Rząd rękami samorządów chce nałożyć na obywateli kolejne ograniczenia | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 22.09.2015

Rząd rękami samorządów chce nałożyć na obywateli kolejne ograniczenia

Nowelizacja ustawy o ochronie środowiska czeka już tylko na podpis Prezydenta Rzeczpospolitej. Cóż takiego przygotowali nam posłowie?

Rząd rękami samorządów chce nałożyć na obywateli kolejne ograniczenia

Pamiętacie może, drodzy Czytelnicy, jak to władza jakieś dwa lata temu próbowała przygotować grunt pod zakaz opalania mieszkań węglem, w tym oczywiście także kamiennym. Argumentując swoje propozycje koniecznością ochrony środowiska naturalnego chciano taki zakaz wprowadzić na szczeblu krajowym? Podniósł się krzyk, że przecież Polska węglem stoi, a wiele mieszkań ciągle wyposażonych jest w węglowe piece.

Sama zmiana systemu ogrzewania nie jest tania. A paliwo mające zastąpić węgiel wcale nie musi być od tego węgla tańsze. Już nie tak dawno ze sfer rządowych wypuszczono kolejny „próbny balon”. Zaczęto mówić o konieczności wprowadzania w miastach stref zakazu wjazdu samochodów starszych niż na przykład pięcioletnie. Oczywiście także z uwagi na potrzebę ochrony powietrza w miastach.

Reakcja społeczeństwa, co zrozumiałe, była dokładnie taka sama jak w przypadku pieców węglowych. Przeciętnego Polaka nie stać na w miarę nowy samochód, a ten, którym jeździ, zazwyczaj służy mu do pracy. W końcu przeciętna płaca (jeśli już ktoś ją w ogóle otrzymuje) nie sięga jeszcze uposażenia poselskiego.

Co zrobił nasz ukochany widząc zdecydowany opór społeczny? Rząd poszedł po rozum do głowy i 23 lutego do Sejmu wpłynął poselski (?) o zmianie ustawy – Prawo ochrony środowiska. A w tym projekcie to, co poprzednio chciał wprowadzić rząd (rozwiązania byłyby jednolite w skali kraju) – powierzono sejmikom wojewódzkim. Rząd zdjął z siebie obowiązek wprowadzania w życie niepopularnych rozwiązań i przeniósł go na organy samorządowe.

O tym, jaki będziemy za chwilę mieli bałagan, nikt na razie nie mówi. Przecież po wejściu w życie ustawy, jeśli podpisze ją Prezydent, na terenie jednego województwa nie będzie można palić węgla w domowych piecach, w innych, będzie to możliwe. O samochodach i strefach zakazu wjazdu, o sposobach oznakowania samochodów spełniających takie lub inne normy – nawet nie chcę mówić.

Za jakiś czas okaże się, że w ramach tak zwanych decyzji administracyjnych przeciętny Polak będzie karany przez wszelkiej maści urzędników, którym będzie się wydawało, że wszystko mogą. O tym, że moje obawy nie są bezpodstawne, świadczyć może następujący zapis omawianej ustawy:

Uchwała (sejmiku wojewódzkiego), „o której mowa w ust. 1, może także określać:

3). Obowiązki podmiotów objętych uchwałą w zakresie niezbędnym do kontroli realizacji uchwały.”

Tak więc na mocy uchwały sejmiku wojewódzkiego nie tylko będzie można obywatelom zakazać używania takich czy innych paliw, tradycyjnie stosowanych w polskich gospodarstwach, ale także będzie można ograniczyć możliwość korzystania z samochodów, będących dziś dla wielu podstawowym narzędziem pracy. Ponadto na obywateli można będzie nałożyć dodatkowe obowiązki związane z kontrolą wykonania wspomnianej uchwały. Żeby było śmieszniej – w każdym województwie inne!!!

Rzeczywiście, z punktu widzenia rządzących rozwiązanie niemal genialne. Bo to i obowiązków nie ma, i temat poprawy stanu środowiska można „odfajkować”. A z hołotą niech się żrą . Jest oczywiste, że najłatwiej będzie im to robić z hołotą „przyjezdną”. O „swoich” dobrze jest dbać.

A po co nam w takiej sytuacji rząd?


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- publicysta, komentator i felietonista.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>