Czy decyzja o zarządzeniu referendum była przemyślana? | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 6.07.2015

Czy decyzja o zarządzeniu referendum była przemyślana?

Po zapoznaniu się w niedzielę wieczorem z wynikami pierwszej tury wyborów pan Prezydent raczył w poniedziałek rano ogłosić swoją decyzję. Decyzję, na mocy której w najbliższym czasie zostanie przeprowadzone ogólnokrajowe , którego „domagali się obywatele”. Nie muszę podkreślać, że, przynajmniej moim zdaniem, pan Prezydent podjął tę decyzję pod wpływem emocji, starając się zdobyć kilka dodatkowych punktów społecznego poparcia przed drugą turą wyborów, której przecież nie miało wcale być.

krzyz_w_sejmie

Co najmniej na rok przed wyborami wszystkie sondaże wskazywały na niepodważalną pozycję Bronisława Komorowskiego w wyścigu do prezydenckiego fotela. Mam wrażenie, że wszyscy prezydenccy doradcy uważali podobnie, także mimo sygnałów, które początkowo bardzo delikatnie, ale im bliżej wyborów, tym mocniej wskazywały, że sprawa zwycięstwa wcale rozstrzygnięta nie jest. Czy decyzja o ogłoszeniu referendum była decyzją samodzielną pana prezydenta?

Nie wiem i zapewne nigdy się nie dowiem. Czy przyczyniła się do poprawy wyniku pana Prezydenta w drugiej turze? Tego także nie wiem. I nikt rozsądny nie powie, że wie. Ale wiem, że wpływ podjętej tak szybko decyzji nie pozwolił uzyskać wyborczego zwycięstwa. Wiem też, że mnie osobiście tak podjęta decyzja raczej zniechęcała niż zachęcała do ewentualnego oddania głosu na urzędującego Prezydenta Rzeczpospolitej.

Dlaczego? Bo została podjęta pod wpływem chwilowej emocji, może nawet szoku. Bo świadczyła o dużej nerwowości. I na koniec, bo, moim zdaniem, nie była do końca przemyślana. Dlaczego mam takie zdanie?

Referendów Polacy w trakcie długiej, pięcioletniej kadencji dopominali się kilkakrotnie. Przy przenoszeniu ich emerytalnych oszczędności z do , przy wprowadzaniu obowiązku szkolnego sześciolatków, przy przesuwaniu (w przypadku kobiet o siedem lat, w przypadku mężczyzn o dwa lata) granicy wieku upoważniającego do przejścia na emeryturę. Miliony podpisów zbieranych przez obywateli Rzeczpospolitej pod obywatelskimi projektami ustaw były przez rządzącą koalicję kompletnie lekceważone, a kolejne projekty ustaw odrzucane praktycznie bez rozpatrywania.

Pan Prezydent nie zrobił nic, by tę patologiczną sytuację zmienić. (Tak, sytuację, gdy wszelkie ustawodawcze inicjatywy obywatelskie są przez parlament „neutralizowane” nazywam patologią. I przy tym pozostanę). Ale to nie jest jedyny powód mojego zniechęcenia do postawy pana prezydenta.

Wyobraźmy sobie, że społeczeństwo opowie się na przykład za wdrożeniem jednomandatowych okręgów wyborczych. Jeśli w referendum udział weźmie ponad pięćdziesiąt procent upoważnionych do udziału w nim, to wyniki tego referendum będą wiążące. Tak stanowi . (Art.125 ust.3). A ta póki co stanowi, że wybory do Sejmu Rzeczpospolitej są wyborami proporcjonalnymi. (Art. 96). Tak więc ogólnokrajowe referendum zarządzone przez pana Prezydenta Rzeczpospolitej może wymóc zmianę Konstytucji. Tę zmianę przegłosować muszą posłowie. A jak ma wyglądać ta zmiana? W jaki sposób pan Prezydent „zmusi” posłów do przegłosowania zmian w Konstytucji? Przecież posłowie w swych parlamentarnych decyzjach są niezależni. (Art. 104 Konstytucji stanowi między innymi: „Posłowie są przedstawicielami Narodu. Nie wiążą ich instrukcje wyborców.”).

Czy pan Prezydent przemyślał do końca skutki swojej decyzji? Czy może należało najpierw zaproponować zmianę Konstytucji, uzyskać dla niej akceptację parlamentu i dopiero wówczas zapytać społeczeństwo np.: Czy zgadza się Pani/Pan na zmianę Konstytucji przyjętą przez Sejm w ustawie ….. ”. Odpowiedź na tak postawione pytanie mogłaby być wiążąca. A obecnie ustępujący pan prezydent zafundował nam: dodatkowy koszt, co najmniej niejasną sytuację prawną przed referendum (już są różne opinie na temat zgodności działań pana Prezydenta z Konstytucją), zagadkową sytuację po referendum, jeśli będzie ono ważne.

No tak. Ale te problemy rozwiązywać będzie musiał już nowy prezydent. A takie „kukułcze jajo” na początek urzędowania może mu się przydać. Niech zna swoje miejsce w szeregu. Czyżby takie były ścieżki intelektualnych podróży magistra historii, Bronisława Komorowskiego? Zresztą, nauczony znaną starszym Polakom sprawą, którą określę krótko: „lub czasopisma” – proponuję dokładnie przyglądać się zmianom, jakie mają być ewentualnie wprowadzane do Konstytucji. Wszak pewnych obecna koalicja rządowa nie była w stanie przeforsować, np. w trakcie sławnego, nocnego głosowania w dniu 18.12.2014 (http://gazetabaltycka.pl/promowane/nocna-proba-zmiany-konstytucji-rzeczpospolitej-polskiej-po-psl-sld-i-tr-glosowaly-za).

Znając determinację niektórych naszych „wybrańców narodu” jestem przekonany, że kolejne próby będą podejmowane. Czy działanie ustępującego prezydenta ma je ułatwić lub przyspieszyć? Obym się mylił. Czasy mamy ciekawe.


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Xawery Lopiński

- publicysta, komentator i felietonista.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>