Monika Sznajderman i Andrzej Stasiuk: Patrzymy na Wschód
R11; Jestem dzieckiem komunizmu – słowa Andrzeja Stasiuka nabierają szczególnego wyrazu, gdy zostają wypowiedziane w Europejskim Centrum Solidarności, miejscu upamiętniającym walkę i zwycięstwo z ustrojem komunistycznym. 28 marca pisarz wraz z żoną Moniką Sznajderman był gościem spotkania, zorganizowanego z okazji otwarcia biblioteki, archiwum i mediateki w ECS.
Komunizm to nie jedyny element, który łączy Stasiuka z Europejskim Centrum Solidarności. Jak zauważa prowadzący rozmowę Basil Kerski, twórczość pisarza jednoczy w sobie ambicje biblioteki, która daje szansę odbycia, specyficznej dla autora „Wschodu”, podróży
nielinearnej. Charakter takiej niechronologicznej wędrówki w czasie miało też samo spotkanie, gdyż odnosiło się zarówno do początków kariery i tworzenia wydawnictwa Czarne, jak i do obecnej sytuacji na rynku czytelniczym.
Wydawnictwo zostało założone spontanicznie, podczas suto zakrapianej imprezy. Tak narodziny pomysłu wspominają goście spotkania. Znacznie mniej przypadkowa jest nazwa ich oficyny, mająca ocalić od zapomnienia nieistniejącą już wieś w Beskidzie Niskim. Podobnie jak tytuł serii esejów z Europy Wschodniej „Sulina” upamiętnia rumuńskie miasto, które Stasiuk określa mianem europejskiej stolicy melancholii.
Ich pierwszą książką, opublikowaną raczej intuicyjnie, bez znajomości praw rządzących rynkiem wydawniczym, była powieść Stasiuka „Przez rzekę”. Dzisiaj są już liczącym się
wydawnictwem. Oprócz twórczości Stasiuka wydają przede wszystkim reportaże. Wynika to z dużej popularności tego gatunku w Polsce, a także wiąże się z ich prywatnymi upodobaniami.
Ton osobisty, jak sami przyznają, odgrywa znaczącą rolę w osiągnięciu sukcesu. Drukują po prostu to, co sami lubią czytać. Są to listy, biografie, dzienniki, wspomnienia. W ostatnim czasie zaczęli wydawać literaturę amerykańską. Doborem tytułów do tej serii zajmuje się w ich wydawnictwie jeden recenzent, bo jak podkreśla Sznajderman,
wyłącznie zaufani krytycy są kluczem do powodzenia.
Trzeba przyznać, że mają nosa do autorów. Dzięki tej zdolności udało im się odkryć niemiecką pisarkę Hertę Mueller, jeszcze zanim otrzymała Nagrodę Nobla. Na ich koncie znajduje się także świetnie sprzedającą się powieść Janusza Wiśniewskiego „Samotność w sieci”. O tym jednak niechętnie wspominają. Nic w tym dziwnego, bo tematyka romansowa nie leży w kręgu ich zainteresowań, które obecnie są skierowanie w stronę literatury faktu, dotyczącej Chin, Ukrainy, Izraela oraz mniej znanych wydarzeń
na świecie, takich jak na przykład wojna na Sri Lance. W przygotowaniu znajduje się publikacja o Putinie i reportaże poświęcone Rosji. – Patrzymy na Wschód R11; podsumowuje Stasiuk. Świadczy o tym także jego ostatnia powieść. W odczuciu pisarza to
przede wszystkim hołd dla Łemkowszczyzny, terenu jego dzieciństwa. – To kraina, która ocaliła mnie przed miastem R11; z nieskrywaną ulgą przyznaje pisarz. Jego podróż zaczęła sięgać dalej, przez Rosję do Chin i Mongolii. Pozwoliła mu powrócić do czasów młodości, podjąć próbę zrozumienia początków swojego istnienia. Poza tym wschodnie kraje, ze swoimi pustymi, odludnymi przestrzeniami, są teraz dla niego jedynym rejonem, który zapewnia niesamowite, zmysłowe przeżycia.
Na zakończenie, by choć na chwilę poczuć atmosferę tych terenów Stasiuk odczytał fragment swojej ostatniej książki „Wschód”.