Nie dziwi mnie Rosja | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 19.03.2014

„Nie dziwi mnie Rosja”

Od razu wyjaśniam. „Nie dziwi mnie”, nie oznacza „popieram”. Jak większość współczesnego świata uważam, że rozwiązywanie jakichkolwiek zagadnień przy pomocy wojska z zastosowaniem siły zbrojnej, nie jest rozwiązaniem dobrym, mogącym zyskać poparcie.

Nie dziwi mnie Rosja

Ale jako człowiek wiekowy trochę jeszcze pamiętam. Pamiętam zimną wojnę i podział świata przedzielonego żelazną kurtyną. Po jednej jej stronie były Stany Zjednoczone z Wielką Brytanią i Francją (trzy uznane wielkie mocarstwa, przy czym Francja i Wielka Brytania to w gruncie rzeczy przystawki, coś jak w naszej nieodległej polityce Liga Polskich Rodzin i Samoobrona).

Dla zapewnienia możliwości działań na znaczącym terenie ziemskiego globu siły zbrojne wymienionych państw oraz jeszcze kilku innych zjednoczono w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego, bardziej znanego jako . Po drugiej stronie żelaznej kurtyny stanął Związek Radziecki z państwami obozu, w którym, zgodnie z czyimś udanym dowcipem, Polska była „najweselszym barakiem”.

Siły zbrojne tych państw zjednoczono pod jednym dowództwem (oczywiście radzieckim) w ramach Układu Warszawskiego. I tak świat rozwijał się, w ramach zimnowojennych działań obie strony podkładały sobie większe i mniejsze „świnki”, ale strach przed ogólnoświatową zagładą (a na to wystarczał wielokrotnie zbrojny potencjał każdego z dwóch głównych graczy) nie pozwalał na bardziej radykalne działania.

Żeby obraz był pełniejszy przypomnę, że Chińska Republika Ludowa ogarnięta była „rewolucją kulturalną”, a np. Indie co kilka lat przeżywały rzeczywistą klęskę głodu. Aż przyszły ciekawe czasy: prezydent Reagan w USA, polski papież w Watykanie, niezadowolenie społeczne w Polsce. „Budżet obronny” Stanów Zjednoczonych na poziomie 300 mld dolarów rocznie, zawirowania na światowym rynku ropy naftowej, niepokoje na tle narodowościowym i religijnym na południowym zachodzie Związku Radzieckiego i koniec końców jedna ze stron wyraźnie przegrała zimną wojnę.

Nie ma znaczenia w tej chwili, kto które działania inspirował i opłacał. Dziś już mówi się głośno, że Czerwone Brygady i Frakcja Czerwonej Armii były wspomagane przez ZSRR, a polska Solidarność nie gardziła pieniędzmi przekazywanymi przez . Podkreślam, dziś nie ma to już znaczenia. Znaczenie jednak ma to, że siła, która została pokonana gospodarczo w ramach wspomnianej zimnej wojny, znalazła się w coraz ciaśniejszym „uścisku” niedawnych przeciwników militarnych. I nic tu do rzeczy nie mają dyplomatyczne frazesy o światowej, globalnej współpracy, o wzajemnym poszanowaniu interesów wszystkich państw, w tym także Rosji i jej byłych państw sprzymierzonych.

Połączenie państw niemieckich, przejście Polski i państw bałtyckich pod wpływy USA i ich wejście do NATO spowodowało, że Rosja poczuła się zagrożona. Zwłaszcza, że gospodarczo też nie może czuć się zbyt pewnie. Dla dopełnienia obrazu przypomnieć trzeba znaczący rozwój potencjału już nie tylko militarnego, ale i gospodarczego Chin, Indii, Turcji i Izraela. We wszystkich tych państwach Stany Zjednoczone starają się zwiększać swoje wpływy.

W ostatnich latach świat zadziwiony został wydarzeniami w Iraku, Libii, na północy Afryki. I znów – nikt niczego nie inspirował, nikt niczym nie starał się sterować. Jednak rzut oka na mapę świata pozwala bez trudu określić, kto (która ze stron) osiąga coraz większe korzyści, coraz większe możliwości działania. Podkreślić należy, że wszystkie dotychczasowe zmiany we współczesnym świecie przeprowadzane były w sposób stosunkowo „miękki”, zawsze w obronie demokratycznych zasad obowiązujących w „wolnym świecie”. Dla wzmocnienia kontrastu przypomnę, że w tym samym wolnym świecie burmistrzom niektórych miast w USA udało się, na szczęście dla nich, stosunkowo szybko i sprawnie spacyfikować wszelkie ruchy oburzonych (). Nie obyło się tam bez brutalnych akcji policji, nie obyło się bez ofiar. Ponieważ jednak sprawy zduszono w zarodku, nikt ich za bardzo nie nagłośnił. (A może po prostu ktoś za mało pieniędzy przeznaczył na realizację tych akcji?)

I nadszedł rok 2013, a teraz 2014. I pojawił się w wolnym, demokratycznym świecie kolejny demokratyczny problem, problem Ukrainy. Oczywiście nikt Majdanem nie sterował, nikt Majdanu nie finansował. Ukraińskie społeczeństwo zupełnie samorzutnie zapałało miłością do Unii Europejskiej, a słowa Putina o szkoleniach ukraińskich przywódców opozycji w Polsce i innych krajach są wyssaną z palca bzdurą. Dopełnię tego stwierdzenia. W części mówiącej o szkoleniach terrorystów – dokładnie tak to należy rozumieć. Ale już na temat szkoleń w ogóle – proponuję spokojnie raz jeszcze posłuchać rozmowy Prezydenta Rzeczpospolitej z Moniką Olejnik w ramach „Kropki nad I”. Śmiem twierdzić, że świat zachodni po raz kolejny „miękkimi” metodami próbuje zwiększyć swoje możliwości oddziaływania na Rosję.

Pierwszy krok to ewentualne wyciągnięcie Ukrainy z rosyjskiej strefy wpływów, następny – wejście Ukrainy do NATO. A co dalej? Nie wiem. Widzę tylko, patrząc na mapę i przyglądając się światowym wydarzeniom, że stawiany jest kolejny, maleńki krok w kierunku niemiecko – chińskiej granicy na Uralu (to też taki żarcik z lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia, choć tam, o ile pamiętam, mówiło się o granicy polsko – chińskiej).

Jestem głęboko przekonany, że na takie rozwiązanie prezydent Rosji nie tylko zgodzić się nie chce, ale nawet zgodzić się nie może. I przeciwstawi się podobnym rozwiązaniom stosując już niekoniecznie „miękkie rozwiązania”. Szkoda, że Zachód nie przekalkulował poprawnie całego zagadnienia. Bo, jak już to gdzieś napisałem, wypuszczono Dżina z butelki i nikt nie wie, jak z powrotem go do butelki zagonić. A cenę za te próby zapłacą w pierwszym rzędzie Ukraińcy i Rosjanie. (Przy okazji pewnie i Polakom się oberwie). I wcale nie mam tu na myśli rosyjskich czy ukraińskich oligarchów. Oni, niczym władza, na pewno się wyżywią. A prości ludzie?

No cóż, „wielcy” tego świata niewątpliwie użalą się nad ich losem, na pewno wyrażą głęboki żal i ubolewanie. Szkoda tylko, że nie przeleją za nich krwi. Ja bardziej żałuję tych prostych ludzi.

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 6.8/10 (wszystkich: 8)
"Nie dziwi mnie Rosja", 6.8 out of 10 based on 8 ratings

Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Xawery Lopiński

-

publicysta, komentator i felietonista.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>