O "Hołdzie pruskim" i zapomnianym powstaniu czyli Zamojszczyzna podczas II wojny światowej | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 14.12.2014

O „Hołdzie pruskim” i zapomnianym powstaniu czyli Zamojszczyzna podczas II wojny światowej

to niezwykłe miejsce. Na jej terenie powstała przed wiekami Ordynacja Zamojska, przechodziły tędy szlaki handlowe, żyzne ziemie sprawiały, że niejeden przybysz osiadł tu na stałe. To tu podczas II wojny światowej znalazły schronienie bezcenne polskie skarby, to tu rozegrało się jedno z najmniej znanych polskich powstań – powstanie zamojskie.

hold_pruski

Od połowy sierpnia Zamojszczyznę ogarnęła gorączka mobilizacyjna. W czasie kampanii wrześniowej 1939 r. teren ten był miejscem dramatycznych walk polskich oddziałów. Miały one za cel przedrzeć się przez linie niemieckie i radzieckie i przekroczyć granicę węgierską. Przygotowując się do wojny mieszkańcy Zamościa wykopali w sumie około 4 tysiące metrów bieżących rowów przeciwlotniczych. Oprócz tego wyznaczono piwnice na schrony i przeszkolono około 500 osób. Gromadzono również artykuły pierwszej potrzeby, m.in.: sól, świece i naftę.

W czerwcu 1939 r. zostały złożone w Zamościu depozyty banków katowickich, które ukryto w gmachu dawnego kościoła franciszkanów. W Kolegiacie ukryto bibliotekę pelplińską (było to 28 skrzyń z około tysiącem rękopisów i inkunabułów) a w piwnicach ratuszowych zostały ukryte cenniejsze zbiory Tarnowskich z Suchej i arcyksięcia Habsburga z Żywca (m.in. kolekcja starej broni, monet). Zbiory przechowywane w piwnicach ratuszowych dostały się w ręce Niemców a te z Kolegiaty zostały ukryte w grobowcu Rzemieniuków. W Zamościu także postanowiono ukryć obraz Jana Matejki „”. Na początku września obraz został przywieziony do Zamościa przez jednego z profesorów krakowskich i ukryty w kościele św. Katarzyny. Niemcy jednak szybko wpadają na trop obrazu. Burmistrz Wazowski postanawia wywieźć go z powrotem do Krakowa i tam w ukryciu obraz doczekał końca wojny.
Z powodu zagrożenia wojną, 12 sierpnia 1939 r. wrócił do Zamościa z manewrów 9 pułk piechoty. Już 1 września 1939r. został podniesiony alarm przeciwlotniczy z powodu pojawienia się pojedynczego niemieckiego samolotu zwiadowczego. Dwa dni po tym zdarzeniu ma miejsce nalot 9 samolotów na Zamość, w trakcie którego zostaje zbombardowana stacja kolejowa i zostaje ostrzelany z KM-u Rynek Wielki. 6 września 1939 r. do Zamościa przyjeżdża pociąg z pracownikami kancelarii prezydenckiej i ich rodzinami. 8 września bomby spadły za pałacem a na drugi dzień zostało zbombardowane Nowe Miasto, okolice koszar, stacja kolejowa oraz Plac Wolności. Tego samego dnia została powołana do życia Obywatelska Straż Bezpieczeństwa. 12 września Niemcy przeprowadzili kolejne bombardowanie miasta. Była to ich odpowiedź na przybycie do Zamościa generała Szyllinga- dowódcy armii „Kraków”. Podczas tego bombardowania zginęło około 150 osób, jednak sztab nie poniósł żadnych strat i 13 września opuścił Zamość. W mieście zapanowała panika potęgowana jeszcze przejazdem przez Zamość w sumie około 30 tysięcy aut z uciekinierami. Około godz. 17 do Zamościa od strony Tomaszowa Lubelskiego wkroczyły niemieckie jednostki 2-ej Dywizji Pancernej i 4-ej Dywizji Lekkiej z XXII Korpusu Pancernego gen. Ewalda von Kleista. Tego samego dnia wieczorem Niemcy aresztowali zakładników. 18 września zostały wywiezione przez Niemców z Zamościa ukryte skarby z Pelplina i Suchej. Z 19 na 20 września próbował odbić Zamość ppłk Stanisław Gumowski. Dowódca 2 rezerwowego pułku piechoty brawurowym atakiem dotarł aż do Kolegiaty i niestety tam został ranny, w wyniku czego dostał się do niewoli. 24 września Niemcy wycofali się z miasta a na ich miejsce pojawiła się . Według paktu Ribentrop-Mołotow Zamość miał znaleźć się w strefie rosyjskiej. Jednak długo tutaj nie przebywała, ponieważ 8 października 1939r. w wyniku podpisania przez III Rzeszę i ZSRR „paktu o przyjaźni i granicach” do Zamościa z powrotem wkroczyli Niemcy pod dowództwem gen. por. Materny.

Na terenie Zamojszczyzny doszło do wielu bitew. Wśród nich na uwagę zasługują bitwy o Tomaszów Lubelski przeprowadzone w dniach 17-20 września i 21 – 28 września. Pierwszą stoczyły połączone resztki armii „Kraków” i „Lublin”. Drugą, w dniach 21 – 28 września, zgrupowanie płk Tadeusza Zieleniewskiego. Ponieważ zawiodła łączność, żadna z grup nie wiedziała o tym, że operują na tym samym terenie, nie doszło do połączenia i zapewne to wpłynęło znacząco na przegranie bitew. Koniec walk o Tomaszów Lubelski nastąpił 28 września 1939 r. Między Strzyżowem a Hrubieszowem doszło do starcia żołnierzy polskich z batalionem rozpoznawczym 81 DS. Tego samego dnia pod Husynnem odbyła się szarża polskiej kawalerii i dywizjonu policji konnej. Żołnierzom polskim przyszło walczyć nie tylko z Niemcami, ale również z Armią Czerwoną. I tak 24 – 25 września jednostki 8 KS Armii Czerwonej toczyły walki z pododdziałami polskiej 1, 5 i 41 Dywizji Pancernej na terenie powiatu hrubieszowskiego oraz w kierunkach na Krasnystaw i Chełm. 25 września oddziały radzieckie zajęły Szczebrzeszyn, 26 września Krasnystaw a następnego dnia został zajęty Zamość. W tym samym okresie zgrupowanie płk Zieleniewskiego odpoczywało w lasach w rejonie Janowa Lubelskiego. Doszło tam do starcia z oddziałami Armii Czerwonej, na drugi dzień wojsko polskie zostało otoczone przez Armię Czerwoną w okolicach wsi Krzemień, Flisy i Momoty. W obliczu tych wydarzeń zgrupowanie skapitulowało 1 października 1939 r. Rozbrajanie polskich oddziałów trwało do 5 października.

W październiku 1939 r. zaczęły powstawać pierwsze organizacje ruchu oporu. Najliczniejszymi siłami dysponowały Armia Krajowa oraz Bataliony Chłopskie. Wśród słynnych przywódców partyzanckich na terenie Zamojszczyzny można wymienić: Konrada Bartoszewskiego pseudonim „Wir”, Edwarda Markiewicza pseudonim „Kalina”, Hieronima Miąca pseudonim „Korsarz”, Tadeusza Kuncewicza pseudonim „Podkowa”, Czesława Mużacza pseudonim „Selima” oraz Hieronima Dekutowskiego pseudonim „Zapora”. W 1942 roku, jesienią, nawiązano współpracę ze zgrupowaniami radzieckimi, wśród których znajdował się oddział Umera Atamanowa, pseudonim „Miszka Tatar”. „Miszka Tatar” zginął w okolicach Józefowa 1 czerwca 1943 r. Do dnia dzisiejszego przy kamieniołomach w Józefowie znajduje się pomnik upamiętniający jego śmierć. 6 grudnia 1942 r. odbyła się pierwsza dywersyjna akcja partyzancka – na most kolejowy w pobliżu miejscowości Susiec.

30 grudnia 1942r. miała miejsce bitwa pod Wojdą. Był to początek nazywanego tak nawet przez Niemców powstania zamojskiego. 27 grudnia 1942 r. przybyły pod Wojdę trzy plutony: Józefa Danilewicza „Kłody”, Aleksandra Mysłakowskiego „Jutrzenki” oraz Henryka Derewskiego „Sępa”. Plutony te weszły w skład I Kompanii Kadrowej Batalionów Chłopskich, pod dowództwem Jerzego Mara- Meyera „Visa”. 28 grudnia nocą przybył także oddział partyzantki radzieckiej płk. Wasyla Wołodina. Bitwa trwała około 6 godzin. Straty wśród partyzantów wyniosły 8 osób, po stronie niemieckiej poległo 20 osób a 30 zostało rannych. Niemcy wzięli odwet i spalili wieś Wojda oraz zamordowali 11 jej mieszkańców. Powstanie zamojskie stanowiło odpowiedź na Generalny Plan Wschodni, w którym to Zamojszczyzna zajęła szczególne miejsce. Przeciwko partyzantom Niemcy prowadzili szereg akcji, największe to operacje Sturmwind I i Sturmwind II. W wyniku pierwszej akcji przeprowadzonej w dniach 9 – 14 czerwca doszło do bitwy na Porytowym Wzgórzu inaczej też nazywanej bitwą nad Branwią. Do akcji przeciwko partyzantom skierowano siły liczące około 30 tysięcy bardzo dobrze wyszkolonych żołnierzy (trzy dywizje Wehrmachtu), a dowództwo operacją objął gen. Siegfried Haenicke, który powołał sztab z gen. Maxem Borkiem na czele. Niemcy dokonali rozpoznania położenia sił partyzanckich w zachodniej części Puszczy Solskiej w Lasach Janowskich i tam postanowili uderzyć. Pierścień okrążenia został przez Niemców zamknięty 9 czerwca. Otoczono ok. 3,5 tys. partyzantów. Wśród nich znajdowało się 800 żołnierzy AK i BCh, 700 z Armii Ludowej oraz 1900 partyzantów radzieckich. wiedzieli o planowanej przez Niemców akcji od wywiadu krakowskiego AK. 11 czerwca zajęli pozycje pomiędzy miejscowościami Szklarnia a Momoty Górne i Flisy. 12 czerwca wybrano wspólne dowództwo, które powierzono podpułkownikowi Prokopiukowi. 13 czerwca w okolicach miejscowości Szklarnia trafił do niewoli niemiecki oficer z planami operacji, które zawierały również system niemieckiej sygnalizacji. rozpoczęła się o 5 rano 14 czerwca 1943 r. szturmem piechoty niemieckiej. O godzinie 10 nadleciały niemieckie samoloty szturmowe Ju-87. Około godziny 15 – 16 Niemcy podpalili krzaki okalające Porytowe Wzgórze i pod osłoną dymu ruszyli do kolejnego ataku, w tym samym czasie na innym odcinku nastąpił atak niemiecki przy wsparciu dwóch samochodów pancernych, baterii dział oraz moździerzy. Atak ten jednak został powstrzymany i rzucili się nawet w pościg. Sytuacja ta została przez Niemców odczytana jako próba wyrwania się z okrążenia. Błąd ten okazał się szczęśliwym zbiegiem okoliczności dla partyzantów. Wieczorem podjęli decyzję o przedarciu się w nocy na południe, do właściwej części lasów Puszczy Solskiej. Kolumna partyzantów wyruszyła po północy, w strugach deszczu, bez strat i praktycznie bez walki w kierunku wsi Ujście. Po 5 km przekroczyli rzekę Bukowa. Rano 15 czerwca 1943 r. Niemcy przypuścili kolejny atak na Porytowe Wzgórze przekonani, że są tam jeszcze oddziały partyzanckie. W rzeczywistości partyzantów pozostałych na Porytowym Wzgórzu było kilkudziesięciu i byli to Ci, do których nie dotarł rozkaz o wymarszu. Po bitwie do Janowa Lubelskiego Niemcy zwieźli około 1400 rannych. Miejscowa ludność jeszcze w kilka dni po bitwie zbierała poległych. Kilka dni później doszło do drugiej akcji Sturmwind II i bitwy pod Osuchami.

Po bitwie na Porytowym Wzgórzu partyzanci stacjonowali w okolicach uroczyska Maziarze. Tereny zabagnione miały partyzantom zapewnić bezpieczeństwo. Jednak Niemcy postanowili przypuścić kolejny atak w ramach akcji Sturmwind II. Niemcy wykorzystali siły z całego zgrupowania z pierwszej akcji wsparte o dodatkowe oddziały i pociąg pancerny „Lafette”. Hitlerowcy od 16 czerwca rozpoczęli lokowanie sił wokół wschodniej części lasów Puszczy Solskiej tak, aby zacisnąć pierścień wokół partyzantów. Przebywało tam około 5 tysięcy partyzantów, część z nich brała udział w bitwie na Porytowym Wzgórzu. Dowódcą oddziałów był Edward Markiewicz pseudonim „Kalina”. Partyzanci rozpoczęli dramatyczną walkę 22 czerwca. W okolicach bagna Sokolisko, próbowało przebić się przez niemiecką linię zgrupowanie AL, cel został osiągnięty, jednakże oddział poniósł 70% straty. W okolicach wsi Głuchy z 23 na 24 czerwca przebiły się przez pierścień oddziały partyzantki radzieckiej Prokopiuka. Pozostali w okrążeniu partyzanci potopili się w uroczyskach bagna Maziarze. 24 czerwca 1943 r. od zgrupowania oddalił się dowódca „Kalina” i już nigdy do niego nie powrócił. Miejsce jego zajął rotmistrz Mieczysław Rakoczy pseudonim „Miecz”, po pewnym czasie funkcję tę przejął Konrad Bartoszewski „Wir”. Nad ranem 25 czerwca 1943 r. rozpoczęła się bitwa pod Osuchami. Po nieudanej akcji oddziałów Stanisława Basaja „Rysia” i Jana Kędry „Błyskawicy”, nastąpiło uderzenie oddziałów „Wira” i „Corda”. „Cord” atakował od Krzywej Górki a „Wir” od strony wsi Osuchy. Dotkliwe straty partyzantom wyrządzał karabin maszynowy na Krzyżowej Górce, jednak został on zlikwidowany. Po dokonaniu wyłomu skorzystały z niego również inne oddziały, a ranny „Cord”, mając możliwość wyjścia z okrążenia zawrócił, aby ratować i wyprowadzić rannych partyzantów. Niemcy ponownie zacisnęli pierścień i „Cord” zginął. W wyniku walk pod Osuchami i na Porytowym Wzgórzu poległo 900 partyzantów. Wielu rannych pozostawionych w lasach nie zostało odnalezionych. Po stronie niemieckiej zginęło 1300 osób. Natomiast hitlerowcy powzięli odwet na ludności cywilnej – zabito 509 cywilów, a 12 tysięcy zostało umieszczonych w niemieckich obozach. 4 lipca 1943 r. Niemcy rozstrzelali 63 partyzantów ujętych w wyniku obu operacji we wsi Rapy w okolicach Biłgoraja.

Po wkroczeniu Armii Czerwonej latem 1944r . rozpoczęły się represje wobec żołnierzy AK. Niestety tym razem ze strony oraz tworzącego się UB. Nowa władza organizowała akcje pacyfikacyjne, w rezultacie czego na obszarze Lubelszczyzny aresztowano około 15 tysięcy osób, w tym ponad 9 tysięcy żołnierzy AK.

Wydarzenia II wojny światowej na Zamojszczyźnie mają swoje odbicie w literaturze historycznej, biograficznej a także powieściowej. Jako przykład podam powieść „Kaktusy z zielonej ulicy” czy „Wrzosowiska”.

www.faceboook.com/przewodnicy.z.pasja.zamosc.roztocze

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 8.5/10 (wszystkich: 2)
O „Hołdzie pruskim” i zapomnianym powstaniu czyli Zamojszczyzna podczas II wojny światowej, 8.5 out of 10 based on 2 ratings

Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Sylwia Jagoda

- mieszkam w Zamościu, który jest moim miejscem na ziemi. Od ponad czterech lat oddaję się pasji jaką jest praca przewodnika terenowego po Zamościu i Roztoczu. Obecnie jestem również współzałożycielką oraz wiceprezesem nowo powstałego Stowarzyszenia Turystyka z Pasją. Staramy się z koleżankami i z kolegami ze stowarzyszenia m.in. promować turystykę oraz kulturę regionu Lubelszczyzny.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>



Moto Replika