcji). Więc dalejże! Od tej chwili krajowa emisja CO2 jest takim samym towarem jak kartofle, czy Volkswageny z oszukanymi katalizatorami i mamy coś nowego do handlowania i nowy biznes. I jak zawsze tak się dzieje – bogaci jeszcze bardziej się bogacą, a biedni biednieją.

Kwoty CO2, które teraz mają już wymierną cenę, to konieczny wstęp do kroku drugiego. Kroku o wielkim znaczeniu zarówno biznesowym, jak i politycznym.
To likwidacja korzystania z energii uzyskiwanej ze złóż surowców kopalnianych – węgla, ropy naftowej i gazu ziemnego. I zastąpienie tych odwiecznych surowców nowymi zabawkami, takimi, które przyniosą duuużo pieniędzy.

I tutaj, wprost instynktownie narzuca się pytanie: – dlaczego dla tego Zielonego Ładu, tego obniżania wytwarzania dodatkowego CO2 wybrano takie komediowe, nowe źródła energii, jak głupie generatory wiatrowe – „wiatraki naszych czasów” i nędzną fotowoltaikę na olbrzymie hektary. Przecież to tak mało efektywne źródła energii, takie zawodne. Po prostu dziadowskie. Przecież jest wiele pomysłów, wiele projektów, które rokują znacznie lepsze efekty. Nagle o tym wszystkim cicho. Podobnie jak o gazie łupkowym w Polsce.

Ale o tym w kolejnym artykule. Zapraszam na odcinek III.


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- publicysta. Z zawodu inżynier elektronik pracujący od 30 lat za granicą na morzu. Konserwatysta.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>



Moto Replika