Oto kulisy działania "Grupy Trzymającej Władzę" | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 14.06.2019

Oto kulisy działania „Grupy Trzymającej Władzę”

O Grupie Trzymającej Władzę (GTW) – oficjalnie społeczeństwo dowiedziało się w trakcie tzw. Afery Rywina, w roku 2002, gdy udostępniono zapis rozmowy Rywina z Michnikiem, gdzie ten pierwszy stwierdził:

„Jest grupa, która zawołała mnie: […]. I ta grupa po prostu znaczy z jednej strony gwarantuje ci ustawę i gwarantuje ci akceptacje zakupu [Polsatu]. […] Ponieważ ta grupa trzyma w ręku władzę […] „ [1]

Wielu z nas podejrzewało, a kilku nawet dokładnie wiedziało już w czasach Okrągłego Stołu i Magdalenki, że uformowano taki nieformalny zespół, który miał dbać o płynną realizację transformacji, zabezpieczać nietykalność komunistycznych towarzyszy i realizować plan uwłaszczenia „swoich” na narodowym majątku.

To GTW miała, pozostając w cieniu, do dyspozycji praktycznie cały aparat komunistycznych tajnych służb, wywiad, kontrwywiad, zarówno wojskowy, jak i cywilny, oraz potężną agenturę tajnych współpracowników; jak to dzisiaj wiemy – wielu na najważniejszych, eksponowanych stanowiskach państwowych.

Niemalże natychmiast, gdy ta informacja zaczęła budzić duże zainteresowanie opinii publicznej, zaczęto deprecjonować i ośmieszać fakt istnienia GTW. Podano, że tworzyli ją m.in , , czy . Wolne żarty…

Natomiast siedem lat później, w 2009 roku, gdy trwały w pełnym rozkwicie rządy Platformy Obywatelskiej z Ferajną Tuska na czele, dowiedzieliśmy się z telewizji POLSAT, w trakcie wywiadu przeprowadzanego przez Dorotę Gawryluk z generałem Gromosławem Czempińskim, wieloletnim pracownikiem Wywiadu PRL, a potem szefem UOPu, z ust samego generała, którego ujęty w USA szpieg Marian Zacharski określił jako człowieka głupiego i próżnego, usłyszeliśmy:

„To ja zakładałem PO”

Gawryluk: „Pan sobie świetnie zdaje sprawę co znaczy team Olechowski i pan Piskorski dlatego, że z tego co ja słyszałam, to pan namawiał tych ludzi, by założyli Platformę Obywatelską. Czy to są plotki czy to jest prawda?”

Czempiński: „No, dość duży miałem w tym udział, w tym że powstała Platforma… Mogę powiedzieć, że odbyłem wtedy olbrzymią liczbę rozmów a przede wszystkim musiałem przekonać Olechowskiego i Piskorskiego do pewnej koncepcji, którą później oni świetnie realizowali. […] Z Tuskiem także rozmawiałem, to był ten jeden z trzech, jeszcze Płażyński, też trzeba pamiętać… „ [2]

Czy to tylko bajdurzenia śmiesznego mitomana? Absolutnie nie. Czempiński był oficerem prowadzącym kontakt operacyjny „Must”, czyli Andrzeja Olechowskiego. Czyli nadawał się do pertraktacji, wiedział co robi i jakie dano mu polecenia. A jego współpracownicy, czy nawet przełożeni w GTW, mieli również twarde dossier zarówno Piskorskiego, jak i na Tuska.

I tak oto PRL-owscy komuniści i ciągle związane z nimi służby, widząc, że dalsza egzystencja komuny w polityce, pod szyldem SLD, jest bardzo niepewna, zdecydowały się stworzyć nową partię, już neo-liberalną i częściowo chadecką (kościelny ślub Tuska po latach małżeństwa). A w praktyce, starannie ukrytą partię kryptokomunistyczną. Przesunięto tylko pewne akcenty ideologiczne, działając głównie w sferze grabienia mienia państwowego i powolnym tworzeniu struktury oligarchicznej (wszyscy najbogatsi Polacy byli i są powiązani z komunistycznymi służbami specjalnymi), choć bardziej dokładnie – budowaniem burżuazji kompradorskiej, gdzie metropoliami były: Moskwa, Berlin i Bruksela w sensie „stolicy” Unii Europejskiej.

Osiem lat rządów tej, na nasze szczęście, efemerydy, spowodowały kolosalne straty państwa – około 3 milionów Polaków, którzy wyemigrowali za pracą na zachód i jakby skrupulatnie policzyć, niemalże bilion złotych strat wpływów państwa.

***

Jak to kedyś za czasów mej młodości mówili niezbyt grzeczni młodzieńcy, „czacha mi zajarała”, lub naukowo – „doznałem olśnienia”, gdy nagle na początku maja tzw. przedstawiła listy kandydatów i kolejne miejsca na listach.

Już pytanie po co wyciągnięto niemalże z grobów starych komunistów, towar zdecydowanie przeterminowany i lekko śmierdzący (nawet mocniej śmierdzący, gdy – jak podają media – Cimoszewicz zniszczył kanalizację w leśniczówce, w której za darmo mieszkał, w podarunku od Lasów Państwowych), samo się nasuwało.

Przecież bez przerwy przez trzy lata rządów PiSu, dzień w dzień każdego posiedzenia Sejmu pluli jadem na prokuratora Piotrowicza – symbolu znienawidzonej komuny. A tu masz – z list PO, dla kamuflażu KE, na synekury w Unii wystawiono towarzyszy posła Piotrowicza. Nawet więcej – jego przełożonych za PRL-u. Schizofrenia paranoidalna Platformy?

W żadnym wypadku. To ponownie GTW, nasza bolszewicka , która nieszczęśliwie, jak sami to określają, przez głupi naród, którego nie udało się do końca w pełni, umysłowo spacyfikować, utraciła sporą część władzy – Sejm i Senat, rząd i urząd prezydenta, a potem jeszcze wojsko, policję i prokuraturę, zdecydowała, że z przystawkami, poprzez głupotę i pazerność, stała się bezużyteczna i wręcz szkodliwa, więc trzeba sięgnąć ponownie po starych wypróbowanych towarzyszy fachowców, jak Leszek Miller, , czy Włodzimierz Cimoszewicz.

W rezultacie, komuniści, których już od kilkunastu lat nie ma na głównej scenie politycznej RP, wprowadzili do europarlamentu pięciu posłów, czyli niemalże 10% wszystkich miejsc przyznanych Polsce, a odliczając zwycięski PiS, dokładnie 20%. Komuniści to najwięksi wygrani eurowyborów. To nie żadne gapiostwo, czy głupota Schetyny. To wykonanie konkretnej instrukcji panów nie dość, że siedzących w cieniu, to jeszcze w ciemnych okularach.

Czy można spodziewać się wkrótce renesansu otwartego komunizmu? Tak, tylko będzie się to dla niepoznaki inaczej nazywać. Do tej pory dobrze wiedzieliśmy, że , wychowana w DDR jest w głębi duszy komunistką. Podobnie „przyjaciel Polski” (bez Kaczyńskiego) jest nawet zagorzałym komunistą. I wielu, wielu innych europejskich polityków. Tych neo-liberalnych, tych zielonych, oczywiście , oraz multi-kulti, które święci triumfy w Szwecji powoli przechodzącej na szariat.

Zaczyna się już fazą ostrą realizować projekt naszej internacjonalistycznej rodaczki, Róży Luksemburg, o zjednoczonej Europie wspólnot i regionów z wygaszeniem niepodległych państw i nacjonalizmu.

Czy przez te cztery miesiące, które pozostały do październikowych wyborów parlamentarnych, Platforma Obywatelska zniknie ze sceny? Nie sądzę, bo jest to ciągle sprawny wehikuł, albo taki wielbłąd, na którego grzbiecie komuniści mogą wygodnie wędrować do wyznaczonego celu. To im się bardziej opłaca (i taniej wychodzi) niż samodzielne kandydowanie do Sejmu.

Schetyna i , jak słyszeliśmy, już bez owijania w bawełnę kłócą się, który ma zejść ze sceny. Jako, że opiekunka Tuska, ciotka Makrela też musi odejść, to dostanie nową unijną synekurę, 10 000 euro za nicnierobienie, a Schetyna, jak Petru, zostanie wygryziony przez swoich.

A nasza GTW czujnym okiem nadal będzie nadzorować, czy wszystko idzie w dobrym kierunku. A najpilniejsze zadanie, gdy już wiadomo, że PiS wygra najbliższe wybory, to nie dopuścić, by zyskał tyle, że będzie zdolny zmienić konstytucję. Którą, przypominam, nazywa się Konstytucją Kwaśniewskiego.

[1] https://pl.wikipedia.org/wiki/Grupa_trzymaj%C4%85ca_w%C5%82adz%C4%99
[2] https://wzzw.wordpress.com/2009/07/07/czempinski-to-ja-zakladalem-po/

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 7.8/10 (wszystkich: 4)
Oto kulisy działania "Grupy Trzymającej Władzę", 7.8 out of 10 based on 4 ratings

Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Janusz Kamiński

- publicysta. Z zawodu inżynier elektronik pracujący od 30 lat za granicą na morzu. Konserwatysta.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>



Moto Replika