Media głęboko uzależnione od władzy. "Ich kontrolna rola jest fikcją" | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 23.12.2014

Media głęboko uzależnione od władzy. „Ich kontrolna rola jest fikcją”

Zagrożona demokracja? O tym słyszeliśmy wielokrotnie. Zwłaszcza po ostatnich wyborach samorządowych, gdy było już widać, że ich wyniki (te jeszcze nieoficjalne) są zdecydowanie inne od oczekiwań, a nawet różnią się w sposób trudny do wytłumaczenia od tych, które podawano jako tak zwane wyniki sondażowe. Padały oskarżenia o sfałszowanie wyników wyborów, o ich zafałszowanie, o wypaczenie. O zbliżanie się do standardów białoruskich w kwestiach demokracji i demokratycznych procedur obowiązujących w Rzeczpospolitej.

Prasa

Przyznaję, ostre to były słowa. Ale tak, jak nie podzielam oskarżeń o sfałszowanie wyborów, tak podzielam poglądy mówiące o zagrożeniu demokracji. Tylko że powody, dla których ja widzę to zagrożenie, nie były przez żadnego z przywódców politycznych wyartykułowane.

Najpierw jednak o wyborach. Trudno stawiać zarzut o ich sfałszowanie. W naszych realiach jest to o tyle nieprawdopodobne, że w proces fałszowania należałoby zaangażować tak wielu ludzi, że sprawa musiałaby ujrzeć światło dzienne. Jak dotąd nie ujrzała.

Moim zdaniem jednak zrobiono wiele, aby wiarygodność wyników wyborów mogła być podważana. Do takich działań zaliczyłbym te związane z niedziałającym systemem informatycznym, telewizyjnymi instrukcjami, które mniej inteligentnych mogły wprowadzać w błąd, może nieuczciwość niektórych (mam nadzieję, że bardzo nielicznych) członków komisji wyborczych, ale także ich zwykły oportunizm. Przecież gdy coś nie zgadzało się w protokóle, to po co liczyć od nowa wszystkie głosy? Można poprawić sam protokół, można stosunkowo łatwo unieważnić kilka głosów.

Na szczęście wrzawa, jaka podniosła się po ostatnich wyborach spowoduje, przynajmniej mam taką nadzieję, że komisje pracujące przy następnych wyborach będą bardziej staranne, bardziej świadome, jak wielką biorą na siebie odpowiedzialność podejmując swą pracę. Skoro wybory skłonny jestem uznać za przeprowadzone prawidłowo, skąd , o którym pisałem wyżej?

Ustrój Rzeczpospolitej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej (Sejm i Senat), wykonawczej (Prezydent i Rada Ministrów) i sądowniczej (sądy i trybunały). Podział tych władz jakby się zacierał. Np. niektórzy przedstawiciele władzy sądowniczej gotowi są (dla swych doraźnych interesów lub z jakichkolwiek innych powodów) zrezygnować przynajmniej z części swej niezależności na rzecz służenia np. władzy wykonawczej. Znakomitą ilustracją tego zjawiska może być przykład określany jako „”.

Przedstawiciele władzy ustawodawczej gotowi są niemal w każdym przypadku głosować tak, jak nakazuje partia. W ten sposób, oczywiście pod szczytnym hasłem dobra Rzeczpospolitej przegłosować można, że w środę jest piątek. Jakie to wywoła rzeczywiste skutki dla kraju, niewiele musi przedstawicieli władzy ustawodawczej obchodzić. I dlatego w demokratycznych systemach powstała „”. Tą władzą powinny być . Zależne włącznie od społeczeństwa, które własnymi pieniędzmi głosuje i pozwala ich przedstawicielom osiągnąć prawdziwą niezależność (od władzy tak ustawodawczej jak wykonawczej i sądowniczej).

Okazuje się jednak, że w naszej rzeczywistości stworzono system, w którym media są głęboko uzależnione od wpływów, jakie gwarantują im władze. To wpływy z reklam, urzędowych ogłoszeń, produkcji takich czy innych spotów (np. wyborczych). Możliwości władz są w tym zakresie olbrzymie. Jeśli do tych możliwości „dołożymy” pauperyzację społeczeństwa tak wielką, że znakomita jego większość nie kupuje już żadnej prasy to gołym okiem widać, do jak wielkiego uzależnienia mediów udało się doprowadzić. Społeczna kontrola władz za pośrednictwem mediów stała się fikcją. Żaden wydawca, żaden redaktor naczelny (może z bardzo nielicznymi wyjątkami) nie zdecyduje się pisać (nadawać) wbrew temu, czego oczekują od niego sfery rządzące. Nie jest potrzebna cenzura. Nie ma konieczności tłumaczenia, jaka jest „linia władzy”. Inteligentni dziennikarze muszą to wiedzieć sami. Potrzeby społeczeństwa nie mają żadnego znaczenia. Prawdziwa, kontrolna rola „czwartej władzy” nad władzami konstytucyjnymi nie istnieje. I to jest moim zdaniem prawdziwe zagrożenie demokracji.

Przykładem niech tu będzie milczenie mediów w dniu 18 grudnia 2014 roku, gdy posłowie próbowali w nocnym głosowaniu przeprowadzić zmiany w Konstytucji Rzeczpospolitej.

Nocna próba zmiany Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej. PO, PSL, SLD i TR – głosowały „za”

Pod osłoną nocy próbowano otworzyć drogę do prywatyzacji Lasów Państwowych

Tak ważnej sprawy nie poruszył chyba żaden dziennik, żadne wiadomości radiowe i telewizyjne. Gdy zaczęły wyć o niej portale inetrnetowe, chyba jedyny red. pokazał klasę i w rozmowie z red. Janem Wróblem przyznał, że coś dziwnego dzieje się w mediach, skoro takie fakty mają miejsce.

Utrata społecznej kontroli nad władzami konstytucyjnymi powoduje, że władze te czują się bezkarne. Mogą wysyłać przeciwko społeczeństwu zbrojne oddziały, te mogą nadużywać siły, wykazywać się brutalnością. (Patrz różne straże miejskie, patrz niektóre, na szczęście nieliczne przykłady zachowań policji). Społeczne głosy pokazujące te nieprawości są wyciszane, zagłuszane, tępione. I tu właśnie możemy mówić o tym, czy zbliżamy się, czy nie do takich lub innych standardów.

Niestety, od ponad dwudziestu lat znajdujemy się mniej więcej na jednokierunkowej drodze. I kierunek tej drogi niekoniecznie musi być zgodny z oczekiwaniami społecznymi, wykrzyczanymi w Sierpniu 1980 i wywalczonymi gdzieś pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia.


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- publicysta, komentator i felietonista.

Wyświetlono 1 Komentarz
Napisano
  1. Papa Smerf pisze:

    Media nie są żadną „czwartą władzą” a jedynie tubą propagandową „grupy trzymającej władzę” – sprzedajnymi pseudointelektualistami na usługach załganych politykierów i tzw.”byznesu”.Trwający od ćwierćwiecza NEGATYWNY DOBÓR parlamentarzystów sprawił że polska demokracja jest fikcją.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>